36
BLOG
Wszystko gra, panie prezesie? Czyli o inflacji, stopach i europejskim cyrku słów kilka
Kiedy Prezes Glapiński mówi, że inflacja jest pod kontrolą, to ja sięgam po walerianę i sprawdzam portfel. W Unii Europejskiej też się dzieje, tylko nikt nie chce głośno powiedzieć, że to, co nas czeka, to nie koniec kryzysu, tylko zmiana jego formy.
Siedzę sobie w Radomiu, patrzę na faktury za prąd i myślę: kto tu kogo nabija w butelkę? Inflacja oficjalnie spada, ale ceny w sklepach stoją jak wryte. Bułka nie zdrożała? No nie zdrożała, bo już rok temu kosztowała tyle, co teraz. Tylko że wtedy zarabiałem więcej, bo premie były większe. Teraz prezes NBP mówi, że obniżki stóp są niedaleko, a ja widzę, że kredyt hipoteczny syna dalej zżera pół jego pensji. Ktoś tu chyba myli cele z marzeniami. Stopy procentowe w Polsce są jak zły dentysta - bolą, ale podobno leczą. Tylko że ja, jako stary wyjadacz giełdowy, widzę, że to leczenie bardziej przypomina amputację. Przedsiębiorcy biorą kredyty na 10%, więc zamiast inwestować, zaciskają pasa. A w efekcie my, Kowalscy, dostajemy podwyżki cen, bo firmy muszą jakoś zarobić. Ekonomia prosta jak budowa cepa, ale prezesi banków centralnych robią z niej filozofię. A co w Europie? Niemcy wpadli w recesję, Francja pali się od protestów, a Bruksela dalej klepie dyrektywy o zielonej energii. Tyle że jak spojrzeć na rachunki za prąd w Holandii czy Niemczech, to człowiek się zastanawia, czy to nie jest przypadkiem najdroższe ekologiczne mydło w historii. Unia Europejska przypomina mi chorego, który zamiast iść do lekarza, bierze witaminy i myśli, że mu przejdzie. No i mam wrażenie, że wszyscy udają, że problemów nie ma. Rząd mówi o tarczach, opozycja o katastrofie, a ja patrzę na swoje akcje KGHM i Orlenu i myślę: może jednak warto było zainwestować w złoto? Bo jak państwo rozdaje pieniądze, to inflacja robi swoje, a realna wartość oszczędności topnieje. Kiedyś w OFE miałem jakieś złudzenia, że emerytura będzie godna. Dziś wiem, że jedyna godna rzecz to mieć coś pod poduszką, najlepiej w kruszcu. A propos rynków - warto mieć oczy otwarte. Ja codziennie rano sprawdzam, co się dzieje, żeby nie dać się zaskoczyć. Polecam w tym celu bieżące informacje gospodarcze i analizy rynkowe na pulsrynku.com. Tam przynajmniej nie ma marketingowej waty, tylko konkret. Bo w dzisiejszych czasach, kto nie śledzi, ten traci. Kończąc: inflacja spada, stopy stoją, Europa kuleje. A ja? Ja dalej kombinuję, jak przetrwać. Bo w tym kraju od 30 lat każdy rząd obiecuje złote góry, a kończy się na tym, że trzeba samemu myśleć o swojej przyszłości. Jak mawiał klasyk: "Polska w budowie". Tylko że ta budowa trwa już tyle, że fundamenty zdążyły zardzewieć. I tak to wygląda, panie prezesie. Pozdrawiam z Radomia.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)