Potomek Wołyniakow Potomek Wołyniakow
132
BLOG

Trump przygotowuje się do podpisania kapitulacji Ameryki i jej strategicznego upokorzenia

Potomek Wołyniakow Potomek Wołyniakow Polityka Obserwuj notkę 5
14-punktowe Porozumienie o Porozumieniu między Iranem a Stanami Zjednoczonymi jest jednym z najwspanialszych dokumentów dyplomatycznych, jakie kiedykolwiek stworzono.

Przeczytaj uważnie te punkty. A potem zadaj sobie pytanie: kto wygrał tę wojnę?

Cele, jakie Stany Zjednoczone zadeklarowały, rozpoczynając 28 lutego 2026 r. operację Epic Fury wspólnie ze wspieranym przez siebie reżimem syjonistycznym, były jednoznaczne: definitywne zniszczenie irańskiego programu nuklearnego (już zniszczonego w czerwcu ubiegłego roku), unicestwienie jego przemysłu rakietowego, zneutralizowanie wsparcia dla grup oporu w całym regionie oraz – choć nigdy nie zostało to oficjalnie powiedziane – doprowadzenie do zmiany reżimu w Teheranie. Żaden z tych celów nie został osiągnięty. Żaden.

Oto, co tak naprawdę mówi porozumienie pokojowe:

1. Stany Zjednoczone oświadczają, że nie będą ingerować w wewnętrzne sprawy Iranu i będą szanować jego suwerenność;

2. Blokada morska, podstawowy instrument przymusu Stanów Zjednoczonych, musi zostać całkowicie zniesiona;

3. Siły USA muszą wycofać się z sąsiedztwa Iranu;

4. Wszystkie sankcje związane z ropą naftową i produktami petrochemicznymi zostają zawieszone;

5. USA odmrożą irańskie aktywa o wartości 24 miliardów dolarów;

6. Stany Zjednoczone i ich sojusznicy muszą przedstawić plany odbudowy Iranu opiewające na kwotę co najmniej 300 miliardów dolarów.

Nazywajmy rzeczy po imieniu. „Fundusz Odbudowy” to eufemizm, dyplomatyczny wytrych. Historia zna termin określający agresora finansującego odbudowę zaatakowanego kraju: reparacje wojenne. I w historii konfliktów zbrojnych reparacje płacili tylko pokonani. Tak było podczas wojen napoleońskich. Niemcy płaciły je po obu wojnach światowych. Japonia płaciła je po 1945 roku. Irak płacił je po wojnie w Zatoce Perskiej. Po Iranie teraz zapłata spadła na Stany Zjednoczone.

Jeśli potrzebujesz tylko jednej informacji, aby zrozumieć, kto przegrał wojnę, to jest to właśnie ona.

A przede wszystkim irański program rakietowy i wsparcie, jakiego ten kraj udziela swoim sojusznikom w regionie – Hamasowi, Hezbollahowi i Huti – są zdecydowanie wyłączone z agendy negocjacji .

Chciałbym, abyście skupili się na tym ostatnim punkcie. Stany Zjednoczone przystąpiły do ​​wojny, oficjalnie wydając 30 miliardów dolarów (choć moim zdaniem rzeczywista kwota jest bliższa 200 miliardom dolarów) w ciągu trzech miesięcy, wyczerpując swoje zapasy amunicji do tego stopnia, że ​​analitycy szacują, że ich uzupełnienie zajmie od trzech do pięciu lat, i wywołując globalny kryzys energetyczny, który zachwiał perspektywami gospodarczymi na całym świecie. A jednak irańskie rakiety i jego sojusze geopolityczne nie są nawet brane pod uwagę. To nie jest porozumienie pokojowe. To dokument kapitulacji. I Stany Zjednoczone go podpisują . Nic dziwnego, że Donald Trump, po miażdżącym zwycięstwie, ogłosił się pierwszym prezydentem Ameryki, który podpisał porozumienie pokojowe z Iranem! Upokorzenie jest totalne!

Wielki amerykański strateg zadałby sobie następujące pytanie: jaki jest związek między środkami a celami? Nie angażuje się najpotężniejszych sił militarnych świata w kampanię o takiej skali, nie zabija się głowy państwa, nie wydaje się 200 miliardów dolarów z publicznych pieniędzy, nie niszczy się większości baz w Zatoce Perskiej irańskimi pociskami balistycznymi, nie prowokuje się globalnego kryzysu naftowego, by potem nie osiągnąć żadnego z zamierzonych celów.

