"PiS-obłęd", wrzeszczy okładka "Dorzeczy". Nieco mniejszymi literami mamy podtytuł: "Jak miliony Polaków wpadły w jego sidła". Jak się okazało, psychiatra, prof. Łukasz Święcicki, u milionów Polaków, członków zakonu Antypisu, zdiagnozował ... nie mniej, ni więcej, tylko obłęd.
Obłęd jest to jednostka chorobową - rozumiem więc, że pan prof. te miliony Polaków przebadał - osobiście lub przy pomocy jakichś doktorantów. Nie jestem psychiatrą, nie wiem więc, czy chorobę psychiczną można zdiagnozować ... chciałam naisać: zdalnie, ale to złe określenie, ponieważ - wbrew sakrastycznemu tonowi - jestem absolutnie pewna, że nic takiego nie miało miejsca ... napiszmy prawdę: czy można postawić w psychiatrii diagnozę nie badając pacjenta? Nie widząc go nigdy w życiu na oczy? ....
Pamiętam doskonale sytuację sprzed lat, kiedy to Jarosław Kaczyński, nieobecny w studio, został zdiagnozowany przez psychiatrę zaproszonego do tvn2.pl. Zdalnie. Na odległość. Pamiętam też swoją ówczesną bezsilną wściekłość - być może profesor też to pamięta i postanowił się odgryźć? Odwinąć się i zrewanżować za te wszystkie lata, kiedy to my, pisiory, byliśmy obiektem nagonki?
To możliwe.
Nie zgadzam się jednak z taką postawą. Ja nie czuję potrzeby zemsty. Uważam, że w kraju tak podzielonym, jak Polska, należy zrobić wszystko, by te Rowy Mariańskie zasypywać. Szczucie, judzenie, podżeganie - czy naprawdę prof. Święcicki i redakcja "Do Rzeczy" chcą wyhodować kolejnego Cybę, który - dla odmiany - broń skieruje na członka PO czy Nowoczesnej? ...
Kilka lat temu podjęłam decyzję, że nie będę kupować "Wprost" i "Do rzeczy" - i widzę, że miałam absolutną rację. Tych czasopism nikt przywoity nie powinien czytać!



Komentarze
Pokaż komentarze (46)