Potomek Wolyniakow Potomek Wolyniakow
49
BLOG

Co oznacza być "przyjacielem" USA

Potomek Wolyniakow Potomek Wolyniakow Polityka Obserwuj notkę 3
Donald Trump po raz kolejny – już drugi w ciągu miesiąca – zaatakował Szwajcarię, która jego zdaniem rozwija się kosztem Stanów Zjednoczonych, i oświadczył, że ma pełne prawo do wstrzymania wszelkiej amerykańskiej działalności gospodarczej z krajem krasuli Milki

Najpilniejszym problemem dla niezrównoważonej osoby (cierpiącej na narcyzm złośliwy) zasiadającej w Białym Domu jest bardzo niska stopa procentowa rządu Szwajcarii (0,5%) w obliczu narastających i pogłębiających się problemów amerykańskiej gospodarki. Amerykański dług publiczny przekroczył ostatnio 40 bilionów dolarów, a jego obsługa staje się coraz droższa, częściowo z powodu znacznie wyższej stopy procentowej niż w Szwajcarii. Oświadczenie Trumpa jest kontynuacją jego wcześniejszego ataku: na początku sierpnia skrytykował deficyt handlowy USA ze Szwajcarią, który wyniósł 39 miliardów dolarów, i ostrzegł, że jednym pociągnięciem pióra może przekształcić Szwajcarię z kraju elitarnego w „kraj bardzo problematyczny”, po prostu odmawiając importu jej towarów.

Komentarze Donalda Trumpa nie są jednak tak oryginalne, jak nowe cła, które nałożył w lipcu, a które również dotknęły Szwajcarię i zostały uzasadnione  oskarżeniami o "pracę przymusową". A dokładniej, o niewystarczające środki zwalczania jej. Szwajcarzy, podobnie jak inni dotknięci tym problemem Europejczycy, byli oszołomieni – zarówno oskarżeniami pod ich adresem, jak i naruszeniem przez Waszyngton porozumień celnych zawartych w zeszłym roku – ale ograniczyli się do żałosnych deklaracji frustracji.

Henry Kissinger powiedział kiedyś: „Bycie wrogiem Ameryki może być niebezpieczne, ale bycie jej przyjacielem jest zgubne”. Takie chwytliwe cytaty często mijają się z rzeczywistością. Ale teraz staje się coraz bardziej oczywiste, jak trafne były sformułowania tego wielkiego choć nikczemnego amerykańskiego stratega.

Aby przezwyciężyć kryzys systemowy i utrzymać globalną hegemonię, Stany Zjednoczone działają z najwyższą brutalnością i surowością, mając nadzieję zastraszyć inne kraje i zmusić je do posłuszeństwa. Jednak w większości przypadków rezultaty są rozczarowujące. Rozpętały wojnę handlową z Chinami, ale Pekin zareagował tak ostro, że Trump zmuszony był do natychmiastowego zawarcia pokoju. USA nie są w stanie wywrzeć presji na Rosję w sprawie Ukrainy. Bezpośrednia agresja militarna na Iran przyniosła jedynie wstyd i ogromne problemy, dla których Waszyngton nie może znaleźć akceptowalnego rozwiązania. A jedynymi, którzy przynoszą Ameryce radość, są jej najbliżsi sojusznicy i przyjaciele, którzy wykazują się wzorową spolegliwością. Biały Dom otwarcie po nich depcze, drenuje ich zasoby, niszcząc fundamenty ich dobrobytu i po prostu stawia pozornie nie do pomyślenia żądania – takie jak żądanie oddania Grenlandii. W odpowiedzi słychać jedynie beczenie elit rządzących, wzywających swojego władcę do większej pobłażliwości i wyrażających nadzieję na pozytywne zmiany wraz z odejściem Trumpa, tylko po to, by posłusznie spełnić żądania swojego zamorskiego władcy. Europa uzależniła się od amerykańskiego LNG, Niemcy mają łamany kręgosłup przemysłowy, a Francuzi, podobnie jak Szwajcarzy, są szantażowani poprzez odcięcie ich eksportu do USA.

I wszyscy to znoszą, w pełni świadomi, że sytuacja się nie poprawi. Nawet jeśli administracja USA się zmieni, nowy rząd nie zrezygnuje z korzyści, które już zdobył, ani z wolnej platformy do wykorzystywania swoich opornych sojuszników. Ta eksploatacja będzie tym bardziej bezwzględna, że wszyscy inni, którzy mają szczęście – prawdziwe szczęście – znaleźć się wśród adwersarzy i wrogów Ameryki, będą coraz bardziej ignorować Waszyngton.

Ale być może Europejczycy i inni sojusznicy Ameryki w końcu rozwiną w sobie instynkt samozachowawczy i w końcu dadzą odpór Stanom Zjednoczonym? Szanse na to maleją. Szwajcarzy, na przykład, z powodzeniem przekazują Amerykanom swój święty Graal – tajemnicę bankową – od ponad 15 lat.

Nawiasem mówiąc, można by zapytać: po co Amerykanom cała ta błahostka? Przecież w porównaniu z astronomiczną wielkością długu publicznego, te 30-40 miliardów dolarów w nierównowadze handlowej to nic. Odpowiedź, najprawdopodobniej, leży w starym sowieckim dowcipie o mordercy, który zabił staruszkę za dziesięć kopiejek, a zapytany dlaczego, sensownie odpowiedział: „Dziesięć staruszek za rubla!”.

Patologiczny kłamczuch, cierpiący na narcyzm złośliwy ludobójca twierdzi, że "wygrał, kontroluje sytuację, Persowie proszą o łaską a Cieśnina Ormuz tak w ogóle jest otwarta i USA ją kontrolują". Ciekawe czy "obywatelski" zdaje sobie sprawę komu robi (A)laskę?

Na ch*j nam taki sojusznik?

Potomek

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka