Animela Animela
220
BLOG

Pies, który mówi ... i narzeka na upadek obyczajów

Animela Animela Rozmaitości Obserwuj notkę 0

       Dariusz  Loranty to były policjant, a obecnie - bohater książki "Spowiedź psa". Z własnej woli nigdy nie powiedziałam na policjanta "pies", ale skoro sam zainteresowany do tego namawia ... Mówisz-masz!

        Od razu uprzedzę, że książki nie czytałam i nie zamierzam (choć przez chwilę nawet biłam się z myślami, czy jej nie kupić, mimo wrodzonej niechęci do tzw. wywiadów-rzek"). Niniejsza notka NIE jest jednak recenzją książki, tylko zapisem refleksji, jakie mi się nasunęły po przeczytaniu wywiadu z "psem" wpolityce.pl:

http://wpolityce.pl/artykuly/55604-studio-telewizyjne-wpolitycepl-dariusz-loranty-spowiedz-psa-nie-chcialbym-zeby-moja-zona-pracowala-w-policji

"Natomiast dowodem takiej nielojalności jest to, że policjanci policjantom sprzedają coraz więcej mandatów.

Kiedyś tak nie było?

Nie. Ja w trakcie służby dostałem dwa mandaty, w takich ewidentnych sytuacjach, w których musiałem. W tej chwili policjanci policjantom z nieprzymuszonej woli wystawiają mandaty. Czyli nie ma tego silnego poczucia bycia w jednej grupie zawodowej.".

           Fragment tego wywiadu nawet pozwoliłam sobie skopiować (hej, cenzura, dozwolony cytat!), ponieważ wypowiedź "psa" jest tak kuriozalna, że aż trudno mi było w nią uwierzyć. Czy Państwo też mają wrażenie irracjonalności całej sytuacji? Były policjant twierdzi, że wystawienie mandatu koledze-policjantowi jest dowodem ... nielojalności. Sam Pan Loranty dostał tylko dwa mandaty, i to "w takich ewidentnych sytuacjach, w których musiałem." - twierdzi "pies".

          Rozumiem z tego, że - według Pana Lorantego - policjanci powinni mieć dodatkowe przywileje z racji zawodu - takie nieoficjalne bonusy, poza eweidencją. Jak się nad tym zastanowić, to jest to po prostu nadzwyczajne. Policjant - nadczłowiek. Przepisy są dla podludzi, nie dla glin. Oni są ulepieni z lepszej gliny. Rasa panów ...

           A ja się zastanawiam, jak głęboko amoralna musi być osoba, która - powiedzmy - wlepia mandat za przekroczenie prędkości zwykłemu Kowalskiemu, ale gdy sprawcą jest jego kolega po fachu, to nie widzi konieczności karania sprawcy. Jak taki gliniarz ocenia przepisy? Czy ma je zinterioryzowane (czyli uwewnętrznione)? No przecież nie ... Najwidoczniej w świecie uważa, że przepisy - to zwykły bat na d.pę bliźniego na tyle niekumatego, że nie został policjantem. Albo inną ważną, osobą ...

         Ciekawa jestem odbioru tej wypowiedzi byłego gliniarza przez własnych kolegów, których tak nieroztropnie wsypał. Zawsze to co innego domyślać się pewnych rzeczy, niż mieć je podane na tacy, na oczach świata, w biały dzień ....

          Zastanawia mnie też, za co, do jasnej anielki, mógł Pan Loranty dostać te swoje dwa mandaty. Nie za zwykłe wykroczenie drogowe - to oczywiście jasno wynika z kontekstu. Czyli - nie za przekroczenie prędkości, jazdę pod prąd czy inny "drobiazg". To było coś na tyle grubego, że nawet Pan Loranty uznaje, że te mandaty dostać musiał, tak rzecz była oczywista.

            W tej sytuacji waham się między wersją "potrącił statuszkę na zielonym świetle", a "rozwalił w drebiezgi policyjny samochód i komisariat".

            No, chyba, że rzecz była jeszcze grubszego kalibru, ale moja wyobraźnia nie jest aż tak bujna ...

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości