Oprócz regularnych i śmiercionośnych ataków USA i Izraela na Iran, armia izraelska zabiła w zeszłym tygodniu 13 mieszkańców Gazy i 13 Libańczyków. Gaza jest obecnie w 70% okupowana przez Izrael, co stanowi naruszenie porozumienia o zawieszeniu broni, podobnie jak znaczna część południowego Libanu. Ponad 1000 mieszkańców Gazy zostało zabitych przez Izrael od czasu ogłoszenia tymczasowego zawieszenia broni w październiku 2025 roku. Do tych ofiar może dodać się trwająca agresja w południowej Syrii, gdzie Izrael ustanawia swoją obecność wojskową, po której nastąpi natarcie osadników na stolicę, Damaszek. To terytorium, które premier Beniamin Netanjahu i jego banda zbrodniarzy wojennych zamierzają włączyć do „Wielkiego Izraela”, wraz z Gazą i Libanem.
Tymczasem uzbrojeni żydowscy osadnicy dewastują to, co pozostało z palestyńskiego Zachodniego Brzegu, niszcząc gospodarstwa rolne i źródła utrzymania, a także całe wioski. Tajbe, ostatnia chrześcijańska wioska, została w zeszłym tygodniu uznana za niezdatną do zamieszkania po tygodniach nalotów, w których zabijano bydło, zatruwano wodę i wycinano drzewa oliwne. Jeśli Palestyńczyk próbował interweniować, był bity, a w niektórych przypadkach zabijany. Kościoły i meczety na Zachodnim Brzegu są regularnie profanowane, a nie-Żydzi noszący stroje religijne lub próbujący wejść do miejsc świętych są często opluwani, zwłaszcza w Jerozolimie. Armia izraelska (IDF), ze swojej strony, regularnie obserwuje te przejawy bezpodstawnej brutalności, nie interweniując. Aby uniknąć jakichkolwiek nieporozumień co do tego, co ma się wydarzyć, Kneset zatwierdził obecnie 51 milionów dolarów na budowę ponad 60 nowych, całkowicie nielegalnych osiedli na palestyńskich ziemiach na okupowanym Zachodnim Brzegu.
Łączy te wszystkie miejsca, poza okrutną ręką Izraela, to, że Stany Zjednoczone, często za pośrednictwem samego Trumpa, były gwarantem zawieszenia broni i źródłem tak zwanej, ale całkowicie dysfunkcjonalnej Rady Pokoju, i nie zrobiły nic, aby powstrzymać rzeź. Zamiast tego nadal dostarczają Izraelowi broń, pieniądze i polityczne wsparcie. Są zatem współwinni zbrodni wojennych i ludobójstwa. W USA Trump realizuje izraelski program, opowiadając się za kryminalizacją każdego, kto potępia zbrodnie przeciwko ludzkości popełnione przez jego „najlepszego przyjaciela” Bibiego, decydując się zniszczyć wolność słowa, zamiast pozwolić na choćby najmniejsze ujawnienie zbrodni Izraela. Przypomina to 8 czerwca 1967 roku, kiedy Izrael zaatakował USS Liberty, zabijając 34 amerykańskich członków załogi i raniąc 172. Następnie przeprowadzono operację tuszowania w celu ochrony Izraela, koordynowaną przez prezydenta Lyndona B. Johnsona, odrażającego człowieka, który prawdopodobnie z przyjemnością kłóciłby się z Trumpem o „wartości”.
Jeśli jest coś absolutnie prawdziwego, to to, że Stany Zjednoczone nie czerpią żadnych korzyści, ani pod względem interesu narodowego, ani dobrobytu przeciętnego obywatela, ze swojej uległości wobec Izraela i Netanjahu. Jeśli wierzyć sondażom opinii publicznej, amerykańska opinia publiczna to zrozumiała i nagle zwróciła się przeciwko państwu żydowskiemu; obecnie popiera zarówno sprawę palestyńską, jak i pragnienie zakończenia tej całkowicie absurdalnej wojny z Iranem. Oznacza to, że nadszedł czas, aby Stany Zjednoczone zerwały więzi z Izraelem i skupiły się na własnych interesach. Jest to konieczne, pomimo że Kongres i prezydent Donald Trump nadal naciskają w przeciwnym kierunku, aby dokończyć podporządkowanie Izraelczykom, co obejmuje obecnie planowane połączenie amerykańskiej i izraelskiej biurokracji obronnej i wywiadowczej.
Jeśli czegoś się z tego wszystkiego nauczyliśmy, a nawet czegoś więcej, to tego, że administracja prezydenta Donalda Trumpa jest wyjątkowo niekompetentna w polityce zagranicznej – to znaczy w sposobie, w jaki zarządza relacjami z innymi państwami, a co za tym idzie, w sposobie, w jaki dba o bezpieczeństwo narodowe. Część winy z pewnością spada na samego Trumpa, który nie ma empatii dla innych ludzi, chyba że mogą mu zaszkodzić lub przynieść korzyści, jak w przypadku Netanjahu i żydowskich miliarderów. Ma też tendencję do spontanicznej zmiany kursu, bez większego zainteresowania konkretnymi kwestiami, które mogłyby zainteresować jego odbiorców. Liczy się tylko to, co w danym momencie jego zdaniem poprawi jego wizerunek, co niedawno zademonstrowano, nazywając jego imieniem budynki publiczne. Odpowiadając na pytanie reportera o rosnącą inflację, oświadczył, że „kocha inflację!”. To było jak powiedzenie: „Żegnaj, wybory parlamentarne!”.
