Sezon na szparagi w pełni - a że jest on bardzo krótki, nie wolno pominąć żadnej sposobności, żeby je zjeść.
Co można powiedzieć o szparagach? Marceli Proust poetycznie kiedyś wyznał, zamieniają jego nocniczek w naczynie wonności ;-D W ogóle chyba na szparagi najlepiej byłoby wyrać się do Combray, bo tam można było kupić szparagi grube, jak ramię Ciotki Narratora z "W poszukiwaniu" ;-O
Ze względu na charakterystyczny kształt główki uważane są za afrodyzjak. Na pewno zaś są bardzo smaczne - choć trafiają się osoby, które ich nie lubią. Ja lubię, mąż kocha, a syn-wyrodek nawet ich nie chce tknąć. Żmiję na łonie!!!! Choć, z drugiej strony, konkurencja mniejsza ... Nadrabia przy bobie!
Zielone szparagi to dla mnie jakiś nędzny substytut, ale mają zaletę - są łatwiejsze w obsłudze. Wystarczy je umyć, lekko oskrobać i krótko gotować w osolonej i lekko posłodzonej wodzie.
Białe wymagają nieco więcej zachodu. Należy je skrócić (najlepiej to zrobić, łamiąc - szparagi są mądre, same wiedzą, którego kawałka się pozbyć! - oraz również oskrobać. Gotuje się je również niezbyt długo - wszak Rzymianie mieli przysłowie "Tak szybko, jak gotują się szparagi".
Podstawą sukcesu szparagowego jest kupno świeżej jarzyny. Wbrew pozorom, jest to naprawdę łatwe - wystarczy obejrzeć końcówki w miejscu cięcia. Jeśli rana zdołała się zabliźnić, to nasza znajomość z nieświeżym szparagiem powinna ulec szybkiemu rozluźnieniu. Jeśli natomiast końcówka nie wygląda na przesuszoną, możemy zrobić dodatkowy test, ściskając ją lekko palcami (lekko, powiedziałam, a nie tak, żeby ją zmiażdżyć!). Świeże warzywo wydzieli odrobinę wigloci. Z tego względu podstępni kupcy nauczyli się zakładać szparagom papierowe buciki, które zapędy badawcze skutecznie ograniczają. To są źli ludzie i nie należy się zadawać z ich produktami, bo ich zło może przejść na nasz żołądek!
Gdyby sezon na szparagi trwał choć ze trzy miesiące, pewnie skusiłabym się na przyrządzenie z nich jakiejś potrawy, ale skoro trwa, ile trwa - circa about półtora miesiąca - ugotowane szparagi koniec znajdują zawsze identyczny: z wody, i tyle.
Och, można oczywiście polać je trochę masłem, lub nawet pokusić się o orgię kaloryczną i potraktować ślicznych sztywniaków klasyczną, polską polewą: masłem z przyrumienioną bułką ....
... jasne, że można, tylko - po co, skoro same są najlepsze?
P.s. Dziwną mamy wiosnę tego roku. Prakycznie wszystkie drzewa i krzewy kwitną jednocześnie: lilaki, głogi, robinie, kasztanowce ... a przecież mangolie jeszcze na dobre nie przekwitły ....
P.s. 2 Czy to tylko ja zauważyłam, że od kilku lat zmieniła się pora kwitnienia robinii? Za moich młodych lat było wiadomo, że gdy zakwitają akacje, zaczynają się wakacje ... Nie, naprawdę, świat zwariował!



Komentarze
Pokaż komentarze (15)