W Radomsku miała się odbyć uroczystość, podczas której burmistrz izraelskiego miasta Kiryat Bialik miał wygłosić przemówienie. Na szczęście Jarosław Ferenc, prezydent miasta, okazał się człowiekiem z głową na karku i poprosił swojego izraelskiego odpowiednika o wcześniejsze pokazanie treści spiczu. Ponieważ izraelski burmistrz zamierzał odwoływać się do "polskiego współudziału w Holokauście", Ferenc przytomnie odwołał uroczystość, która miała się odbyć pod koniec pobytu izraelskich dzieci w Polsce. Burmistrz Kiryat Bialik swoją mowę wygłosił mimo tego - tyle, że bez udziału polskich gości ... a to przecież żadna wartość dodana, takie przekonywanie przekonanych. Co jednak mnie po prostu położyło na łopatki przy czytaniu o całej tej historii, to bezgranicznie bezczelna i cyniczna wypowiedź wiceministra spraw zagranicznych Tzipi Hotovely: "To ważne, by kontynuować otwarty i szczery dialog." ...
Zaiste - otwarty i szczery dialog ... Owszem, pod warunkiem, że ta szczerość będzie mocno ocenzurowana! Gdyby, na ten przykład, prezydent Jarosław Ferenc miałby chętkę w Kiryat Bialik wygłosić przemówienie na temat "żydowskiego współudziału w Holokauście", to przez ładnych parę lat oglądałby izraelskie słońce zza izraelskich krat. Gorzej - nawet gdyby w Polsce zdecydował się na taką śmiałość, to skończyłoby się jak wyżej.
Naprawdę nie wiem, jak strasznie Żydzi muszą nienawiedzić i gardzić Polakami, żeby sobie - PUBLICZNIE - pozwalać na takie numery!!!
Coraz bardziej jestem przekonana, że albo Żydzi wpłyną na swoich izraelskich przyjaciół, aby ci się opamiętali, albo ... sama nie wiem, co. Raczej nic dobrego z tego nie wyniknie...




Komentarze
Pokaż komentarze (15)