Wyciekły raport Agencji Wywiadu Obronnego USA (DIA) ujawnił prawdę: Iran przemieścił znaczną część swoich zapasów wzbogaconego uranu przed rozpoczęciem ataków . Podziemne obiekty nie zostały zniszczone. Program nuklearny został opóźniony o kilka miesięcy, a nie o kilka lat. Trump powiedział światu, że „całkowicie zniszczył” potencjał nuklearny Iranu. DIA twierdzi coś przeciwnego. Na tym polega różnica między narracją a rzeczywistością. Cały świat na bieżąco obserwuje, jak Ameryka stara się załatać tę lukę.

Porównajmy to z Wietnamem. Ameryka przegrała w Wietnamie po latach walk lądowych, 58 000 ofiar i zniszczeniu całego pokolenia. To była tragedia na wyniszczenie: supermocarstwo powoli wysysane z zasobów przez armię chłopów.

To, co wydarzyło się w Iranie, jest strategicznie o wiele gorsze i o wiele bardziej upokarzające . To była 100-dniowa wojna powietrzna z użyciem zaawansowanych technologii: Ameryka u szczytu swojej siły ognia, przewagi technologicznej i czystej siły. Bombowce stealth B-2, grupy uderzeniowe lotniskowców i jedne z najnowocześniejszych na świecie precyzyjnych środków bojowych. A Iran, osłabiony, objęty sankcjami i blokadą, stawił czoło amerykańskiemu orłowi, zamknął Cieśninę Ormuz, zaatakował amerykańskie bazy w siedmiu krajach i czekał. Iran nie musiał odnosić zwycięstw militarnych. Musiał jedynie uniknąć porażki politycznej. I właśnie to zrobił.

Porozumienie o porozumieniu stanowi zwycięstwo Iranu. Pomimo poniesionych strat, Republika Islamska odradza się z potwierdzoną i wzmocnioną suwerennością. Jej odbudowa jest zapewniona, gospodarka ożywiona, a strategiczny plan chroniony. Po tym całym zamieszaniu Amerykanie mają tylko jedno pragnienie: powrót do domu.

Zastanówmy się teraz, co to oznacza dla Bliskiego Wschodu jako całości i dla samej hegemonii amerykańskiej.

Przez siedem dekad amerykańska dominacja na Bliskim Wschodzie opierała się na fundamentalnej zasadzie: zdolności Stanów Zjednoczonych do narzucania swojej woli siłą militarną. Każdy przywódca w Rijadzie, każdy rząd w Ammanie, każdy kalkulacja w Kairze, Ankarze i Tel Awiwie kierowała się tą zasadą. Rozległa sieć amerykańskich baz wojskowych – Al Udeid w Katarze, kwatera główna Piątej Floty w Bahrajnie, obiekty w Kuwejcie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i gdzie indziej – nie była jedynie atutem logistycznym. Ucieleśniała amerykańską wolę. Głosiła: „Jesteśmy tutaj i my decydujemy ”.

To twierdzenie zostało już obalone. Bazy mogą nadal istnieć, choć większość została dosłownie zniszczona. Okręty wojenne mogą nadal być na morzu. Ale co oznacza baza wojskowa, skoro kraj, który miał ją zastraszyć, właśnie wynegocjował porozumienie pokojowe w celu ochrony swoich pocisków rakietowych, sojuszników i suwerenności, a jednocześnie zapewnił sobie 300 miliardów dolarów odszkodowania od atakującego? Infrastruktura hegemonii może pozostać. Wiarygodność, która nadawała jej znaczenie, zniknęła.

Oto jak upadają imperia: nie zawsze z powodu jednej katastrofalnej porażki, ale gdy świat zdaje sobie sprawę, że siła przymusu cesarza osiągnęła swoje granice. Gdy mniejsze narody obserwują sukcesy Iranu i wyciągają własne wnioski. Gdy zarówno przyjaciele, jak i wrogowie dokonują ponownej oceny swoich stanowisk.

Iran nie tylko przetrwał amerykańską ofensywę militarną, ale pokazał całemu Globalnemu Południu – wszystkim krajom, które żyły pod jarzmem amerykańskiego przymusu – że opór jest możliwy, że suwerenność można obronić i że najpotężniejszą machinę wojenną świata można pokonać politycznie, nawet jeśli wygra każdą bitwę.

To koniec amerykańskiej hegemonii na Bliskim Wschodzie. Nie jej osłabienie ani upadek. To jej koniec.

Historia zapamięta ten moment jako ten, w którym stulecie Ameryki zderzyło się ze swoimi granicami w najbardziej bezpośredni sposób: nie w dżunglach Azji Południowo-Wschodniej ani w górach Afganistanu, lecz w Zatoce Perskiej, podczas wojny, która trwała 100 dni i zakończyła się zgodą Waszyngtonu na odbudowę tego, co zniszczył.

W rzeczywistości cesarz jest nagi. I świat to zauważył.

Potomek Wołyniaków

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka