Przy okazji tekstu "Trzej zamachowcy" (Agnieszka Kublik, Gazeta Wyborcza - już wczotaj sobie zaklepałam nominację dla Hieny Roku, ale i tak ktoś mi podkradł pomysł)) dowiedzieliśmy się, że trzej naukowcy, którzy byli przesłuchiwani przez prokuraturę jako świadkowie, nie są specjalistami od lotnictwa i katastrof lotniczych. "Żaden nie jest specjalistą od lotnictwa ani katastrof" - pisze "GW".
Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-prokuratura-wojskowa-macierewicz-sam-powinien-zlozyc-na-sieb,nId,1028499?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome
Tak mnie te żale Gazety Wyborczej ujęły za serce, że aż się zainteresowałam, gdzie też można zdobyć specjalizację w dziedzinie lotnictwa lub katastrof.
Uwierzycie Państwo, że nigdzie? ...
Owszem, są uczelnie, na których jest KIERUNEK "Lotnictwo i kosmonautyka", i na tym to kierunku można zdobyć specjalizację np. w zakresie awioniki czy "samoloty i śmigłowce".
Po prostu - lotnctwo to nie jest specjalność, tylko cała gałąź wiedzy. To mniej więcej tak, jak lekarz - każdy się specjalizuje w czymś nieskończenie drobniejszym, niż cały organizm ludzki, np. w ortopedii lub laryngologii.
Jeśli zaś chodzi o "katastrofistykę", to kompletna katastrofa - nomen omen. NIGDZIE, po prostu NIGDZIE, nie znalazłam takiej specjalności!
Oczywiście, może prawda wygląda tak, że nie przyłożyłam się zbytnio, i jakiś dziennikarz Gazety Wyborczej wie, gdzie można zostać specjalistą z zakresu "lotnictwo" lub "katastrofy". Jeśli tak, to uprzejmie poproszę o namiary. Dla mnie na drugi kierunek trochę może już za późno, ale spróbuję syna namówić.
Wygląda na to, że jest to bardzo rzadka i elitarna dziedzina wiedzy :)
I wygląda też na to, że Gazeta Wyborcza próbuje ekspertom Parlamentarnego Zespołu wpierać w brzuchy coś, co istnieje równie realnie, jak krasnoludki i elfy.




Komentarze
Pokaż komentarze (18)