Muszę Państwu wyznać, że jeśli chodzi o Jarosława Kaczyńskiego, to mam wiele obaw.
Na przykład - boję się, że kiedyś wybierze sznurowadła nie pod kolor krawata, i cały postępowy świat poturla się ze śmiechu.
Mam też taką obawę, że JarKacz powie kiedyś publicznie, iż Angela Merkel to Niemka, i będziemy spaleni w oczach całego świata.
Być może nawet - ale o tym to już trwożę się myśleć - mógły się kiedyś posunąć do tego, aby - całując Twoją dłoń, Madame - unieść ją o centymetr zbyt wysoko, i wszyscy mieszkańcy Jamajki pękną ze śmiechu.
Jak widać, straszliwy JarKacz nie daje mi spać po nocach, a groźby z nim związane są poważne i realne.
Nie boję się natomiast wcale a wcale - absolutnie wręcz się nie boję - że Premier Jarosław Kaczyński nałoży "karne podatki", czyli - mówiąc po ludzku - zwiększy obciążenia pracodawców. Ta obawa jakoś omija mnie bardzo szerokim łukiem - może dlatego, że pamiętam realia krótkich - niespełna dwuletnich - rządów Prawa i Sprawiedliwości? ....
Osobom młodszym i ze słabszą pamięcią chętnie przypomnę, że w roku 2005 ludzie zagłosowali gremialnie na PiS nie dlatego, że tak dobrze im się działo pod rządami pp. Millera i Belki. Wręcz przeciwnie - SLD dostało potężnego kopniaka w drugą stronę medalu, bo ludzie po czubki głów mieli niezliczonych afer, wysokiego bezrobocia, rzekomo nieistniejących układów, kulejącej służby zdrowia, niedowładu policji itd.
W ciągu niespełna dwuletniej, bardzo trudnej kadencji PiS ograniczył DRASTYCZNIE bezrobocie, obniżył podatki, ukrócił korupcję, zmniejszył dług publiczny .... oraz rozruszał niesamowicie gospodarkę, w tym budownictwo mieszkaniowe.
W przeciwieństwie do PiS, PO DRASTYCZNIE zwiększyła dług publiczny, podniosła podatki, zajumała emerytury, wydłużyła kolejki do lekarzy i wiek emerytalny. "Osiągnięcia" można mnożyć, ale po co?
Mnie wystarczy, że jeśli nawet Kaczyński rzeczywiście nałoży "karne podatki", to jednocześnie obniży znacząco wiele innych podatków, więc zysk przedsiębiorcy będzie niewątpliwy.
A przy okazji małe wyjaśnienie, ponieważ widać, że w materii podatkowej istnieje powszechne niezrozumienie. W Polsce nie istnieje coś takiego, jak jeden podatek. Jest ich wiele - CIT, PIT, VAT, składki rentowe, ubezpieczenie emerytalne .... znów możnaby wyliczać długo. Jeśli PiS obniży PIT i VAT, to zrobi się luz na podniesienie płac pracownikom, co znów może być honorowane ulgą podatką (to tylko przykład). Jeśli zaś jakiś spóźniony łowca niewolników owocami wzrostu gospodarczego nie zechce się podzielić z tymi, którzy na niego pracują, to nie widzę przeciwwskazań, aby go do tego dyskretnie zachęcić :) Bo, wbrew opiniom niedouczonych "liberałów" - liberalizm jest DLA WSZYSTKICH, nie tylko dla pracodawców.
Jeśli natomiast chodzi o "nieuczciwych biznesmenów" .... Cóż - jest takie powiedzenie: uderz w stół, a nożyce się odezwą :)
A najbardziej w tym wszystkim jest zabawne, że "socjalizmem" Kaczyńskiego najbardziej przejmują się ci, którzy po pierwszym zajumaniu emerytur, zagłosowali na jumaczy po raz drugi :)




Komentarze
Pokaż komentarze (8)