Przeczytałam dziś inforację, że Pan Minister Arłukowicz przygotowuje koncepcję, która była zapowiadana już wiele razy, ale się nie sprawdziła: dodatkowych prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych.
Pomysł ten uważam za niebezpieczny w najwyższym stopniu.
Oczywiście, problem tzw. "służby" zdrowia (czyli "włdców" naszego zdrowia) oczywiście istnieje i jest widoczny gołym okiem: lecznictwo jest po prostu dramatycznie niewydolne. Sposoby na uzdrowienie służby zdrowia oczywiście istnieją, i niektóre są nawet proste i tanie we wprowadzeniu - kilka podawałam ich sama (np. wprowadzenie dziennej opieki szpitalnej). Najłatwiej rozpoznać problemy służby zdrowia nie studiując raporty (jak to robiono za PRL-u, na różnych szczeblach podstawowej organizacji partyjnej (PZPR), ale udając się do szpitala. Bez rozgłosu, i nie do rządowego. Można też spróbować zapisać się do lekarza-specjalisty - oczywiście jako anonim, nie MINIZTER ARŁUKOWICZ.
Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć, że sposób wypracowany przez Ministra Zdrowia jako żywo przypomina mi problem zaopatrzenia w mięso, jakie nieuchronnie pojawiają się w każdym socjalistycznym tworze.
Sklepy komercyjne powstały w roku 1976 r. i miały stanowić odskocznię od drastycznych niedoborów, jakie oglądało się powszechnie w sklepach. Zaporą była tam wyższa, niż sklepowa, cena - i początkowo, bardzo krótko, nawet się to sprawdzało. Tyle tylko, że stopniowo w komercyjniakach też asortyment topniał ... bo przecież z próżnego i Salomin nie naleje.
Minister Arłukowicz próbuje rozładować kolejki w szpitalach, fundując nam szpitale komercyjne. Oczywiście, rezultat będzie identyczny, jak w PRL-owskich komercyjniakach: bo przecież, Panie Ministrze, od dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych nie przybędzie ani szpitali, ani lekarzy ... Jest to oszustwo na wyjątkowo krótką metę, która skończy się jak każdy socjalizm.
Dodatkowe pieniądze władowane w niewydolną służbę zdrowia kolejek nie zmniejszą, tylko je zmienią: bogaci nie będą musieli dawać łapówek, tak jak teraz, tylko już oficjalnie wypchną z kolejki bidoków.
Jak skończył PRL - wiadomo. Dziś jest już oczywiste, że i tzw. III RP jest na najlepszej drodze, aby podzielić los swojej poprzedniczki.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)