Dlatego rozsądnie byłoby przyjąć, że Donald Trump jest okrętem bez steru i że interakcje z większością krajów Bliskiego Wschodu będą nadal dyktowane przez Izrael, podczas gdy rozmowy dwustronne z innymi ważnymi graczami, takimi jak Rosja i Chiny, wydają się całkowicie utknięte w martwym punkcie. Mianowanie miliarderów z branży nieruchomości, Steve'a Witkoffa i jego zięcia Jareda Kushnera, na osobistych przedstawicieli prezydenta – zarówno niedoświadczonych, jak i żarliwych syjonistów – z pewnością nie poprawiło perspektyw na to, co określa się mianem negocjacji z kimkolwiek. Nikt nie może ufać Trumpowi.
Wpływy Izraela znacznie przekraczają faktyczne rozmiary i potęgę kraju . Niedawnym „przyjacielem” Trumpa jest premier Argentyny Javier Milei, który, co zaskakujące, jest również bliskim przyjacielem Izraela, ponieważ złożył tradycyjną kurtuazyjną wizytę przy Ścianie Płaczu w Jerozolimie podczas wizyty państwowej w Izraelu wkrótce po wyborze. Wychowany w katolickiej rodzinie, Milei chciał przejść na judaizm, ale zrezygnował z tego, ponieważ zasada „zakaz pracy w soboty” kolidowałaby z jego obowiązkami premiera. Niezadowoleni z przejęcia kontroli nad całym Bliskim Wschodem, izraelscy Żydzi szukają również za granicą. Patagonia w Argentynie jest podobno szczególnym celem izraelskich nabywców, z pomocą reżimu Milei, który pomógł obejść ograniczenia środowiskowe. Izraelczycy skupują również liczne nieruchomości na Cyprze i w Grecji, sąsiednich państwach, które mogłyby służyć jako dogodne, bezpieczne schronienia, gdyby Izrael nadmiernie sprowokował któregoś z sąsiadów i stał się celem ataku bombą atomową. Jonathan Pollard, amerykański szpieg Benjamina Netanjahu, podobno wskazał Turcję i Egipt jako „kolejne” cele gniewu syjonistów po wyeliminowaniu Iranu. Obie armie mogłyby z łatwością pokonać tchórzliwą armię izraelską, która jest bardziej biegła w gwałceniu i torturowaniu niż w walce.
Jednak jedna historia, która przykuła uwagę, wyraźnie ilustruje obsesyjne pragnienie Izraela, by kraść cudzą własność, zwłaszcza ziemię, bez względu na koszty. Jak zawsze, nie ponoszą oni odpowiedzialności za swoje zbrodnie przed Donaldem Trumpem, który sam ma skłonność do kradzieży i szuka skrótów, o czym świadczą ambitne plany luksusowego kurortu o nazwie „Trump Riviera” w Strefie Gazy. Do tego dochodzą obecne machinacje dotyczące wyspy u wybrzeży Albanii, która przechodzi wielomiliardowy „projekt” Ivanki Kushner i jej męża Jareda Kushnera , finansowany przez Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA), mający stać się luksusowym kurortem dla bogatych i sławnych. Kushner pozyskał te fundusze dzięki koneksjom rodzinnym i na szczęście wielu Albańczyków jest wściekłych z powodu tej umowy i protestuje!
Jednak sprawa, która dotarła do nas ze Stanów Zjednoczonych i Kanady, a w ten weekend z Londynu , przewyższa wiele machinacji Trumpa i Izraela swoją bezczelnością i przestępczym charakterem . Amnesty International UK wzywa brytyjski rząd do zablokowania planowanego w Londynie wydarzenia związanego z nieruchomościami, w którym wezmą udział firmy otwarcie promujące sprzedaż ziemi na terenach izraelskich osiedli na nielegalnie okupowanym Zachodnim Brzegu.
„ Wielkie Izraelskie Wydarzenie Nieruchomościowe” to objazdowy pokaz , który odbył się już w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych, a teraz obejmuje również sprzedaż w Londynie w niedzielę. Wydarzenia te organizuje izraelska agencja nieruchomości My Home in Israel . Agencja sprzedaje grunty potencjalnym nabywcom za pośrednictwem zespołu agentów nieruchomości z siedzibą w USA, a sprzedaż zazwyczaj odbywa się w synagogach lub innych budynkach należących i zarządzanych przez Żydów. Nieuchronnie, protesty przeciwko tym sprzedażom wybuchły w miastach takich jak Los Angeles i Nowy Jork, gdzie „działki” zostały zaoferowane lokalnym społecznościom żydowskim. Działki na sprzedaż obejmują znaczne działki położone na nielegalnych osiedlach na palestyńskim Zachodnim Brzegu, ziemie skonfiskowane ich prawowitym właścicielom. Raport Amnesty International, opublikowany w zeszłym tygodniu w ramach protestu przeciwko londyńskim targom, zwrócił uwagę na kampanię czystek etnicznych prowadzoną przez państwo izraelskie na Zachodnim Brzegu, „dokumentując przesiedlenia co najmniej 5910 palestyńskich Beduinów i członków społeczności pasterskich od 2023 r ., wyburzenie ponad 3400 domów i budynków na Strefie C, a także bezprecedensowy wzrost przemocy ze strony osadników sponsorowanych przez państwo i przejmowanie ziemi ”.
Oto więc rzeczywistość: Izrael bierze, co chce, niezależnie od tego, kto zginie lub straci domy. A rząd USA stoi z boku i patrzy, jak Netanjahu powtarza kłamstwo za kłamstwem. Cóż, dość tego. Ameryka jest niemal tak samo znienawidzona jak Izrael za swoje zachowanie, a jeśli tak dalej pójdzie, konsekwencje będą poważne. Czas pokazać Netanjahu drzwi i powiedzieć mu, jego kolesiom z AIPAC i żydowskim miliarderom, żeby odeszli.



Komentarze
Pokaż komentarze