Animela Animela
616
BLOG

Awans Marii Szonert-Biniendy

Animela Animela Polityka Obserwuj notkę 23

Lato roku 1989  zapamiętałam głównie z jednej przyczyny: gdy jechałam kiedyś tramwajem (a były to czasy, gdy ludzie byli o wiele lepiej wychowani, niż dziś) pewien pan do drugiego pana krzyknął: "Ty komuchu!". Wszyscy w zasięgu wzroku wpatrzyli się w sponiewieranego, który się zrobił dosłownie purpurowy: wtedy to była najgorsza obelga, jaką można było wymyślić. Wszyscy jeszcze doskonale pamiętami PRL", prppaganda Michnika nawet jeszcze się nie zaczęła na dobre, co dopiero mówić o poczynieniu postępów, i wszyscyśmy wiedzieli, kto jest dobry, kto zły. A nawet ten zły się wstydził - odwrotnie niż dziś.

Również w roku 1989 po raz pierwszy usłyszeliśmy słowo "pluralizm". To było słowo-wytrych, używane tak często, że nikt nie miał wątpliwości, że ten cudowny pluralizm jest czymś nie tylko najlepszym, ale po prostu - nieodzownym w cywilizowanym krajach. W ZSRR, PRL, Czechosłowacji była jedna partia, a my mamy tych partii legion - a w dodatku każdy mógł wyrażać dowolne opinie, nie narażając się (jeszcze) na ostracyzm ze strony Jasnogrodu.

Dziś, jak się okazuje, po tamtych ideałach nie ma najmniejszego śladu. Wczoraj na portalu onet.pl przeczytałam, że mecenas Maria Szonert Binienda została wiceprezesem Kongresu Polonii Amerykańskiej (nawiasem mówiąc, dr Lasek ma coraz gorszą sytuację - prof. Binienda doradcą prezydenta, a jego żona - wiceprezesem KPA> Fatalnie, fatalnie!).

Dokładnie tak samo - czyli "fatalnie" - uważa Barbara Borys-Damięcka, senator (PO). Pani ta nie widzi możliwości współpracy polskiej ambasady i konsulatu z TAKĄ OSOBĄ jak p. Maria Szoner-Binienda.

Dalej pani senator prezentuje swoje przywary umysłowe jeszcze śmielej:

"Zajęcie tak ważnego stanowiska przez osobę o takich właśnie poglądach - powiem uczciwie i szczerze - przeraża mnie. To jest po prostu przerażające. Albo Polacy w USA mają małą wiedzę o osobie, którą wybrali. Albo wśród tamtejszych Polaków narodził się kierunek polityczny wspierający poglądy, które mi są absolutni obce i nie do przyjęcia.".
 
Powiem Państwu szczerze: uważam wypowiedź pani senator za kuriozum dwudziestopięciolecia. Bo żeby się afiszować z defektami umysłu? Być tak kompletnie oporny na racjonale argumenty naukowców o światowej sławie? Być bezgranicznie wierną propagandzie? Można, oczywiście. Tego nikt nie zabroni - polskie prawo nie wymaga nawet minimalnego poziomu IQ dla posłów czy senatorów.
Ale żeby bezwstydnie się obnosić z brakiem znajomości Konstytucji, która wszystkim gwarantuje wolność przekonań? ...
 
I to senator partii rządzącej? ...
 
To już, z przeproszenie, faktycznie, przypomina się ta stara scena z tramwaju ...
 
Przy okazji pozwolę sobie przypomnieć zarówno pani senator, jak i jej obrońcom, że za poglądy  to Giordano Bruno został spalony na stosie. Może pani senator marzy się powrót do czasów dużo nawet starszych, niż komuna? ...

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/awans-marii-szonert-biniendy-to-jest-po-prostu-przerazajace/jfmmk

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (23)

Inne tematy w dziale Polityka