Przypuszczam, że spora część użytkowników Salonu pamięta śp. Andrzeja Leppera przynajmniej trochę. Jak wiadomo, człowiek ten zasłynął z wielu bon-motów (jak, nie przymierzając, inny pan, startujący z list Samoobrony, czyli Pan Leszek Miller). Jednym z nich był ten o Balcerowiczu, który musi odejść, a inny - że Balcerowicz to "ekonomiczny analfabeta" (tak ja to zapamiętałam - Wiki twierdzi, że to był "ekonomiczny idiota"). Cóż, różnica nie jest na tyle fundamentalna, aby kruszyć o nią kopię ... Najważniejsze jest, że - bez najmniejszego zamiaru ubliżania byłemu wicemarszałkowi Sejmu za kadencji SLD - człowiek z dość (uwaga, gruby eufemizm!) miernym wykształceniem - ośmielił się oceniać wiedzę zawodową kogoś, komu sam do pięt nie dorastał.
W ostatnim tygodniu mamy do czynienia z identyczną sytuacją.
Kiedy Pan Premier reaktywował Komisję Pana Laska, uznałam to za cudowną wiadomość. Po uplywie miesięcy widać, że - jak zwykle - miałam rację :) Nie przypuszczałam jednak, że sprawa będzie mieć również aspekt aż tak wybitnie humorystyczny!
Po opublikowaniu przez dziennikarkę Gazety Wyborczej kublicystycznego materiału ze zmanipulowanymi fragmentami zeznać uczonych, współpracujących z Parlamentarlnym zespołem P. posła Macierewicza, Pan Lasek - z tytułem naukowym doktor - otrzymał wreszcie upragniony pretekst do niekompromitowania się publicznie podczas debaty z prawdziwymi uczonymi. Powstała więc sytuacja, w której prosty doktor - plus prosty aktor-magister Olbrychski, prosta redaktorka, oraz całe tabuny pomniejszych magistrów-uczelnianych wyrobnikach nauki - ocenia profesorów z poważnym dorobkiem naukowym. Czyż to nie jest lepperowski "ekonomiczny analfabeta"? :) Rzecz nabiera tym większej rangi komediowej, że ścisła hierarchia na uczelniach jest tajemnicą poliszynela, a tu - jakiś mgr, jakiś dr ocenia profesorów - i to zarówno polskich, jak i amerykańskich ....
Bo, jak wszyscy wiedzą, polskie uczelnie są o tyle wyżej w rankingach od amerykańskich, że prosty polski magister jest więcej wart od hamerykańskiego profesora :)
To mniej więcej tak, jakby jakiś Lchlip czy inny Zet Over zaczął pouczać - bo ja wiem? - Rosemana, Seamana czy Toyaha, że tamci powinni się uczyć pisać właśnie od nich :)
Oczywiście, do jakiegoś rodzaju spotkania poglądów - bo przecież nie naukowców? ... trudno przecież dra Laska nazwać naukowcem .... dojść w końcu musi. Oczywiście, zespół osób zgromadzonych wokół dra Laska nie nadaje się do tego ze względów oczywistych, widzę więc jedyne możliwe rozwiązanie: zespół Pana Laska zostanie rozwiązny i pogoniony tam, gdzie jego miejsce, a do zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej zostaną zatrudnieni fachowcy, którzy zajmą się badaniem.
Rzecz jasna - najpier trzeba mieć CO badać, więc to z pewnością trochę potrwa.
Na razie możemy się pocieszać "ekonomicznym idiotą". Tu też aktor, magister-nie-wiadomo-czego i wyrobnik medialny krzywią noski, że taki Binienda to, proszę ja panią, kompletny nieuk :)
Jak to było? Polska jako najweselszy barak? ...
Co tam - była. Nadal jest!
P.s. Dziś wyrobnik jozef moneta napisał ściśle partyjny tekst o tym że "PO obronła testament Prezydenta Kaczyńskiego". Informuję, że nie wybierałam sobie tego towarzystwa. Tekst Monety to już nie jest nawet wycieranie sobie ryja trrupem. To jest świńskie zżeranie - za partyjne pieniądze - trupa. Tak obrzydliwa bywała czasem Pani Renata Rudecka-Kalinowska - widać, że rośnie jej niegodny następca.




Komentarze
Pokaż komentarze (4)