Animela Animela
2375
BLOG

Czy PiS musi przegrać wybory?

Animela Animela PiS Obserwuj temat Obserwuj notkę 114

Samodzielna władza w sześciu sejmikach i, być może, kruche i kosztowne koalicje wyborcze jeszcze w kilku oraz przerażająca klęska w plebiscycie na prezydentów wielkich miast - krajobraz po pierwszej turze wygląda bardzo źle. To, że na PiS oddało głos więcej osób, niż cztery lata temu, to po prostu efekt mniejszej skali głosów nieważnych (ale ważnych dla PSL). Taki prysznic zimnej wody mógłby być dla Prawa i Sprawiedliwości korzystny, gdyby ktoś przeprowadził rzeczową i rzetelną analizę przyczyn klęski, ale tego nie widać u czołowych działaczy partii. Również komentatorzy piszą mniej lub bardziej bez sensu - jeszcze nie widziałam, żeby ktoś spojrzał na wybory samorządowe z perspektywy trzech lat rządów PiS. Bo wybory wygrywa się przez całą kadencję, a nie tylko w czasie kampanii.

Prawo i Sprawiedliwość miało znakomity początek: szybkie uchwalenie 500+, obniżenie wieku emerytalnego, potem jeszcze jakieś niewielkie sukcesy. Niestety, to w zasadzie koniec. A jak rządy PiS pamięta żelazny elektorat, to mogę opisać na przykładzie własnym i innych niepoprawnych pisiorów, głosujących na tę partię od baaardzo dawna:

1. Trzy lata temu pisałam, że PiS koniecznie MUSI twierdzić, że Polska może wyjść z Unii, i jednocześnie na taki tor myślenia przesuwać obywateli. Dałoby to PiS nieprawdopodobny komfort, bo wtedy nie można byłoby szantażować wyrzuceniem Polski z UE. PiS wybrał drogę odwrotną, czyli "Przy tobie, matiuszko Unijo, stoim i stać będziem", a totalna opozycja szybko wyczuła słaby punkt i zaczęła w niego walić. To nie był błąd - to był WIELKI błąd.

2. Drugim poważnym błędem strategicznym było mianowanie przez prezydenta pięciu zamiast dwóch sędziów Trybunału Konstytucyjnego, do czego zielone światło dał Rzepliński. To był prapoczątek perturbacji trybunalskich, które się nawarstwiają. Wiem, wiem - wówczas TK orzekałby o niekonstytucyjności pis-owskich ustaw. A dużo tych ustaw reformujących Polskę od tamtego czasu weszło w życie?!!!

3. Słynny "dzień sądu nad PO-PSL", kiedy to poszczególni ministrowie publicznie ogłaszali, jakież to straszne przestępstwa popełniali poprzednicy i jakie miliardy oni ukradli. Niestety, skończyło się na jednodniowym biciu piany, bo żadnemu "przestępcy" jakoś nie został nawet chyba postawiony żaden zarzut. Zieeew, niesmak i wkurzenie.

4. Nagrody ministrom się należały, ale trzeba to było zrobić w świetle jupiterów, a nie cichcem-chyłkiem. A już wycofanie się z tego pokazało, że to opozycja miała rację. Piękny strzał w kolano!

5. Próba podniesienia cen benzyny - przy rządowej narracji, jaką to jesteśmy Zieloną Wyspą i w jak świetnej kondycji jest budżet - to była głupota taka, że aż szkoda słów.

6. Próba likwidacji świetnie prosperującej gałęzi gospodarki, jaką jest hodowla zwierząt futerkowych, przeraziła wszystkich myślących ludzi poza garstką ekoidiotów: bo skoro można zakazać hodowli norek, to następnym krokiem może być zakaz hodowli krów, świń czy owiec.

7. To, co zrobił JarKacz z ponad pół roku telenowelą pod kłamliwym tytułem "hodowla zwierząt futerkowych", to było mistrzostwo działania dywersyjnego. Pół roku najdzikszych plotek, spekulacji i domysłów, a potem - zamiana Szydło na Morawieckiego. Chwilę zaś potem z rządu usunięto kilku ministrów najbardziej cenionych przez żelazny elektorat: Macierewicz, Szyszko, Waszczykowski. Efekt? Natychmiastowe przeczołganie PiS przez Izrael w kwestii ustawy o IPN i ukazanie (poprzez "konsultowanie" projektu ze stroną izraelską), jak bardzo Polska jest niesuwerenna. Mniej więcej w tym samym też czasie UE odpaliła art. 7. Po prostu - klęska za klęską, i to o olbrzymim znaczeniu.

Trzeba też dodać, że PiS co prawda spełniło kilka obietnic wyborczych, ale są też takie, które zostały po prostu złamane: chodzi mi o podniesienie kwoty wolnej od podatku i twarde zobowiązanie do ulżenia frankowiczom. I proszę, proszę, PROSZĘ, nie piszcie mi Państwo, że frankowicze sami sobie są winni, bo to nie ma ŻADNEGO znaczenia - taką refleksję PiS powinien mieć PRZED wyborami. A już zachęcanie JarKacza tych ludzi, żeby poszli ze swoimi sprawami do sądów, to było plunięcie im prosto w twarz i rozmazanie tego butem.

Ludzie też nie mogą zrozumieć, czemu do tej pory nie można było zmienić struktury własnościowej w polskich mediach na nieco bardzo polską, czemu nie udało się opodatkować hipermarketów albo - to mnie akurat najbardziej boli - dlaczego nie zmieniono fatalnej ustawy śmieciowej, choć PiS w opozycji słusznie ją krytykowało.

Zdradzę też pewną tajemnicę: efekt 500+ nie będzie działać wiecznie. Ludzie szybko się przyzwyczaili i te pieniądze uważają za należne - zresztą wiedzą, że teraz nikt im tego nie odbierze. Natomiast nikt chyba nie pomyślał o osobach, które WYCHODZĄ z programu 500+ (bo dziecko ukończyło 18 lat): i ci po prostu NIENAWIDZĄ PiS pewnie równie mocno, jak frankowicze.

Podsumowując: efekt 500+ jest znacznie mniejszy, niż jeszcze dwa lata temu, frankowicze i ich rodziny na PiS nie zagłosują, najbardziej zorientowani politycznie i ekonomicznie są wściekli za niepodniesienie kwoty wolnej: to jedna strona medalu.

Druga jest taka, że antypis zwarł szeregi już dwa tygodnie temu, a wybory do Parlamentu Europejskiego to będzie jeszcze większa mobilizacja. Nałoży się na to efekt zniechęcenia żelaznego elektoratu PiS, który do wyborów nie pójdzie.

Wynik łatwy do przewidzenia.

No, chyba, że jednak PiS przemyśli wszystko i rozpocznie nowe otwarcie, ale do tego trzeba byłoby wymiany premiera. Tak na początek.

A jeśli PiS zrezygnuje z reformy sądownictwa, to może spokojnie od razu wywiesić białą flagę.

Acha - kampania PiS była dobra. Podobnie, jak dobra była kampania Jakiego: ci sami, którzy teraz wytykają mu błędy, niedawno uważali, że "człowiek-mem", czyli Trzaskowski, może przegrać w pierwszej turze. To nie kampania była przyczyną porażki PiS - i to jest twarda lekcja do przyswojenia.

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (114)

Inne tematy w dziale Polityka