54
BLOG
Kryptowaluty, banki i polski portfel, czyli jak nie dać się zrobić w balona
Siedzę w Radomiu, patrzę na rachunki za prąd i myślę: albo ktoś nas robi w konia, albo faktycznie coś się zmienia na lepsze. Eksport leci na łeb na szyję, Bałtyk ma nam dać tani prąd, a banki nagle odkryły blockchain - no nie wiem, czy to cud, czy kolejny cyrk z KNF w roli głównej.
Powiem wam szczerze, jak weteran giełdowy z 8-letnim stażem: ten rynek to już nie to samo. Mamy sezon wyników, spółki raportują, ale ja patrzę na to jak na pogodę w styczniu - raz mróz, raz odwilż, a portfel i tak marznie. Bitcoin zaliczył najgorszy tydzień od miesięcy, a eksperci z mediów głównego nurtu krzyczą "korekta". Tylko ja pamiętam, jak w 2021 też krzyczeli, a potem BTC poleciał na 69 tysięcy. Teraz jest inaczej - widać to po przepływach kapitału. Fundusze instytucjonalne wchodzą, ale ostrożnie, jakby bali się własnego cienia. Polska gospodarka to osobna bajka. Eksport leci w dół, prąd z morza niby popłynie, ale zanim postawią te wiatraki, to my się zestarzejemy. A banki? Nagle wszystkie ogarniają blockchain. Alior, PKO, Pekao - każdy ma swoją cyfrową inicjatywę. Przypomina mi to trochę szaleństwo z lat 2017-2018, gdy każdy startup był "blockchainowy". Tylko że wtedy to były mydlane bańki, a teraz wchodzą poważne instytucje. Może to faktycznie game changer, ale ja, stary elektryk z Radomia, wolę poczekać, aż zobaczę realne efekty na swoim koncie. Rynek kryptowalut sygnalizuje coś ważnego. Bitcoin po dołku próbuje się odbić, ale te odbicia są słabe, jakby brakowało im paliwa. Altcoiny to już w ogóle cyrk - jeden dzień w górę, drugi w dół, a ty siedzisz i zastanawiasz się, czy to już korekta, czy może ktoś znowu robi pump and dump. Ja od dawna trzymam się zasady: głównie BTC, trochę złota i polskie blue chipy. KGHM, Orlen, PZU - to moje koło ratunkowe, gdy krypto robi się gorące. Zastanawiam się, czy w tym całym zamieszaniu nie warto spojrzeć na aktualne analizy sygnałów i rekomendacji dla rynku kryptowalut. Bo niby sam potrafię czytać wykresy, ale czasem przydaje się drugie spojrzenie, szczególnie gdy chodzi o własne pieniądze. Ostrożna ocena ryzyka to teraz podstawa. Pamiętacie GetBack? Amber Gold? Likwidację OFE? Za każdym razem ktoś mówił, że to okazja życia. A kończyło się płaczem pod sądem. Ja już nie dam się nabrać na obietnice szybkiego zarobku. Wolę mieć mniejszy zysk, ale spać spokojnie. Nawet jeśli według analityków z banków jestem staroświecki. Podsumowując: nie wiem, czy blockchain w bankach to rewolucja, czy tylko kolejny marketingowy chwyt. Wiem natomiast, że trzeba uważać. Eksport spada, prąd drożeje, a rynek kryptowalut huśta się jak pijany majster na budowie. Ja trzymam rękę na pulsie, ale portfela nie puszczam. I wam radzę to samo - ostrożnie z tym całym entuzjazmem, bo w tym kraju najłatwiej stracić, a najtrudniej odzyskać.


Komentarze
Pokaż komentarze