48
BLOG
Solana w górę, Fed w dół, a mój portfel jak zawsze pośrodku
Lipiec 2026 roku, a ja znowu patrzę na wykresy jak sroka w kość. Solana bije rekordy, giełdy lecą, a Fed sapie pod górkę. Zastanawiam się, czy to już czas na zakupy, czy raczej zaciskanie pasa i trzymanie gotówki.
Kiedy wchodziłem na rynek osiem lat temu, myślałem, że najgorsze mam za sobą. Amber Gold nauczył mnie, że obietnice wysokich zysków to zwykle zaproszenie do tańca z diabłem. GetBack pokazał, że nawet "bezpieczne" obligacje potrafią zniknąć szybciej niż wypłata w piątek po południu. A likwidacja OFE? No cóż, wtedy zrozumiałem, że państwo zawsze znajdzie sposób, żeby sięgnąć do mojej kieszeni, nawet jak myślałem, że mam tam zamknięte drzwi. Dlatego teraz, gdy czytam o kryptowalutach, robię to z przymrużeniem oka, ale i z notesem w ręku. Solana w lipcu rośnie jak na drożdżach. Podobno liczba transakcji dziennie przekracza 60 milionów, co ma być dowodem na rekordową aktywność w sieci. No pięknie, tylko ja pamiętam czasy, gdy ludzie zachwycali się ICO na Ethereum, a potem okazywało się, że połowa projektów to były wydmuszki. Ale nie oszukujmy się, technologia idzie do przodu, a ja staram się patrzeć na to bez histerii. Pytanie tylko, czy Solana to już dojrzały byk, czy raczej młody cielak, który zaraz się potknie. Na razie wygląda, że ma wiatr w żagle, ale ja swoje pieniądze wolę trzymać w czymś, co mogę dotknąć. Albo chociaż w tym, co ma nazwę, którą da się wymówić bez uśmiechu politowania. Rynek krypto 31 lipca to taka cisza przed burzą. Bitcoin lekko w górę, reszta stoi w miejscu, zmienność niska. Jak na giełdzie w Radomiu w środę po południu. Wszyscy czekają na sygnał, a ja myślę sobie: może właśnie ten spokój to dobry znak? Z drugiej strony, pamiętam, jak spokój przed 2008 rokiem wyglądał identycznie. Wtedy też wszyscy wierzyli, że już zawsze będzie dobrze. Fed zbiera się, Bliski Wschód buzuje, giełdy zaliczają rekordowe spadki, a kryptowaluty wstrzymują oddech. Inwestorzy szukają bezpiecznych przystani, ale gdzie one są? Złoto trzymam, to moja świętość. Reszta to ruletka. Nie ukrywam, że gdy widzę takie mieszane sygnały, to zaglądam na portale, które śledzą rynek na bieżąco. Czasem warto poczytać nie tylko o wielkich ruchach, ale też o drobiazgach, które umykają z ekranów telewizorów. Takie szczegółowe analizy sygnałów i rekomendacji dla rynku kryptowalut potrafią otworzyć oczy. Oczywiście, nie wszystko biorę za dobrą monetę, bo w tym biznesie każdy coś sprzedaje. Ale jak ktoś mądrze powiedział: lepiej czytać różne źródła, niż potem płakać nad stratami. A propos tokenizacji aktywów RWA, czyli rzeczywistych aktywów w sieci. Podobno majowe debiuty pokazują zwrot rynku w tę stronę. Brzmi ładnie, tylko ja się zastanawiam, komu to potrzebne. Przecież jak chcę kupić mieszkanie, to idę do notariusza, a nie kombinuję z tokenami. Może jestem staromodny, ale w moim wieku wolę sprawdzone rozwiązania. Choć z drugiej strony, skoro cyfryzacja wchodzi wszędzie, to może i w nieruchomości wejdzie. Tylko kto to potem sprzeda, jak znowu zrobią jakiś "upgrade" i wszystko zniknie? Nie, dziękuję, ja zostaję przy swoich papierowych odpisach i sejfie. Na koniec wracam do podstaw. KGHM, Orlen, PZU, do tego odrobina złota i trochę BTC na czarną godzinę. Nie rzucam się na modne altcoiny, bo one są jak modne ciuchy: w tym sezonie są, w kolejnym ich nie ma. Solana



Komentarze
Pokaż komentarze