W "Kongresie Futurologicznym" jest scena, w której rosły policjant goni wyrostka, krzycząc do niego coś w ten deseń, aby chłopak się nie bał, bo on go po prostu chce kochać. Zawsze, gdy sobie przypomnę, że PO jest parią miłości, ta scena mi się przypomina.
W tej chwili nie wiadomo, jak potoczą się jutro sprawy na Ukrainie. Moim zdaniem, Putin Krym sobie weźmie, a Europa z Ameryką odetchną z ulgą, że może zadowoli się tym kąskiem. Oczywiście, nie zadowoli się, co tytanów intelektu z Polski i reszty świata znów przyprawi o osłupiały wytrzeszcz ócz: no jakże tak - my tego Putinu tak kochamy, a on nam się znów tak brzydko odwdzięcza? ... ZNÓW? ...
Oczywiście, boję się o przyszłość - własną, rodziny, Polski, Europy ... Jednak właśnie w takiej sytuacji nie sposób nie roważyć na poważnie kilku kwestii.
Jedna to, oczywiście, nieustanny i bezsilny żal, że nie mamy już tego wspaniałego Prezydenta, który - co z każdym dniem widać coraz lepiej - wyrastał ponad obszczymurków przeróżnej proweniencji, którzy w jakiś tam sposób, każdy swój własny, dorwali się do władzy w swoich krajach. Prezydent Kaczyński miał wykształcenie, inteligencję i WIZJĘ, którą starał się realizować - na tyle, na ile mógł w tak niesprzyjających okolicznościach.
Jakkolwiek potoczą się sprawy na Ukrainie, niedługo czeka Polskę seria wyborów, które zadecydują o losach Polski na najbliższe lata. Zastanawiam się, czy Polacy wybiorą partię Tego, Który Przeżył, a który będzie kontynuował linię swego brata, czy też po raz kolejny postawią na ludzi, którzy Putinowi - TEMU Putinowi - zawierzyli z ufnością los własnego kraju i krajów NATO? Ludziom, którzy twierdzili, że pojednanie z TYM Putinem warte jest KAŻDEJ ofiary ... mówiąc to wyraźnie w konekście katastrofy smoleńskiej.
Ja, oczywiście, mam nadzieję, że PiS zwycięży, i to większością konstytucyjną. Polska po prostu nie ma innego wyjścia. Wiem jednak, że właśnie wtedy nastaną trudne czasy w Polsce.
Jak w 2005 roku, rozpęta się taka kanonada medialna Partii Miłości i jej medialnych przybódówek, że grozić nam będzie obłęd i głuchota. I wcale nie tylko media głównego nurtu to zrobią.
Przewiduję, że tak zwani "nasi" publicyści wreszcie z otwartą przyłbicą ruszą do ataku. Dziś im jakoś nie przeszkadza Prezydentowa - gdyby zwyciężył PiS, to już "nasi" dopiero ją obsmarują! Dziś pies z kulawą medialną nogą nie interesuje się, czy Prezydent poleciał do Davos - ale jeśliby prezydentem był PiS-owiec, to sprawa będzie zupełnie inna. "Nasi" natychmiast wykażą, ile to Polska straciła na nieobecności w tym jakże prestiżowym miejscu ...
Właściwie mogłabym nawet dziś obstawiać, co będą pisać poszczególne gwiazdy "niezależnej" publicystyki ...
Dziennikarze głównonurtowi jacy są, każdy widzi. To, co potrafią "nasi", jakoś umyka na ogół ludziom z oczu ...
Czekam na jurtro z bijącym sercem. Czekam też na POJUTRZE - a serce mam równie ściśnięte. Bo wiem, że czy PiS zwycięży, czy polegnie, będzie bardzo trudno.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)