Po żenującym spektaklu, jakie nam zafundowała Państwowa Komisja Wyborcza, opozycja (a właściwie - Prawo i Sprawiedliwość oraz SLD) zasygnalizowała, dość zrozumiałą w tej sytuację, niewiarę w to, że ostatnie wybory samorządowe odbyły się uczciwie i transparentnie. Te faszystowskie słowa nie pozostawiły obojętnymi ani partii zżeraczy ośmiorniczek za publiczne, ani zaprzyjaźnionych z nią mediów. Oburzenie tym, że można podejrzewać PKW lub komisje okręgowe, jest przeogromne. Jak można, ach - jak można w demokracji żądać sprawdzania poprawności wyborów?!!! Wykorzystywać proces legislacyjny do zmiany prawa? ... Przecież nasza młoda demokracja tego nie wytrzyma! Takie rzeczy to tylko na Jamajce, w demokratycznym państwie prawnym jedyną dozwoloną formą dezaprobaty wobec waaaadzy jest trzykrotne mrugnięcie prawym okiem - a i to tylko w zaciszu toalety, gdy nikt nie widzi ...
Jeszcze większy oburzeniem zareagowano na zapowiedź, że 13. grudnia PiS zorganizuje demonstracje przeciwko możliwym fałszerstwom wyborczym. Wycie salonu z przyległościami przekroczyło dopuszczalny limit decybeli. Demonstracja?! Przeciwko LEGALNEJ władzy?... Na toś-my z komuną tyle lat walczyli, żeby teraz każdy mógł sobie do woli demonstrować?!!! Partia miłośników ośmiorniczek (...) zaangażowała nawet jakiegoś smutnego pana, który oznajmił, ni mniej, ni więcej, że taka demonstracja niechybnie zamieni się w jakieś burdy ... a już w zdolności profetyczne obecnego obozu władzy to ja mam cześć niemalże zabobonną. Tak wieszczyli śmierć prezydenta, że się spełniło ... Magicy!
Profesor Nałęcz tak się zdumiał, że SLD raptem po ponad 7 latach przeszedł do opozycji, że aż zapytał Leszka Millera, po co on poszedł do PiS-u, bełkocząc coś o Blidzie. Trudno - może było już wtedy po trzynastej :)
A na koniec perełka: profesor Andrzej Zoll orzekł był całą mocą autorytetu swego, że zmian prawa wyborczego nie da się przeprowadzić przed wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi, bo takowych zmian nie można wprowadzać na mniej niż 6 miesięcy przed tymi wyborami. A ponieważ ja jestem humanistka z urodzenia i wykształcenia, to szybko policzyłam na palcach, że że do wyborów parlamentarnych (w normalnym terminie) mamy prawie rok.
I teraz, mili Państwo, to ja zabawię się w proroka: ani chybi jest już przesądzone, że wybory parlamentarne odbędą się w terminie wcześniejszym - na przykład razem z prezydenckimi.
Bo przecież profesor Zoll ani się nie myli, ani nie kłamie. Prawda? ...
P.s. Po tym jak pani Agnieszka Romaszewska napisała notkę, że z demokracją w Polsce nie jest aż tak świetnie, jak jej się wydawało ... po tym, jak podobne wyznania zrobili też inni "niepokorni" dziennikarze, bardzo mi się spodobal komentarz Pana Rafała Brody na blogu p. Romaszewskiej, który słusznie zauważył, że niektórzy takie wnioski wyciągnęli wcześniej - co oznacza, że są chyba bystrzejsi. O, to, to!



Komentarze
Pokaż komentarze (5)