PolskiKryptoLog PolskiKryptoLog
36
BLOG

Złoto, bitcoin i polska rzeczywistość, czyli jak nie dać się nabrać kolejny raz

PolskiKryptoLog PolskiKryptoLog Gospodarka Obserwuj notkę 1
Kolejny tydzień na rynkach, a u nas jak zwykle: rząd obiecuje, NBP udaje, że patrzy, a ja patrzę na swoje konto i myślę, czy to już czas na zakupy, czy tylko na panikę. Bitcoin wrócił do 64 tysięcy, a złoto bije rekordy, więc postanowiłem w końcu napisać, co o tym sądzę.
Zaczęło się niewinnie. W poniedziałek rano patrzę w aplikację, a tam GPW lekko w dół, KGHM się chwieje, a Orlen jakby ktoś przyciskał hamulec. Od razu przypomniały mi się czasy GetBacku i Amber Gold, gdzie wszyscy byli mądrzy, a skończyło się jak zwykle. Ja tam wolę swoje złote monety w skarpecie, ale jak widzę te spadki, to ręce świerzbią, żeby coś kupić. Ale po kolei. Najpierw ten cały bitcoin. Firmy, które kiedyś kupowały go hurtowo, teraz masowo zrzucają go na giełdy. W internecie od razu krzyk, że koniec hossy, że trzeba uciekać. Ja na to mówię: spokojnie. Jak firmy sprzedają, to cena leci w dół, ale to nie znaczy, że świat się kończy. To raczej okazja dla cierpliwych, żeby wejść taniej. Sam pamiętam, jak w 2020 roku wszyscy go grzebali, a potem poszedł w górę jak szalony. Tylko trzeba mieć jaja i nie sprzedawać w panice, czego większości brakuje. Teraz powrót do 64 tysięcy dolarów i od razu pytanie: czy brać ETF na bitcoina w Polsce? No dobra, jestem starym wyjadaczem, ale muszę przyznać, że ETF to fajna sprawa dla tych, co boją się trzymać klucze prywatne. Tylko uwaga: to nie jest zabawa dla każdego. Jak nie masz planu, to lepiej odpuść. Ja tam wolę kupić fizycznego bitcoina, ale rozumiem, że nie każdy ma na to głowę. Jeśli już, to tylko z jasną strategią i świadomością, że jutro może być minus 20 procent. Nie licz na cuda, bo rynek nie jest po to, żeby ci dawać prezenty. A teraz złoto. Złoto to świętość. Jak widzę napięcia geopolityczne, te wasze wojenki, embarga i inne cyrki, to wiem, że złoto zawsze wygrywa. W zeszłym miesiącu dokupiłem trochę i nie żałuję. Nawet jak GPW spada, to złoto stoi jak skała. To nie jest inwestycja dla zysku, tylko dla spokoju. W czasach, gdy rząd zmienia podatki jak rękawiczki, a Unia nam co chwilę grozi palcem, to fizyczne złoto to jedyna rzecz, której nie mogą wydrukować ani zabrać. Dywersyfikacja portfela to nie jest modne hasło z internetu, to podstawa, jak fundamenty w domu. Bez tego nie ma sensu wychodzić na rynek. Oczywiście, jak zawsze, trzeba uważać na źródła informacji. Ja tam nie wierzę w te wszystkie analizy z telewizji, bo oni mówią tak, jak im każą. Lepiej sprawdzać samemu i szukać konkretów. Ostatnio trafiłem na bieżące informacje gospodarcze i analizy rynkowe na pulsrynku.com i muszę przyznać, że tam bardziej trzymają się faktów, a nie politycznego bełkotu. Jak ktoś chce wiedzieć, co naprawdę się dzieje z naszymi pieniędzmi, to polecam zajrzeć, zanim ktoś go znowu nabierze. Wracając do tematu: co dalej? Ja tam zostaję przy swoim. Złoto w sejfie, trochę kasy w KGHM, bo miedź zawsze będzie potrzebna, i odrobina bitcoina na zapas. Nie wierzę w żadne cudowne odbicia ani w to, że politycy nam pomogą. Oni tylko szkodzą. Jak patrzę na to wszystko, to przypomina mi się stare porzekadło: jak trwoga, to do Boga, a jak kryzys, to do złota. I ja się tego trzymam. Wy robicie, co chcecie, ale jak znowu będzie afera na miarę OFE, to nie mówcie, że was nie ostrzegałem

Entuzjasta kryptowalut i GPW, okazyjnie publikuję na pulsrynku.com  Polecam https://pulsrynku.com/artykuly/kryptowaluty

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Gospodarka