Żyjemy w ciężkich czasach. Gdy ja byłam dzieckiem, świat był o wiele lepszy i przyjazny dla dzieci: takie przypadki, jak Trynkiewicz, zdarzały się niesłychanie rzadko.
Na szczęście - moje dziecko ma przed sobą co prawda wiele zagrożeń, ale jedno jest pewne: nie padnie ofiarą pedofila. Już nie. Jakoś nam się - mnie, mężowi, a także dziadkom - uchronić żdrowie i życie naszego syna.
Niestety, nie każdy rodzic ma takie szczzęście, jak my. Okrutni i bezmyślni ludzie uchwalili amnestię, która pozwala takim bestiom w ludzkiej skórze, jak Trynkiewicz, wyjść na wolność i dalej mordować bo to jasno stwierdzają fachowcy. Trynkiewicz nie został zresocjalizowany,, a policja go nie ustrzeże - jeśli on tak zechce, to ucieknie. Zamiast pozwolić zrobić 25 lat temu to, co oczywiste i humanitarne, troglodyci sejmowi wykazali się aktem "człowieczeństwa" - niestety szkoda, że ich poczucie empatii nie rozciąga się na tych czterech człopców, zabitych przez zwyrodnialca w sposób najbardziej okrutny, jaki można sobie wyobrazić.
Niestety, błąd popełniono ćwierć wieku temu, a borykać się z jego konsekwencjami musimy my - tu i teraz.
I, oczywiście, natychmiast odzywa się nieoceniony obrońca okrutnego mordercy - przypomnijmy: mordercy, który z pełną premedytacją zamęczył i zabił czterech niewinnych chłopców.
Adam Bodnar, wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, sąd powinien zapytać Trybunał Konstytucyjny, czy ustawa o izolacji niebezpiecznych przestępców, którą jest objęty Trynkiewicz, jest zgodna z konstytucją.
Cóż - być może Pan Bodnar ma jakieś zaszłości osobistej natury, które nakazują mu wykazywać szczególną czujność w przypadku, gdy komuś wyjątkowo odrażającemu może stać się najmniejsza przykrość. Tego nie wiem i nawet nie mam zamiaru się zastanawiać, jakie to przyczyny każą komuś wydawać kolejne dzieci na łup kogoś takiego, jak Trynkiewicz. Tylko Pan Bodnar zna swoje pobudki, a ja mogę co najwyżej pomodlić się, by Bóg mu wybaczył.
Natomiast nie ulega wątpliwości, że wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka powienien dbać też o prawa innych ludzi, niż tylko mordercy. Morderca jakoś sobie poradzi - gorzej z dziećmi, które los postawi na jego drodze.
Na koniec mogę napisać tyko jedno rodzicom małych dzieci: współczuję wam. Jestem matką, przeszłam te katusze i wiem, jak się czują rodzice, obok których niedługo - być może - zamieszka seryjny gwałciciel i morderca dzieci. Brak mi słów, by wyrazić oburzenie na postawę Pana Bodnara i jemu podobnych.
Mam tylko nadzieję, że jednak zdrowy rozsądek zwycięży i prawo mordercy do zabijania nie okaże się ważniejsze, niż prawo dzieci do życia.


Komentarze
Pokaż komentarze (25)