Przez dziesiątki lat ideowi spadkobiercy Lenina-Stalina-Marksa dyktowali światu twarde warunki. Każde złamanie reguł przez nich narzuconych kończyło się albo zaszczekaniem na śmierć, albo więzieniem. Doszło do tego, że - zgodnie z wolą lewactwa - użycie takich słów, jak "pederasta", "murzyn" czy "żyd" (na żyda) jest karane surowiej, niż gwałt zbiorowy. No i lewactwo się rozhartowało ...
Prawica, która od pewnego czasu zaczyna walczyć o normalne ludzkie prawa, zbuntowała się również przeciwko łamaniu praw konstytucyjnych, czyli zamordystycznej cenzurze na fejzbuku. I lewactwo dostało kuku na muniu!
Na salonie wysyp notek poświęconych właśnie fejzbukowi i prawicy. Rozdygotani emocjonalnie przedstawiciele lewactwa dostają piany, chcąc ... i tu właśnie mam problem.
Czego chce lewactwo? ...
Podbudować fejzbuka na duchu? Się raczej nie da, bo to nie od ducha fejzbuka, tylko od ducha prawa, zależy rozwój sytuacji.
Zastraszyć prokuraturę i sądy? ... Żeby pamiętali, jaki jest nakazny przez Marksa-Lenina-Stalina wzorzec postępowania z prawicowcem? ... Wolne żarty: tam już inny szatan, czyli Zbyniek, trzyma nieubłaganą gardę i zaciska ją coraz mocniej.
No to może powstrzymać samych prawicowców? Żeby, wicie-rozumicie, sami se dali na wstrzymanie i przestali walczyć o miejsce na fejzbuku? ... Jeśli tak, to można zaśpiewać: "Oj naiwni, naiwni, naiwni, niczym baletniczka" :)
A może - może - chodzi po prostu o to, że rozhartowane dziesiątkami lat powodzenia lewactwo poprostu kwiczy z rozpaczy, z nadzieją, że ktoś się nad tak dramatycznym środkiem wyrazu ulituje? ...
I to chyba właśnie o to chodzi :)


Komentarze
Pokaż komentarze (33)