Sojusz Lewicy Demokratycznej postanowił dziś przejść z opozycji wobec PiS do opozycji prawdziwej i zażądał unieważnienia wyborów samorządowych (Miller sformułował to trochę inaczej, przedstawiam w uproszczeniu). Unieważnienia wyborów domaga się również Prawo i Sprawiedliwość.
Dziś kilka osób napisało notki liub komentarze, że unieważnienie wyborów jest niemożliwe. Nie będę podawać tym razem linków, ponieważ te osoby nie mają racji, a nie chcę wytykania palcami, tylko wyjaśnienia sytuacji - zwłaszcza, że na własne uszy słyszałam dziś profesora Marka Chmaja, konstytucjonalistę, który twierdził dokładnie to samo. Nie wiem, czy pan profesor jest w "mylnym błędzie", czy świadomie kłamie, ale nie ma racji. Kodeks wyborczy (u dołu zacytowałam art. 82 w całości) wyraźnie mówi, że protest wyborczy może być wniesiony przeciwko ważności wyborów, ważności wyborów w okręgu lub wyborowi określonej osoby. Ten przepis jest sformułowany tak jasno, że ne widzę mozliwości interpretacji. Oczywiście, są wyliczone przesłanki, od których sądy uzależniają uwzględnienie bądź nie protestu wyborczego, i jest też określone, kto może ten protest zgłosić: może to być, między innymi, wyborca. Każdy wyborca - czyli każdy Kwiatkowski lub Malinowskii. Od właściwego sądu zależeć będzie, czy uzna przesłanki za wystarczające, czy nie.
Nie wgłębiałam się zbytnio w tę materię, ale uderzyło mnie, że Kodeks wyborczy nie przewiduje żadnego cyfrowego liczenia głosów ani przesyłania wyników drogą elektroniczną - wręcz przeciwnie, wszędzie w przepisach jest mowa o dokumencie podpisanym, z piecżęciami itd. Wydaje się więc, że cały ten słynny "program komputerowy" wraz z serwerami można potraktować wyłącznie jako NIEOFICJALNĄ pomoc dla członków komisji wyborczych i PKW. A ponieważ Kodeks wyborczy nakłada obowiązek niezwłocznego przeliczenia głosów i przekazania ich "wyższej instancji", to uważam, że przedłużanie czasu pracy komisji wyborczych, przerywanie ich, zawieszanie, przeciąganie - może zostać potraktowane jako jedna z przesłanek dla złożenia protestu wyborczego.
Podkreślam - MOŻE. Trzeba bowiem tu uczciwie podkreślić, że nsleżałoby sprawdzić nie tylko Kodeks wyborczy, ale też inne przepisy z tego zakresu tudzież oczecznictwo sądu. Wbrew bowiem temu, co się na ogół sądzi, w Polsce istnieje quasi-prawo precedensowe w postaci niepisanego zwyczaju uwzględniania orzeczeń SN czy np. WSA. Zwyczaj - ale też nie konieczność, więc stan prawny w Polsce jest bardziej skomplikowany, niż się na ogół sądzi, i zależy nie tylko od przepisów prawa, ale też od linii orzeczniczej sądów.
Podkreślam - unieważnienie całych wyborów, moim zdaniem, JEST możliwe, z tym, że oczywiście przez sąd. I nie potrzeba do tego nic wielkiego - wystarczy dobrze wczytać się w przepisy prawa wyborczego i dobrze uzasadnić protest.
Natomiast na koniec chcę wyrazić swoją radość z tego, że koalicja PO-PSL straciła swego nieoficjalnego kumpla w postaci SLD - przynajmniej chwilowo.
Art. 82. § 1. Przeciwko ważności wyborów, ważności wyborów w okręgu lub wyborowi określonej osoby może być wniesiony protest z powodu:
1) dopuszczenia się przestępstwa przeciwko wyborom, określonego w rozdziale XXXI Kodeksu karnego, mającego wpływ na przebieg głosowania, ustalenie wyników głosowania lub wyników wyborów lub
2) naruszenia przepisów kodeksu dotyczących głosowania, ustalenia wyników głosowania lub wyników wyborów, mającego wpływ na wynik wyborów.
§ 2. Protest przeciwko ważności wyborów z powodu dopuszczenia się przestępstwa przeciwko wyborom, o którym mowa w § 1, lub naruszenia przez właściwy organ wyborczy przepisów kodeksu dotyczących głosowania, ustalenia wyników głosowania lub wyników wyborów może wnieść wyborca, którego nazwisko w dniu wyborów było umieszczone w spisie wyborców w jednym z obwodów głosowania.
§ 3. Protest przeciwko ważności wyborów w okręgu wyborczym lub przeciwko wyborowi posła, senatora, posła do Parlamentu Europejskiego, radnego lub wójta może wnieść wyborca, którego nazwisko w dniu wyborów było umieszczone w spisie wyborców w jednym z obwodów głosowania na obszarze danego okręgu wyborczego.
§ 4. Protest przeciwko wyborowi Prezydenta Rzeczypospolitej może wnieść wyborca, którego nazwisko w dniu wyborów było umieszczone w spisie wyborców w jednym z obwodów głosowania.
§ 5. Prawo wniesienia protestu przysługuje również przewodniczącemu właściwej komisji wyborczej i pełnomocnikowi wyborczemu.



Komentarze
Pokaż komentarze (25)