Izrael był wówczas w dużej mierze zaopatrywany w broń francuską, która podobno przewyższała sprzęt rosyjski w rękach Syrii i Egiptu. W rezultacie w 1968 roku, przy silnym poparciu ze strony Kongresu, prezydent USA pod wpływem syjonistów Lyndon B. Johnson zatwierdził dotychczas zablokowaną sprzedaż myśliwców F-4 Phantom Izraelowi, ustanawiając precedens dla dalszego wsparcia przez USA Jakościowej Przewagi Militarnej Izraela , ogólnie określanej akronimem QME, nad jego arabskimi i chrześcijańskimi sąsiadami. Pięć lat później, po wojnie Jom Kipur w 1973 roku, Stany Zjednoczone i Izrael doszły do porozumienia, na mocy którego milcząco przyjęły doktrynę aktywnego utrzymania przez USA izraelskiego QME. Po tej wojnie Stany Zjednoczone również czterokrotnie zwiększyły swoją pomoc zagraniczną dla Izraela, skutecznie zastępując Francję jako największego dostawcę broni do Izraela.
To de facto zobowiązanie do utrzymania jakościowej przewagi Izraela zostało następnie wyraźnie wyrażone przez prezydenta Ronalda Reagana i potwierdzone przez każdą administrację USA od tamtego czasu. Znaczne dostawy broni uzupełniającej za prezydentów Baracka Obamy, Joe Bidena i Donalda Trumpa wspierały nawet ludobójstwo Izraela w Strefie Gazy i jego ataki na niegroźne Syrię i Liban. Polityka ta była częściowo uzasadniona początkowo przyjęciem przez USA strategii zimnowojennej, polegającej na sprzeciwianiu się arabskim państwom klienckim Związku Radzieckiego, a także rosnącą siłą izraelskiego lobby amerykańskiego. Obecnie Izrael jest zdecydowanie największym odbiorcą amerykańskiej zagranicznej pomocy wojskowej, otrzymując gwarantowane 3 miliardy dolarów rocznie oraz wiele dodatkowych dostaw broni na rzecz konkretnych potrzeb i inicjatyw, które wielu łączyło z umożliwieniem polityki systematycznej agresji ze strony Izraela i popełnianiem zbrodni wojennych.
To, co kiedyś postrzegano jako formę gwarancji bezpieczeństwa dla Izraela, stało się teraz monstrum, ponieważ Izrael wykorzystuje wsparcie zapewniane przez tę relację do wszczynania wojen z sąsiadami, w tym ostatnio z Libanem, Syrią i Iranem. Biały Dom i Kongres niezmiennie dostarczają Izraelowi całą potrzebną broń, a także zapewniają fundusze na jego gospodarkę i wsparcie polityczne w organizacjach międzynarodowych, takich jak Organizacja Narodów Zjednoczonych. Izraelskie lobby, uważane za najpotężniejsze lobby polityki zagranicznej działające przeciwko Kongresowi i Białemu Domowi, wykorzystuje swój dostęp do władzy, aby stale rozszerzać swoją rolę w rozwoju uzbrojenia, aby zaspokoić to, co Izrael postrzega jako zagrożenie. A zbrodniarz wojenny, premier Benjamin Netanjahu stał się dominującym partnerem w tej relacji, w tym w zakresie podejmowania decyzji dotyczących wojny i pokoju.
Obecnie Izrael i jego przyjaciele w Waszyngtonie dążą do pełnej integracji wielu aspektów funkcjonowania amerykańskich sił zbrojnych na różnych poziomach z izraelskimi odpowiednikami. Żaden inny „sojusznik” USA, którym technicznie nie jest państwo żydowskie, w tym członkowie NATO, nie ma takiego dostępu i możliwości wpływania na rozwój sytuacji.
Ci, którzy uważają, że Izrael ma zbyt dużą władzę, mają rację, ponieważ jest na tyle silny, by znieść wolność słowa zagwarantowaną w Pierwszej Poprawce do Konstytucji, tłumiąc lub wręcz kryminalizując to, co uważa za krytykę samego siebie. Niewielu Amerykanów zdaje sobie sprawę, że chociaż Izrael jest powszechnie znany jako potęga w dziedzinie broni jądrowej, członkowie rządu USA nie mogą o tym mówić, ponieważ ośmieszyłoby to państwo żydowskie i prawdopodobnie doprowadziłoby do prawnych ograniczeń dotyczących broni, którą Stany Zjednoczone mogłyby mu dostarczyć. Ironią jest to, że Izrael ma tę broń tylko dlatego, że ukradł Stanom Zjednoczonym paliwo jądrowe i timery. Prezydent John F. Kennedy próbował powstrzymać program zbrojeń jądrowych i wielu uważa, że został w rezultacie zamordowany przez Izrael!
