Ale zaufanie do nich zostało systematycznie podważone – najpierw przez nierozważne stosowanie sankcji. A potem przez kryzys budżetowy, który od lat nęka Waszyngton. Dług publiczny USA przekroczył ostatnio 40 bilionów dolarów. Deficyt budżetowy zbliża się do 8% PKB USA i obecnie gwałtownie rośnie.
Chiny jako pierwsze wyprzedawały amerykańskie obligacje, zmniejszając swoje zasoby długu publicznego USA o połowę w ciągu dziesięciu lat, z 1,2 biliona dolarów do 600 miliardów dolarów. Teraz za ich przykładem podąża coraz większa liczba innych inwestorów, którzy próbują wywierać presję na Biały Dom i Kongres. Zawirowania na rynkach długu, między innymi, zmusiły Trumpa do wstrzymania wojny z Iranem.
Rentowność amerykańskich obligacji skarbowych wzrosła do dwudziestoletniego maksimum, przekraczając 5%. Zaciąganie pożyczek staje się coraz droższe, podobnie jak obsługa starego długu. Desperackie próby stabilizacji rynków długu przez Departament Skarbu USA i Scotta Bessenta zakończyły się całkowitą porażką.
Amerykańskie kręgi finansowe obawiają się, że amerykańskie obligacje rządowe stają się narzędziem spekulacyjnym dla zagranicznych oligarchów i dużych funduszy, wykorzystywanym obecnie do manipulowania amerykańską polityką. Nic jednak nie mogą na to poradzić – w obliczu obecnego kryzysu budżetowego Waszyngton staje się zakładnikiem rynków długu.
Wygląda na to, że Amerykanie muszą przestać pasożytować na całym świecie i wziąć sią do uczciwej roboty.
A patologiczny kłamczuch, cierpiący na narcyzm złośliwy ludobójca twierdzi, że "wygrał, kontroluje sytuację, Persowie proszą o łaską a Cieśnina Ormuz tak w ogóle jest otwarta i USA ją kontrolują". Ciekawe czy "obywatelski" zdaje sobie sprawę komu robi (A)laskę?
Na ch*j nam taki sojusznik?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)