Animela Animela
361
BLOG

Publikacja listu, którego jest się adresatem

Animela Animela Rozmaitości Obserwuj notkę 4

     W tej notce:

http://tekstykanoniczne.salon24.pl/485635,ujawniam-prywatny-list-wyrusa

     niejaki Starosta Melsztyński zrobił to, co zapowiedział w tytule, czyli opublikował list, który otrzymał od Wyrusa. 

       Ponieważ nie czytuję Starosty, ominęła mnie dyskusja,jktóra się rozwinęła pod notką - a szkoda, bo to pouczająca wiele sprawa jest!

       Ważna informacja: Wyrus w liście WPROST napisał, że nie chce, aby jego list był upubliczniony.

       Starosta życzeniem Wyrusa przejął się tak, jak ja na ten przykład galą oskarową, czyli zlekceważył.

        Moralny aspekt tej sprawy pomijam, tak jest ona oczywista ...

        Natomiast wałkowany pod notką aspekt prawny trafnie został oceniony przez choćby Sceptycznego Wierzyciela, natomiast zabrakło uzasadnienia.

        Zwolennicy Starosty podkreślali, że list jest własnością autora i może on z nim zrobić, co zechce.

        Otóż - to nie jest prawda. Doktryna prawnicza dość zgodnie podkreśla, że udostępnienie listu może nastąpić za zgodą nadawcy oraz adresta - ŁĄCZNIE- co jest zresztą logiczne aż do bólu (i zgodne z powszechnym odczuciem moralnym).

        Teraz dygresja: proszę uruchomić wyobraźnię: chory na suchoty Sienkiewicz (wiem, wiem, ale prosiłam o wyobraźnię!!!) dyktuje w szpitalu maszynistce "Quo vaidis", po czym przekazuje ten maszynopis razem z listem przyjacielowi - z prośbą, aby ten poszukał wydawcy, Jeśłi zaś wydawca się nie znajdzie, to maszynopis należy przekazać siostrzenicy pisarza ...  Sienkiewicz ma mało pieniędzy na lekarstwa, i ma nadzieję na przypływ gotówki po publikacji. Przyjaciel zaś biegnie do redakcji "Kuriera codziennego" i daje powieść do druku za darmo - wszak ma prawo, bo jest adresatem ...

        Absurd?

Oczywiście!

       Tajemica korespondencji jest chroniona przed osobami trzecimi - czyli WSZYSTKIMI, POZA ADRESATEM LISTU.

        To naprawdę jest stosunkowo prosta konstrukcja prawna, i dziwi mnie, że ktoś może tego nie rozumieć!

         W przypadku blogera, jakim jest Wyrus,, prawa autorskie wchodzą w grę niejako automatycznie ...

         Powiedziałabym też, że w przypadku Wyrus-Starosta Melszyński w grę może wchodzić (per analogiam) prawo prasowe, które zabrania podawania źródeł danych bez zgody tych osób. Myślę, że orzecznictwo sądowe pójdzie właśnie w tym kierunku.

        Nie jest to, żadną miarą, wyczerpujący wywód (rzecz jest jeszcze bardziej skomplikowana), ale daję słowo, że niejednej osobie może przyswojenie informacji w niniejszym tekście ocalić parę groszy w przypadku postępowania sądowego ....

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Rozmaitości