70 obserwujących
1923 notki
2550k odsłon
514 odsłon

Na lwy by? Jeśli nie, to choćby - na grzyby! ...

Wykop Skomentuj36

Jesienny urlop spędziłam w pięknej górskiej miejscowości, gdzie akurat był wysyp prawdziwków. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym parę razy nie skoczyła w lasy z koszykiem - mężowi wytłumaczyłam, że borowiki to grzyby tak zdrowe, że jedzenie ich jest po prostu koniecznością.

Niestety, w centralnej Polsce susze spowodowały totalny zanik grzybów ... ale nie grzybni, jak się okazało, i jesienne deszcze wywabily na powierzchnię przepiękne maślaki, pieczarki i inne, już niejadalne, tałatajstwo. W drodze między pracą a domem łypałam na to chciwym okiem, zwłaszcza, że w ogródku zaczęły mi się pokazywać czernidlaki kołpakowate, a na działce - maślaki. Zresztą czernidlaki rosną wszędzie - w parkach, w ogrodach, w rowach ... Są wszechobecne, podobnie jak pieczarki, których praktycznie nikt nie zbiera (taniej wychodzi kupić? ...). No i ostatecznie w piątek rano zrobiłam herbatę do termosu, babeczki serowe, wzięłam koszyki grzybowe i milion reklamówek (mąż się uśmiał, że jestem taką wieczną optymistką, a reklamówki przywieziemy z powrotem nietknięte) i ... pojechaliśmy. Daleko od Warszawy, w znane mi od dzieciństwa miejscówki (które, Bogiem a prawdą, od dawna zmieniły się w miejscówki przyjazne mężowi, który ma kompas w głowie, a mapę świata w sercu - tak się wszystko zmieniło).

Warszawiaków było mało, co mnie zdumiało, bo w nasze strony miejscowi Warszawiacy przyjeżdżają zawsze tłumnie. Przyznam, że wysyp nie dorównuje temu sprzed dwóch lat, jest też nieznacznie gorszy od zeszłorocznego. Przynajmniej tak mi się wydawało przez pierwszą godzinę, kiedy grzybów trzeba było szukać. Podgrzybki - małe, słoikowe - ukrywały się w mchu, natomiast prawdziwki (pojedyncze sztuki, szału nie było) tradycyjnie w igliwiu. Ja, tchórzyca bojąca się głębokiego lasu, na skraju porośniętym starymi brzozami znalazłam kilka pięknych, młodych osaków, kilka kożlarzy młodych i kiladziesiąt dużych. Całości dopełniły maślaki, zajączki i prośnianki (kilka, jeszcze nie sezon).

Aha - gołąbki  oliwkowozielone miejscami można kosić kosą, a w dodatku, co rzadkie, są bardzo zdrowe.

Rezulat? Właśnie wyjęłam ususzone grzyby z suszarki i włożyłam świeże - trzecia część czeka na swoją kolej w lodówce. Marynata to 12 słoików (dżemowych), trzy suszarki suszonych, do tego duży garnek sosu z mieszanych grzybów i dziesiątki kotletów z gołąbków (i jednej kani) - to naprawdę dobry wynik jak na jeden dwuosobowy wypad grzybowy.

Wykop Skomentuj36
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości