Animela Animela
741
BLOG

Rafał Ziemkiewicz - pierwszy socjalista III RP ....

Animela Animela Rozmaitości Obserwuj notkę 12

               W powieści "W poszukiwani straconego czasu" świat arystokracji, do którego aspiruje Narrator, przeciwstawiony jest bogatemu mieszczaństwu - solidnemu, zakorzenionemu, pracującemu, z zasadami. Wszystkie wspaniałe postacie,  zwłaszcza zaś matka i babka Natora, ale również jego ojciec - pochodzą właśnie z mieszczaństwa, do którego należą również przedsiębiorcy i kupcy. Osobną klasę w powieści stanowią artyści, również pisarze, którzy najczęściej z wielkim talentem łączą w sobie czasem głupotę, czasem małostkowość, a często skażeni są wielkimi wadami charakteru. Podobnie jest z aktorkami, którym nawet największy talent sceniczny nie przeszkadza prowadzić tryby życia utrzymanki.

              W felietonie "Dawanie twarzy" na portalu www.interia.pl znany publicysta, Rafał A. Ziemkiewicz, ukazał się od strony, o jaką niewiele chyba osób mogłoby go podejrzewać. Pan Ziemkiewicz pod niebiorsa wychwala aktora Jana Englerta, który zadeklarował, że "nawet za miliony" (dowolna hipoteza, jak w analogicznej sytuacji Proust napisał o służącej Felicji) nie weźmie udziału w reklamie. Z powodu tych słów aktor jest wynoszony przez publicystę pod niebiosa. Kojarzą się one rzekomo z czasami przedwojennymi, kiedy to słowa takie, jak sens czy przyzwoitość, wciąż miały znaczenie. Bo, jak to ujął Pan Ziemkiewicz, jeśli ktoś chce mieć sławę o pieniądze, to zostaje przedsiębiorcą, a jeśli chce po sobie zostawić coś trwałego, to zostaje pisarzem lub aktorem.

              Przyznam, że do odlotów (różnego rodzaju) ze strony publicystów jestem przyzwyczajona i nie robią na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia, ale ten tekst jednak trochę mnie poruszył. Zawsze miałam Pana Ziemiiewicza za bardzo dobrego felietonistę, nieco gorszego pisarza, i zawsze też uważałam go za człowieka jakoś tam rozsądnego. Ten natomiast tekst robi wrażenie wręcz .... kuriozalne - jakby napisany przez kogoś innego lub w odmiennym stanie świadomości. Może grypa? ... Na wszelki wypadek życzę zdrowia!

             Pan Ziemkiewicz dał się poznać jako zwolennik wolnego rynku (fakt, że wyjątkowo mało konsekwentnego, skoro głosował za wejściem do UE, ale jednak), konserwatywnego liberała, antysocjalistę. Jak z takim światopoglądem można z taką pogardą traktować przedsiębiorców (dorobkiewicze), to chyba tylko sam Pan Ziemkiewicz rozumie. Zwłaszcza już ten "dorobkiewicz" w ustach człowieka, który sam o sobie pisze, że pochodzi z raczej prostej rodziny ... No, chyba, że coś przeoczyłam i Pan Ziemkiewicz jest z pochodzenia arystokratą? .... 

            Po drugie - apologizowanie akurat aktorów, tylko dlatego, że jeden okazał się rozsądny, to ... ujmijmy to łagodnie ... spore dziwactwo. Z całym szacunkiem, ale akurat aktor to profesja całkowicie odtwórcza. Wiem, że jestem mało obiektywna, bo Melponena nie jest moją ulubioną muzą, ale umówmy się jednak - nawet najlepszy aktor lśni wyłącznie światłem odbitym - już to od scenarzysty, już to od reżysera. Z tym szacunkiem wśród ludu dla profesji aktorskiej też bym była mocno ostrożna - do niedawna wszaak termin "komediantka" był niemalże synonimem kobiety lekkeij obyczajów :) - i przedstawia nam to praktycznie cała literatura światowa, początwszy od Gautiera, poprzez Balzaca, aż do Żeleńskiego-Boya. Nie widziałam też żadnego badania opinii społecznej, który wskazałby na wysoki prestiż zawodu aktorskiego. Czym innym jest przecież uwielbienie, jakim młodzi ludzie otaczają znanych wjców i aktorów, a czym innym - prestiż, autorytet, szacunek, jakim ludzie obdarzają profesorów, lekarzy, sędziów czy nauczycieli.

            Co prawda, historia zapamiętała nazwiska kulku wielkich aktorów, ale nawet ich nie można rozpatrywać w oderwaniu od dzieł, w jakiach grali.

            Co innego, jeśli chodzi o pisarzy. Tu nie sposób się nie zgodzić, że dobry pisarz pozostawia po sobie ślad na ziemi. W przypadku Pana Ziemkiewicza jego twórczość  felietonistyczna najprawdopodobniej tam się załapie, pośród innych, dość licznych, twórców działających w tej branży. Jeśli chodzi o powieściopisarstwo - jestem zdania, że w fantastyce Pan Ziemkiewicz nie dokonał niczego nadzwyczajnego, a jeśli chodzi o powieści publicystyczne - cóż, nie są złe, ale też nie są na tyle dobre, aby wejść do kanonu tego rodzaju literatury. Natomiast jako myśliciel Pan Ziemkiewicz sprawdza się dokładnie tak, jak we wczorajszym felietonie w Interii. Czyli - sprzeczność na sprzeczności.

         "Dawanie twarzy" da się wytłumaczyć wyłącznie jako próba "lansu", jak to, zdaje się, mówi młodzież. Próba bardzo żałosna, bo czytelna i stawiająca Pana Ziemkiewicza w bardzo nieszczególnym  świetle.

          Dawna już zauważyłam, że autorzy, którzy bardzo dobrze funkcjonowali do afery "trotylowej", po przejściu "na swoje" stoczyli się o kilka stopni, jeśli chodzi o umiejętności czy przyzwoitość. Może to tylko taka choroba wieku dziecinnego? Bardzo bym sobie tego i im życzyła, bo jednak chciałabym czytać rzeczy ciekawe.

          Może to fluidy "Wprost", finansowane przez tę samą osobę, co i "Do rzeczy", powodują wzrost kabotyństwa u rozsądnych do tej pory publicystów? ....

          Jeśli tak, to dodatko życzę uniezależnienia się finansowego. Może to coś pomoże!

 

 

       

 

 

            

 

 

 

 

 

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Rozmaitości