54
BLOG
Krypto po polsku, czyli jak patrzeć na spadki i nie zwariować
Bitcoin leci na łeb, Kraken obiecuje 2,5% za trzymanie, a w Unii wchodzi MiCA. Skończyła się zabawa dla amatorów, zaczął się twardy rynek.
Słyszałem, że Bitcoin jest na 21-miesięcznym dnie. Cytigroup, ci sami panowie, co wróżą kryzys co kwartał, teraz mówią, że będzie jeszcze gorzej. No cóż, ja tam swoje Bitcoiny trzymam od dawna i nie sprzedam po taniości. Wyprzedaż? To normalne, jak na Allegro przed Black Week. Tylko że w krypto panikują ci, co weszli z marżą. Ja jestem elektrykiem, nie spekulantem. Jeśli spadnie do 20 tysięcy, to dokupię, jak w zeszłym roku. Kraken otwiera Bitcoin Vault z 2,5% rocznie. Brzmi jak promocja w Biedronce na masło. Tylko że oddanie krypto giełdzie to jak pożyczenie samochodu pijanemu koledze. Pamiętam GetBack, pamiętam Amber Gold. Facet obiecywał 10%, a skończyło się w więzieniu. 2,5% za ryzyko upadku giełdy? Dziękuję, postoję. Wolę trzymać klucze prywatne w skarpecie, niż ufać obcym serwerom. A że zarobię mniej? Lepiej mniej niż stracić wszystko. Czytam, że 500 milionów USDT leci na Binance, a Metaplanet pakuje 2,8 tysiąca Bitcoinów. I co z tego? Korporacje kupują, bo mają nadwyżki gotówki. Ale dla Kowalskiego to jak patrzenie, jak bogaci grają w Monopoly. Ja tam wolę patrzeć na wykresy KGHM. Miedź zawsze w cenie, a Bitcoin to hazard dla młodych. Ale szanuję, bo uczy dyscypliny. Sam mam parę satoshi i nie narzekam. Unia Europejska wprowadza MiCA. Podobno ma uregulować rynek kryptowalut. Tylko że u nas w Polsce regulacje to jak przepisy drogowe w Radomiu – niby są, ale nikt ich nie przestrzega. KNF będzie teraz pilnować, żeby giełdy miały licencje. Pewnie zrobią to tak skutecznie, jak z OFE. Pamiętam, jak mi zabrali pieniądze z drugiego filaru i wsadzili do ZUS. Teraz mówią, że krypto będzie bezpieczne. Ha, bezpieczne jak przejazd przez remontowaną Wisłostradę. Ktoś mi podrzucił ostatnio linka do artykułu, gdzie sprawdzają aktualne analizy sygnałów i rekomendacji dla rynku kryptowalut. Przeczytałem, popatrzyłem na swoje portfolio. Zysku jak na lekarstwo, ale straty też nie mam. Bo nie gram na altcoinach, nie szukam pompy. Bitcoin, trochę złota w portfelu, akcje Orlenu i PZU. To jest moja emerytura. Reszta to cyrk na kółkach. Dlatego patrzę na te wszystkie wiadomości z dystansem. Bitcoiny spadają? No to spadają. Kraken otwiera vault? Niech otwiera. MiCA wchodzi w życie? I dobrze, może w końcu przestaną nas okradać na dzikich giełdach. Ale jedno wiem na pewno: nie dam się nabrać na obietnice szybkiego zysku. Nie teraz, nie po tych wszystkich aferach. Rynek krypto to nie jest bezpieczna przystań. To jest pole minowe, a ja chodzę w starych, sprawdzonych butach. Na razie zostaję przy swoich akcjach. Może dokupię trochę KGHM, jak spadnie poniżej 150 złotych. A Bitcoin? Niech sobie leży. W końcu każdy kryzys się kończy, a prawdziwe pieniądze robi się na spokojnie, nie na panice. Tylko szkoda, że tylu ludzi dało się nabrać na obietnice łatwego zarobku. Może ta lekcja ich czegoś nauczy. Albo nie – w końcu głupi zawsze znajdą sposób, żeby stracić kasę.


Komentarze
Pokaż komentarze