Sprawa jest już przesądzona: zgwałcenie będzie przestępstwem ściganym z urzędu. Wiele osób się cieszy - podobno ukróci to plagę zgwałceń. Czyżby? W jakiż to sposób? ...
Zgwałcenie jest przestępstwem szczególnym - dotyka wyjątkowo intymnej sfery człowieka. Po gwałcie okaleczone jest i ciało, i dusza (psyche, jeśli ktoś woli). Niektóre osoby wolą to traumatyczne przeżycie zachować dla siebie lub rodziny - i to z wielu względów. Czasem jest to strach przed ostracyzmem społecznym, innym - litość dla męża/chłopaka/innej osoby ... Och, względy bywają różne!
Ściganie gwałtu na wniosek było instytucją postępową, humanitarną, uwzględniającą te delikatne uwarunkowania. Wprowadzenia ścigania za gwałt z urzędu spowoduje upodmiotowienie kobiety. W wielu przypadkach spowoduje wtórną traumę, czasem niewiele mniejszą, niż niż sam gwałt. W wielu przypadkach narazi kobietę na zemstę gwałciciela lub gwałcicieli.
Brutalna prawda jest też taka, że wprowadzenie zmiany może poskutować zwiększoną ilością śmiertelnych ofiar gwałtu - bo po co zostawiać świadka? ...
To tyle, jeśli chodzi o dobro kobiet.
Spójrzmy teraz na sprawę od strony praktycznej (bo to też jest ważne!).
Gwałt, jak żadne chyba inne przestępstwo, wymaga ścisłego współdziałania ofiary. Innymi słowy - jeśli nawet prokurator będzie dysponować nagraniem z kamery, na której ktoś (bo przecież gwałty nie dotyczą jedynie kobiet) jest gwałcony, to ofiara może powiedzieć, że po prostu uwielbia seks sado-macho.
Nawet przy ściganiu na wniosek zdarza się, i to dość często, że ofiara wycofuje oskarżenie: bo mąż przeprosił i obiecał poprawę, narzeczony - że więcej nie będzie brać tych zielonych pigułek, a sąsiad zagrozi zabiciem dzieci ... O ile więcej będzie takich spraw, jeśli zostaną wszczęte WBREW ofierze? ....
Kolejny argument - żeby ścigać z urzędu, trzeba mieć wiadomość o przestępstwie. Chyba wyjątkowo się zdarza, że gwałciciel składa donos na samego siebie? ... Albo ... nie wiem ... uczestnik gwałtu zbiorowego donosi na współuczestników (a tym samym na siebie). Przypadkowy przechodzeń? Skąd ma wiedzieć, kim jest ofiara i gwałciciel?
No dobrze. Córka (dorosła - gwałty na dzieciach to odrębna sprawa) przychodzi do domu zgwałcona, a rodzice składają donos. Córka godzi się z gwałcicielem ... i co?
Reasumując: przy zgwałceniach działają tak delikatne mechanizmy, że to przestępstwo, tak czy inaczej, nawet po zmianie będzie w praktyce ścigane wyłącznie wtedy, gdy ofiara tego zechce. (Nie poruszam tu kwestii, gdy ofiara gwałtu zostaje zamordowana lub umrze np. w wyniku pobicia, bo wtedy jest odrębna kwalifikacja prawna). Ściganie z urzędu może jedynie skutkować zwiększeniem ilości spraw wszczętych i umorzonych, tudzież kobiet, które - poza gwałtem - muszą się zmierzyć z koszmarem pogwałtowym wbrew własnej woli. Nie zmniejszy to liczby gwałtów ani nawet ich wykrycia.
Sama jestem kobietą i nie wiem, jak zachowałabym się, gdybym padła ofiarą gwałtu. Wiem jednak, że chciałabym mieć WYBÓR, a nie - być ZMOSZONĄ do zeznawania, nawet w najbardziej komfortowych warunkach.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)