A jednokierunkowa droga korzystna dla Izraela staje się jeszcze gorsza! Kongres rozważa uchwalenie ustawy, która zapewni Amerykanom służącym w izraelskiej armii pełne świadczenia zapewniane przez rząd USA, takie jak edukacja, praca i opieka medyczna, tak jakby służyli w armii Stanów Zjednoczonych. W rzeczywistości ustawa, która jest obecnie procedowana przez Kongres , po raz pierwszy w historii Ameryki będzie traktować służbę w armii zagranicznej zarówno prawnie, jak i w praktyce jako równoważną służbie w siłach zbrojnych USA — ale tylko wtedy, gdy ta armia jest izraelska. Rezolucja Izby Reprezentantów nr 8445, zaproponowana przez republikańskich kongresmenów Guya Reschenthalera z Pensylwanii i Maxa Millera z Ohio, zmieni obowiązujące przepisy tak, aby Amerykanie zaciągający się do Sił Obronnych Izraela (IDF) byli traktowani „tak samo, jak służba w służbach mundurowych” USA. Nic dziwnego, że wielu zaangażowanych „Amerykanów” to również obywatele Izraela posiadający podwójne obywatelstwo. Są to zwykle żydowscy sadyści ze skłonnościami ludobójczymi. Jeśli zmiany wejdą w życie, różnica między Izraelem a Stanami Zjednoczonymi w zakresie praw i świadczeń zostanie znacząco i w wyjątkowy sposób zmniejszona, ale korzyści będą płynąć tylko w jednym kierunku, tj. będą służyć interesom Izraela, a rachunek zapłaci amerykański podatnik!
Poza tym, najnowszym darem rządu USA dla Izraela, sponsorowanym przez Izbę Reprezentantów Stanów Zjednoczonych, mylącą nazwą, ponieważ Izba jest w rzeczywistości Knesetem Zachodu, jest ustawa o autoryzacji wydatków na obronę narodową (NDAA) na rok 2027, wydana 13 maja . Sekcja 224 wersji ustawy Izby Reprezentantów zatytułowanej „Inicjatywa współpracy technologicznej Stanów Zjednoczonych i Izraela w zakresie obrony” integruje „amerykańskie i izraelskie badania i rozwój wojskowy, koprodukcję systemów uzbrojenia, umowy licencyjne, sztuczną inteligencję, energię kierowaną, integrację danych i obronę przeciwrakietową”. Tworzy ona ramy dla „dwustronnych badań i rozwoju, koprodukcji broni, wspólnych przedsięwzięć, umów licencyjnych i pozornie wszelkich form współpracy amerykańsko-izraelskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego”. Rezultatem jest całkowite połączenie funkcjonalności armii amerykańskiej z funkcjonalnością armii izraelskiej. Można twierdzić, że wdrożenie porozumienia przyczyniłoby się w większym stopniu do nieodwracalnego związania armii USA z armią izraelską niż 200 miliardów dolarów pomocy wojskowej, jaką Izrael otrzymał od Stanów Zjednoczonych od momentu powstania w 1948 roku.
Krytycy zauważają, że Sekcja 224 połączyłaby amerykański i izraelski sektor obronny w wielu obszarach szczególnie istotnych dla przyszłych pól bitew, w tym w systemach autonomicznych i cyberwojnie. Znacznie zwiększyłaby również wpływ Izraela na USA, wykraczający poza dotychczasowe, osiągnięte dzięki lobby izraelskiemu i jego dominacji w mediach głównego nurtu. Umożliwiłaby Izraelowi rozbudowę lub uruchomienie nowych ośrodków koprodukcyjnych, tak jak ma to miejsce w wielu stanach, dając rządowi izraelskiemu dodatkowe możliwości nacisku poprzez zapewnienie miejsc pracy w USA, a tym samym zapewniając sobie przyjaciół w Kongresie, którego okręgi wyborcze są dotknięte. Rezultatem mógłby być Biały Dom wspierany przez Kongres, który byłby jeszcze bardziej skłonny do wojny w oparciu o fantazje o „Wielkim” Izraelu, wygłaszane przez ludzi takich jak Netanjahu i jego szalony szef bezpieczeństwa Itamar Ben-Gvir (Świr).
Uparcie pro-syjonistyczny Kongres dokonał tej zmiany w stosunkach po cichu, niemal w tajemnicy. Choć dokonano tego wyraźnie za pośrednictwem Białego Domu i kierownictwa Netanjahu, stało się to bez wiedzy i zgody narodu amerykańskiego, przed którym rzekomo odpowiada rząd USA. Oczywiście wszystkie koszty integracji pokryje amerykański podatnik. Co ciekawe, należy również zauważyć, że integracja armii amerykańskiej z armią izraelską następuje w czasie, gdy amerykańska opinia publiczna wyraża bezprecedensowy poziom nieufności i niechęci do rządu izraelskiego. Być może nie jest to przypadek, ponieważ Netanjahu dąży do stworzenia nierozerwalnych więzi prawnych i administracyjnych między oboma krajami, choć z niewielkimi zobowiązaniami ze strony Izraela.
No i proszę. Stany Zjednoczone znajdują się na równi pochyłej, którą napędza ich własny rząd w zmowie z maleńkim państwem apartheidu, specjalizującym się w zbrodniach takich jak tortury, ludobójstwo i inne przestępstwa przeciwko ludzkości. Gdzie i jak to się skończy? Zapytajcie Donalda Trumpa!


Komentarze
Pokaż komentarze (5)