Salon ostatnio przeżywa wzmożene. Jedni piszą o d.pie Maryni ... wróć, oczywiście - Isi. Inni, dla odmiany, o księdzu-buntowniku. Część blogerów, tych bardziej uświadomionych, popełniła nawet po kilka notek na oba tematy - z tym, że z pozycji odwrotnych do tych, co piszą. Mianowicie, ci lepsi uświadamiają gorszych, dlaczego nie należy pisać na te dwa tematy :)
A ponieważ ja tak zwane "nośne:" tematy omijam szerokim łukiem, dziś poruszę coś, co przemknęło chyba niezauważone - a bardzo niesłusznie, bo rzecz jest ważna z wielu względów.
http://fakty.interia.pl/polska/news-sienkiewicz-bandyci-nie-moga-rzadzic-w-polsce,nId,996691
Minister Spraw Wewnętrznych, Pan Sienkiewicz, udzielił wywiadu, który obudził moje najgorsze przeczucia. Wiele zdań z tego wywiadu zasługuje na pochylenie się nad nim z prawdziwą troską.
"Wszczepianie Polakom przez PiS przekonania, że władza dopuszcza się zdrady narodowej, a kraj traci niepodległość, to gotowy kostium, który jest chętnie przywdziewany przez agresywnych młodych ludzi." .
Tak powiedział Pan Minister, a ja się zadumałam. Otóż - jeśli istnieją pewni ludzie, którzy zarzucają władzy zdradę narodową, to możliwości są dwie: albo ci ludzie mają rację, albo ci ludzie racji nie mają. Jeśli mają rację, to władza powinna mieć zarzuty - zdrada jest karalna. Jeśli natomiast "pewni ludzie" racji nie mają, to z kolei ci ludzie (a przynajmniej ich przywódcy) powinni być oskarżeni o zniesławienie.
Proste jak konstrukcja cepa - nieprawdaż?
Skąd więc Panu Ministrowi wzięłosię przekonanie, że "agresywni młodzi ludzie" chętnie wdziewają kostium tych, którzy władzy zarzucają zdradę? Są może na to jakieś badania, czy jest to osobiste przekonanie Pana Ministra? I co może wyniknąć z takiego osobistego przekonania ministra, jeśli dojdzie ono do szeregowego policjanta? Przecież znamy teorię naciskową - skoro na pokładzie jest zwierzchnik, to podwładny siłą rzeczy MUSI być sparaliżowany ze strachu. Czy jest możliwe, że szeregowy policjant, przejęty grozą, pod wpływem słów ministra, zacznie każdego ogolonego i wytatuowanego traktować jako bandytę?
Ja się trochę podśmiewuję, ale rzecz wcale nie jest śmieszna. Nic a nic. Minister konstytucyjny, zwierzchnik policji, lekką ręką wiąże największą partię opozycyjną z ... bandytami. Bez dania racji. Bez dochodzenia, bez procesu sądowego - buduje się w społeczeństwie ciąg skojarzeniowy "kibol-bandyta-PiS".
Przyznam, że dla mnie jest to rzecz absolutnie wstrząsająca. Rzecz, która powinna obudzić dziennikarzy przynajmniej "niepokornych" - bo na mainstremowych nie ma co liczyć.
Niestety, "niepokorni" zajmują się odcinaniem kuponów od trotylu albo wyczekiwaniem na "Oleńkę".
Ostatnio p. Ziemkiewicz zwierzył się na Twitterze, że nareszcie przyjeżdża Oleńka. Och, nareszcie, nareszcie!
Jakoś tak z tym wpisem skojarzył mi się stary dowcip - proszę jednak pamiętać, że wszelkie podobieństwo jest kwestią przypadku i absolutnie niezamierzone :)
Pewien zakład leczniczy zajmował się leczeniem osób z zaburzeniami seksualnymi. W czasie terapii grupowej lekarz zadawał kolejno pacjentom to samo pytanie: jak często pan/pani współżyje z partnerem/partnerką? Odpowiedzi padały różne - od "po kilka razy dziennie", poprzez "raz w tygodniu", aż do "raz w miesiącu". Pewnien pacjent cały czas zachowywał się bardzo dziwnie - podskakiwał, podśpiewywał, poklepywał innych pacjentów .... Lekarz w końcu i jemu zadał to samo pytanie, na co pacjent, z nieukrywaną radością, zawołał: - Raz do roku!
Lekarz zdębiał ... i ostrożnie spytał pacjenta:
- To dlaczego pan się tak cieszy?!!!
- Bo to już dziś, panie doktorze! Już dziś!!!
Panu i Pani Ziemkiewicz serdecznie gratulujemy!




Komentarze
Pokaż komentarze (5)