Jestem wielbicielką teorii spiskowych. Zawsze tak miałam. Uważam, że lepiej tłumaczą one świat, niż uładzona wizja, jaką sprzedają nam media czy politycy. Czyli: teorie spiskowe. Ale - muszą to być teorie uzasadnione.
Ostatnio przeczytałam, jako coś oczywistego, o zaplanowanym podziale Ukrainy między dwie strafy wpływów: Putina, czyli Rosję, i Merkel, czyli Niemcy.
Co do Putina, rzecz jest jasna i oczywista, zresztą dowód mamy, że tak powiem, namacalny ...
Ale Merkel? ....
Jakie powody może mieć Merkel, aby (nielegalnie, wręcz w ukryciu) poszerzać niemiecką strefę wpływów na Ukrainę? Co może na tym zystać Merekl OSOBIŚCIE? ....
Ludzie działają racjonalnie - nie zawsze, ale najczęściej jednak - tak. Dawni monarchowie poszerzali swe terytoria, bo mieli z tego korzyści - osobiste oraz dla potomstwa. Putin jest rodzajem współczenego monarchy. Był prezydentem, potem premiem, a teraz znów prezydentem. Jest oczywiste, że w przeróżny sposób zabezpieczył sobie sukcesję na przyszłość - albo osobiście, ale przez różnych Miedwiediewów tego świata. Majątek Putina jest ogromny, a on sam ma nadzieję rządzić wiecznie lub bardzo długo - no i ma dzieci, którym zapewne chce zostawić monarchię jak się patrzy. Putin ma motywy osobiste, a Rosji też nie jest nie na rękę przyłączenie Krymu do Rosji: ta sama bieda, ten sam język, ta sama korupcja ...
Merkel - to zupełnie inna baśń. Merkel nie ma pewności, jak potoczą się jej polityczne losy za kilka lat. Niemcy, to jednak dość ugruntowana demokracja, tam troszkę trudniej ludźmi manipulować za pośrednictwem mediów niemieckojęzycznych, bo Niemcy dbają o to, by główne media były niemieckie - trudno więc tam o "cuda nad urną". Trudno jest mi też wyobraziź sobie, jakąż to osobistą korzyść może odnieść Merkel dzięki zakulisowemu objęciu ubogiej Ukrainy (to znaczy - jej połowy) niemiecką strefą wpływów. Ostatecznie, na urlop może tam pojechać nawet i teraz ...
A czy Niemcy - jako państwo - odniosą jakąś korzyść z objęcia połowy Ukrainy swoją strefą wpływów? ... Cóż - warto w tym kontekście wspomnieć przyłączenie NRD do RFN. Po wpompowaniu niesłychanych wręcz miliardów w dawny eNeRDówek, nadal wsodnie landy mają niższy poziom życia, niż zachodnie, a wschdni Niemcy skwapliwie przesiedlają się na teren dawnego RFN. Gdyby więc Niemcy zaanektowali Ukrainę nawet oficjalnie, to po to, żeby ci natychmiast udali się do ichnich sądów pracy o zrównanie płacy ...
Ja nawet już nie wspominam o tym. że jednak Niemcy to nie jest tylko Merklel. Niemcy to nie Polska, i nawet to, że jej partia od dawna rządzi w Niemczech, nie oznacza, że zawłaszczyła wszelkie możliwe dziedziny życia. Merkel musi się liczyć z opozycją i kontrolującymi ją mediami. W Polsce partia rządząca może wszystko; w Niemczech już nie do końca. Jak niby Merkel miałaby przeprowadzić operację włączenia połowy Ukrainy w strefę wpływów Niemiec bez alarmowania o tym fakcie przez opinię publiczną? ... Wszyscy głupi i ślepi, tylko Merkel - gieniuś? ...
Nie wiem - może się mylę, ale moim zdaniem pakt Putin-Merkel został okrzyknięty jednak nieco przedwcześnie .... Przynajmniej na gruncie Ukrainy, bo gdzie indziej, to może być różnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (95)