Animela Animela
1653
BLOG

Rasiowszczyzna, czyli: komuno wróć!

Animela Animela Polityka Obserwuj notkę 17

Natenczas Wojski (link na dole) w zestawieniu przygotowanym na stronie sejmowej wychwycił coś rzeczywiście niebywałego: otóż poseł Ireneusz Raś (Platforma Obywatelska) za sejmowe pieniądze pojechał obejrzeć olimpiadę w Soczi. Podatnika ten ekskurs kosztował ponad trzynaście tysięcy złotych. Warto przy tym zauważyć, że pan poseł nawet nie zechciał jakoś specjjalnie wysilić się intelektualnie nad pretekstem - ot, ze szczerością dziecka napisał "obserwacja udziału w igrzyskach członków polskiej reprezentacji olimpijskiej".

Muszę przyznać, że taka bezczelność jednak robi wrażenie. I od razu sobie pomyślałam, że jaki ten PRL był, taki był, ale jednak wówczas wybrańcy narodu zajadali ten kawior w naszym imieniu znacznie dyskretniej. Kto jeszcze pamięta, jakie były luksusy władzy w PRL? Ot - talon na samochód poza kolejnością. przyspieszenie przydziału mieszkania, sklepy za żółtymi firankami, gdzie można było kupić szynkę czy baleron niedostępne w normalnych sklepach ... Już prawdziwe szczyty władzy podobno sprowadzały sobie kafelki łazienkowe z Hiszpanii czy Włoch, co było już jednak prawdziwą rozpustą!

Wówczas jednak mieliśmy tylko jeden Sejm - dziś musimy utrzymywać, niestety, dwa, a w dodatku ten brukselski ma aż trzy siedziby i jeszcze "sesje wyjazdowe". Nic dziwnego, że - mimo gigantycznych pieniędzy z tzw. "wielkiej perspektywy finansowej" (w latach 2007-2013) budżet państwa jest zadłużony rekordowo, żadnej poważnej inwestycji nie udało się skończyć (poza chyba jedną autostradą, a i to częściowo wybudowaną już wcześniej), konieczne było zajumanie pieniędzy z OFE i wydłużenie wieku emerytalnego.

By żyło się lepiej - waaaadzy.

No, to wpadłam na pomysł, by pana posła Rasia jakoś upamiętnić. W końcu - mało kto już pamięta śp. Falandysza, ale falandyzację prawa pamiętamy do dziś. Mało tego - ona jest stosowana, i to coraz bezczelniej! Siedziałam więc i wymyśliłam "rasinadę". Nie jest to wielki wynalazek, ale możnaby w ten sposób określać eskapady beneficjentów biura turystycznego SejmTravel sp. z o.o.

Innym sposobem uczczenia wyczynu posła mogłoby być wprowadzenie "skali Rasia" (pisanej Wielką literą), z dziesięciostopniowym podziałem, gdzie poszczególne stopnie skali nazywane byłyby rasiami pisanymi małą literą.

W ten sposób poseł Raś wypełnia całą dziesięciorasiową skalę. Na dziesięć rasiów zasłużył również pan Borusewicz. Pan Tusk, na szczęście, nie obciąża już bezpośrednio polskiego budżetu rachunkami za powietrzną taksówkę na trasie Warszawa-Gdańsk na każdy długi weekend (czyli, dla Pana Premiera, każdy), ale honorowe rasiostwo należy mu się jak psu zupa.

Przez chwilę się zastanawiałam, ile rasiów przyznać Hofmanowi et consortes, ale w końcu uznałam, że to jednak inna kategoria.

PRL to był bardzo smutny okres, biedny i szary - miał jednak pewne zalety. Każdy wówczas mógł pójść do sekretarza POP (skrót nawet podobny) i wybłagać przydział mieszkania dla syna czy poskarżyć na wyjątkowo bezczelnego buca z terenu. Dość często nawet to działało, ponieważ w PRL ludzie znali jeszcze pojęcie "presji opinii publicznej".

W tej chwili już tego nie ma, niestety. I mamy teraz taką sysuację, że wielokrotnie skompromitowany marszałek Sejmu, słynący z nieopanowania w szastaniu publicznym pieniądzem, poucza innych skompromitowanych posłów, co to jest przyzwoitość.

A to Polska właśnie.

http://paradicsom.salon24.pl/615442,ireneusz-ras-jako-posel-obserwator-za-13-390-32

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka