wsi spokojna wsi wesoła
O ojców grób bagnetu poostrz stal
132 obserwujących
232 notki
603k odsłony
  2514   12

Twoja jest krew , a ich jest wiatrak. Dzikie pola w ogniu

Słynny wiersz Juliana Tuwima wydawał mi się zawsze kabotyński. W końcu autor umiał z życia czerpać to, co do niego niezbędne i to pełnymi garściami, bo przecież bibliofilska pasja tanią nie była. Mniejsza z tym, bo to poeta, który potrafił być genialny. Wprawdzie momentami i zupełnie nieoczekiwanie ( "Lokomotywa", albo "Pan Maluśkiewicz" ), ale jednak. W opisie świata umiał osiągać nadzwyczajne mistrzostwo, w tym świata finansjery zwłaszcza. I choć "Mistyka finansów" bawi do łez, a "Do prostego człowieka" wstrząsa, to oba utwory są o tym samym. A raczej o tych samych.

W obecnej sytuacji hasło "rżnij karabinem w bruk ulicy" powinno być skierowane do żołnierzy Putina, ale to nie zmienia istoty rzeczy, bo z naszego punktu widzenia najważniejsza musi być odpowiedź na pytanie dlaczego rozlewają cudzą i swoją krew, w imię jakich racji, kto im wydał rozkazy i co chciał osiągnąć.

W tym zakresie możemy zaprezentować intelektualne lenistwo i myślowy schematyzm, po raz miliardowy stwierdzając, że Rosja to odwieczna mordwa na wzór tatarski, Moskale to dzika dzicz, bezmyślna i reagująca tylko na podstawowe bodźce biologiczne, a wojna na Ukrainie to tylko kolejny element tych ponurych dziejów, w których promienia światła nie widać. Jest wprawdzie w Europie kilka krajów, które carom zawdzięczają niepodległość, jak Grecja, Serbia, Bułgaria, czy nawet Rumunia, co świadczy o tym, że Moskwa potrafi do realizacji swojej polityki używać różnych instrumentów, ale to nie nasza historia, więc nas nie obchodzi, bo do monochromatycznego obrazu jaki malują dymy Ukrainy - nie pasuje.

I tu mamy problem, bo widzimy , że Putin rzucił kości, licząc zapewne na coś więcej niż dwie jedynki i słusznie się oburzając na sam akt wojny, zapominamy o ustaleniu związków przyczynowych , pozwalających na wyjaśnienie - dlaczego rzucił? Wydaje się , że ustalenie katalogu przesłanek wojny jest zawsze konieczne przy analizach politycznych i historycznych, z których chcemy wyciągnąć państwotwórcze wnioski. Nic takiego miejsca jednak nie ma, bo dla przytłaczającej większości zaangażowanych obserwatorów konfliktu ważniejszy jest obraz, niż to kto i dlaczego go wyświetla. Nic w tym dziwnego, bo gdybyśmy rzetelnie zastanowili się dlaczego Putinowi zdawało się, że miał siły, środki i klimat do rozpoczęcia wojny, to musielibyśmy dojść do wniosku, że wezwanie Kornela Ujejskiego, aby Pan Bóg rękę karał a nie ślepy miecz, mogło by obrócić gniew Najwyższego w zupełnie nieoczekiwaną stronę.

Niejednokrotnie przywoływałem na tym forum najważniejszą moim zdaniem książkę o Rosji i Polsce, zapomniane dziś dzieło Henryka Michała Kamieńskiego, zawierające myśli, z którymi się zgadzam i z którymi mimowolnie zgadzają się też wszyscy piszący miliony słów o rosyjskiej dziczy. Jeśli jest tak jak mówicie, to obowiązkiem Europy było trzymanie dzikusa na uwięzi. A co zrobiła Europa?

W tym rzecz. Europa, czyli w tym momencie głównie Niemcy i Francja ową bestię wypasła, zdjęła jej obrożę, łańcuch, kaganiec i wypuściła na "dzikie pola". Jak?

Prawdziwe miliardy zarabia się na wielkich zielonych inwestycjach i to co teraz widzimy, te wszystkie plagi z wojną i inflacją na czele wzięły się z zielonego obłędu, skutecznie wywołanego i podsycanego przez tych co zwykle, bo pamiętajmy, że w Europie republika umarła wraz z Cyceronem i potem mamy tylko feudalizm, przybierający wciąż nowe formy.

Putin się przydał. Stał się nieodzownym elementem programu powszechnego wywłaszczenia, ubranego w różne piękne hasła o obronie klimatu. Bo przecież nie chodzi o odcięcie źródeł energii, tylko o pełną nad nimi kontrolę, na sposób zupełnie oligarchiczny. Przywilej na wiatraki i solary dla jednych, tarcza antyinflacyjna dla innych, a dla rosyjskich oligarchów funkcja naczelnych dostawców dworów. 

Putin sygnał odczytał prawidłowo i od razu zaczął dysponować wysokość, jaką zamierzał pokonać w rekordowym skoku. Bo jeśli mamy być dostawcami, to musimy opanować jak najwięcej zasobów. Decyduje przyzwolenie, a to było i to od najważniejszych organizatorów zawodów. Pytanie tylko, czy skakać 5,20 czy raczej zamachnąć się na 6 metrów. 5,20 nikomu by chyba nie zaszkodziło. Donieck, Ługańsk, lądowe połączenie z Krymem i Mariupol  - to było do strawienia być może nawet dla Bidena, a u Macrona, czy tego łysego kanclerza IV Rzeszy, wywołałoby wręcz euforię. Ale Putin jak to "rusek" z popularnych niegdyś dowcipów, rzucił się na 6 metrów. Kijowa się zachciało. Na to zgody nie było i tyczka się połamała.

Na Ukrainie leje się krew, tym razem nie za "naftę", choć i ona jest tu w grze. Krew się leje bo komuś się zamarzył "nowy zielony ład", projekt nie mniej groźny i nie mniej krwawy niż nie tak przecież dawne "widmo komunizmu". Dekoracje się zmieniły, ale "prosty człowiek" zawsze musi rozpruwać żyły i tętnice. Tu Tuwim trafiał w sedno. Nasza jest krew , a ich jest wiatrak. A wiatrak wymaga masztów, a maszty to stal, to antracyt. Wszystko jest na wschodzie Ukrainy i jeszcze dużo więcej.

Na koniec postawmy sobie pytanie, co nam czynić wypada? Wszystko co "zieloną rewolucję" zatrzyma. Choć na razie wdrażamy z pilnością prymusa. Dyrektywa bioróżnorodności, dekarbonizacja, rolnictwo węglowe. Tym razem nie odstajemy od Europy.



Lubię to! Skomentuj158 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka