W chwili, gdy piszę tę notkę, na stronie głównej wisi tekst zatytułowany "Centrum Zdrowia Dziecka - rząd łże". Zainspirowana tym tekstem postaram się Państwu uświadomić kto kto w sprawie CZD łże naprawdę i dlaczego nie jest to rząd.
O liczbie 720 pielęgniarek w CZD słyszeliśmy z niejednego źródła, może więc przyjąć z dużą dozą prawdopodobieństwa, że jest to informacja prawdziwa. Aby wiedzieć, czy ta liczba to zbyt mało, w sam raz, czy zbyt wiele, musimy wiedzieć jeszcze, jaką liczbę pacjentów te pielęgniarki obsługują. Nie jestem dziennikarzem śledczym, ale dzięki nieocenionej pomocy wujka Google udało mi się dostać do tekstu sprzed kilku lat - gdy ministrem zdrowia był nieoceniony Bartosz Arłukowicz: tak, ten sam, dla którego Donald Tusk na krótko stworzył bajecznie płatną synekurę, by ten odstąpił od afery swoich - groźnych dla PO - wniosków w sprawie hazardowej.. Onymi czasy pan minister raczył był nas uświadomić, że personel Centrum Zdrowia Dziecka wynosi 2241 pracowników, z tego 770 niemedycznych, natomiast Centrum dysponuje 500 łóżkami - na jedno łóżko przypada więc czterech pracowników ..
No, ale pielęgniarki! Pielęgniarki! Za mało ich czy za dużo? A może w sam raz? ... Otóż, drodzy Państwo (ale proszę najpierw usiąść, żeby się nie przewrócić z wrażenie) na jedno łóżko przypada półtorej pielęgniarki. Z tym, że oczywiście nie wszystkie są jednocześnie w szpitalu - jeśli więc uwzględnimy system zmianowy, to się okaże, że na jedną "siostrę miłosierdzia" przypada około 4,5 łóżka ! Powtarzam i podkreślam wężykiem: każda pielęgniarka w czasie ośmiogodzinnego dyżuru ma do obsłużenia cztery i pół łóżka!
Jakkolwiek na to nie patrzeć - wychodzi, że każda pielęgniarka w ciągu tych ośmiu godzin musi: cztery i pół raza zmierzyć temperaturę, cztery i pół raza podać lekarstwo i cztery i pół raza towarzyszyć lekarzowi w obchodzie ...
Oczywiście, to jest średnia statystyczna. Mogą się też zdarzyć jakieś czynności, o których nie mam pojęcia - no, ale np. rehabilitację prowadzą specjaliści, nie pielęgniarki - nadal więc mamy do czynienia z SZOKUJĄCO NISKIM oblożeniem pracą pielęgniarki w CZD.
Dziś w TOK FM usłyszałam, że do strajkujących pielęgniarek z Centrum jadą ich siostrzyce ze Śląska - wioząc ... torby słodyczy. Myślę, że chyba wszyscy - my, byli pacjenci i rodziny pacjentów - wiemy, skąd te słodycze, prawda? Drobny wyraz wdzięczności ... Czy jednak śląskie pielęgniarki na pewno zdają sobie sprawę z tego, kogo NAPRAWDĘ wybierają się popierać? ...
Na samym początku strajku pielęgniarek uznałam, że całym sercem jestem po stronie dzielnych niewiast. Im więcej czasu upływa, tym bardziej jestem zdegustowana ich postawą - i oby nie skończyło się tym, że wkurzona, pojadę tam palić opony. Nie w poparciu, tylko PRZECIWKO!
Nie wspominając już o tym, że pielęgniarki z Centrum Zdrowia Dziecka powinny namawiać dyrekcję, by ZWOLNIŁA część pielęgniarek, a reszcie dała podwyżkę. We własnym, dobrze zrozumianym, interesie - bo jeśli pielęgniarek będzie JESZCZE WIĘCEJ, to im, za przeproszeniem, tyłki przyrosną do krzeseł!
http://natemat.pl/30661,gigantyczne-podwyzki-gigantyczne-klopoty-centrum-zdrowia-dziecka-arlukowicz-szuka-winnych#



Komentarze
Pokaż komentarze (57)