11 obserwujących
569 notek
673k odsłony
  755   1

O wyborze RPO czyli w odpowiedzi senatorowi Libickiemu

Wracam na S24 po kilku ładnych miesiącach nieobecności, głównie spowodowanej różnymi, osobistymi przyczynami. W międzyczasie wydarzyło się wiele ciekawych zdarzeń, ale to rzecz jasna materiał na kilka notek. Dzisiaj chciałbym się skupić na powracającej od kilku miesięcy kwestii wyboru nowego Rzecznika Praw Obywatelskich. Kwestia, która powinna być załatwiona już dużo wcześniej, ale z powodu najpierw głupoty PIS i przekonaniu o własnej mądrości, zgłaszano kandydatów, którzy delikatnie mówiąc na ten urząd się nie nadawali, a teraz, gdy kandydat pomimo partyjności jest względnie do przyjęcia, dochodzi do przedkładania interesu społeczeństwa nad politykę. Mam tu na myśli senatora Libickiego, który uznał po namyśle, że wstrzyma się od głosu, gdy będzie ten punkt procedowany w Senacie. Oczywiście jego decyzja spowoduje, że gdy będzie ważyła się sprawa kilku głosów, kandydatura Wróblewskiego upadnie i będziemy mieli kolejne tygodnie patu, które w czasach ważniejszych decyzji, jest kompletnie niepotrzebny.

Senator wymienia za i przeciw kandydaturze Wróblewskiego. W punktach "za" są kwestie aborcyjne, a kwestiach" przeciw" obawa o upartyjnienie stanowiska. Nie będę wymieniał więcej, gdyż senator wyjaśnił to na swoim blogu. Natomiast należy się krótka ocena jego stanowiska. Otóż w historii RPO faktycznie nie było typowo partyjnych Rzeczników. Natomiast byli niepartyjni, ale jasnych poglądach, często dryfujących w jednym, tylko kierunku (czasami tak pośrodku). Głównie mam tutaj na myśli Adama Bodnara, ale i poprzedniczka prof. Lipowicz też czasami bywała stronnicza czy po prostu miałka, bierna. Wiadomo, ze odpowiedni RPO powinien być uniwersalny, pomocny dla każdego, broniący praw każdego obywatela. Taki właśnie był zmarły 11 lat temu J. Kochanowski. Wydawałoby się, że PIS będzie chciał odnaleźć podobnego kandydata, ale wiadomo, że interes polityczny i własne, mądrzejsze ego sprawia, że tak nigdy nie będzie. Dlatego w przypadku, kiedy trzeba będzie zaakceptować partyjnego kandydata, ale wyglądającego o wiele lepiej od prof. Wawrzyka( jest on specjalistą od spraw m-dzynarodowych i tym powinien się zająć), to B. Wróblewski jest taką postacią umiarkowaną, uważam, że do przełknięcia. Jego ton wypowiedzi i sama treść, ale i postawa świadczą, że może być bezstronny, ale trzeba mu dać szansę. Ja od początku mówiłem o znalezieniu osoby z zewnątrz jak chociażby postać Piotra Ikonowicza choć kandydata Lewicy, to udzielającego się w wielu sprawach naprawdę społecznych. Lub też można było rozważyć opcję senator Lidii Staroń, która mimo bycia politykiem, także jest znana z pomocy zwykłym ludziom. A o to chodzi w wykonywaniu tego urzędu. Niestety, PIS ten moment przespał i teraz w przypadku wyboru B. Wróblewskiego, uważam, że jest to człowiek raczej umiarkowany i należy mu dać szansę. Chociażby dlatego, aby skończyć ten temat.

Uważam patrząc na to, co napisałem, że rozważania senatora Libickiego są wybitnie nietrafione, a jego decyzja choć wygląda na podpartą argumentami, jest decyzją polityczną. Na jej podjęciu (wstrzymanie się od głosu), głos miał kontekst polityczny, bowiem jak wcześniej podkreślał Libicki, Wróblewski jest z PIS. Powody odnośnie aborcji też są powodami politycznymi. Także nic, co by senator nie użył i jakiej decyzji by nie podjął, będzie typowo polityczne. W przypadku, kiedy spór o RPO trwa już tyle miesięcy i są prowadzone wokół niego przepychanki, trzeba dać człowiekowi szansę. Na swoich domysłach raczej się tego nie dowiemy. A Pańskie wstrzymanie się od głosu, daje szansę Platformie i innym członkom opozycji na kolejne miesiące ataków i przeciągania liny. Bo taka decyzja prawdopodobnie powoduje upadek kandydatury Wróblewskiego. Obym się mylił.

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka