Profesor Zbigniew Izdebski zbadał długość penisów zwolenników poszczególnych partii. Wyniki zdradził Jackowi Żakowskiemu w wywiadzie dla "Polityki". To akurat nie dziwi - poważny tygodnik opinni, to i tematy muszą być poważne. A cóż może być poważniejszego, niż długość najważniejszego męskiego organu?
Okazuje się, że profesor Izdebski zadał sobie sporo trudu i z linijką w dłoni zbadał długość przyrodzenia sporej grupy panów, a wyniki przydzielił do poszczególnych partii politycznych. W tej konkurencji najlepiej wypadli zwolennicy PiS, którzy ową długość w stanie wzwodu ocenili (a więc profesor osobiście nie badał - wyrazy współczucia, panie profesorze) na 18,35 cm. Z tym wynikiem PiSiaki biją na głowę (hm - czy na pewno? ...) zwolennikó PO, którzy mogli się pochwalić znacznie skromniejszym wynikiem: 17,41 cm. Zupełnie fatalnie na tle dwóch głowych partii wypadło SLD ze skromnymi 16,20 cm i stratą do lidera sondażu, czyli PiS, ponad dwóch centymetrów.
Po lekturze wywiadu nasunęły mi się zarówno pewne wnioski, jak i pytanie. Jeśli chodzi o te drugie, to należy zadać pytanie, jak profesor sprawdzał przynależność partyjną. Wystarczyło zadeklarować, czy należało też okazać legitymację partyjną? Albo - ja wiem - fotokopię ostatniej listy wyborczej z widocznym poparciem dla odpowiedniego kandydata? ...
Po drugie: kto, płaci za coś takiego pieniędzmi? ...
Po trzecie: czy do tych badań ma się jakoś fakt, że profesor Izdebski nie tak dawno temu był (publicznie) niechętny publikowaniu list pedofilów (dodam wyraźnie: prawomocnie skazanych), ponieważ mogłoby to NAPIĘTNOWAĆ tych biednych, miłych sercu profesora, ludzi? ... Nie wiem jak, i nie wiem, czy ale skojarzenie nieprzyjemne jakoś się nasuwa ...
No, i jest też z tych, za przeproszeniem, "badań" wniosek, a nawet dwa:
- po pierwsze: dziewczyny - w ogóle nie patrzcie na tych cienkich bolków z PO, o SLD już nie wspominając. Co macie się męczyć w niesatysfakcjonującym związku? ... Po prostu: zlokalizujcie w najbliższym otoczeniu wolnego PiSiaka i zróbcie wszystko, co w waszej mocy, by go zdobyć. Profesor swoim autorytetem gwarantuje, że wasze pogaduszki z przyjaciółkami od innych frakcji politycznych będą bardzo, ale to bardzo, ciekawe :O
- po drugie: nie wiem tak do końca, czy to zadziała, ale spróbować zawsze warto PO-wcu, SLD-owcu - jeśli tylko jesteś niezadowolnony z rozmiarów swojego klejnotu, zmień po prostu barwy na PiS-owskie. Skoro TO jest uzależnione od przynależności partyjnej, to chyba nie warto się wahać!
No, i w ten prosty sposób profesor Izdebski dowartościował PiS, zamiast go dorżnąć. Coż ten Żakowski ostatnio stracił rewolucyjną czujność :O



Komentarze
Pokaż komentarze (99)