To i owo
Przez poznanie do poznania...
33 obserwujących
828 notek
459k odsłon
  322   1

Kultura anulowania wyklucza krytyczne myślenie

Kultura anulowania wyklucza krytyczne myślenie

Prezydent Donald Trump w swoim przemówieniu z okazji Dnia Niepodległości w Mount Rushmore 2020 powiedział: „...Nasz naród jest świadkiem bezlitosnej kampanii wymazania naszej historii, zniesławienia naszych bohaterów, wymazania naszych wartości i indoktrynacji naszych dzieci. Wściekłe tłumy próbują zburzyć posągi naszych Ojców Założycieli, zniszczyć nasze najświętsze pomniki i wyzwolić falę brutalnej zbrodni w naszych miastach… Jedną z ich broni politycznej jest „Anuluj kulturę” - zwalnianie ludzi z pracy, zawstydzanie dysydentów i wymaganie całkowitego podporządkowania się od każdego, kto się z tym nie zgadza. Taka jest sama definicja totalitaryzmu, która jest całkowicie obca naszej kulturze i naszym wartościom ...”.

W demokracji wszyscy mamy prawo do poparcia lub odrzucenia utworów i twórców.

W mediach społecznościowych dokonujemy wyborów, kierując się czasem, pieniędzmi, oczami, sercem i umysłem. I zawsze było tak, że jeśli wystarczająca liczba ludzi nie ogląda programu telewizyjnego, jest on „anulowany”.

 Ostatnio jednak widzimy organizowanie (głównie) internetowych mobów w mediach społecznościowych, które mają zawstydzać i nękać, a także celować i usuwać. Anulowanie w dniu dzisiejszym często oznacza utratę reputacji i środków do życia. Tak jak w USA i innych państwach narastała przemoc polityczna, zarówno z lewej, jak i z prawej strony, kultura gwałtownie przeszła w rodzaj krwawego sportu, w którym na przykład moby na Twitterze bezlitośnie atakują swoje ofiary.

Podczas gdy prawo amerykańskie nadal zapewnia ochronę w ramach Pierwszej Poprawki przed rządowymi restrykcjami dotyczącymi niepopularnych wypowiedzi, kultura amerykańska miażdży i tłumi „obraźliwe” słowa z rosnącą zaciekłością.

To, co niektórzy nazywają nowym maccartyzmem, rozwinęło się na amerykańskich kampusach uniwersyteckich i jest teraz cechą świata rozrywki korporacyjnej, a teraz także części rządu.

W swojej książce promującej liberalną edukację „The Closing of the American Mind: How Higher Education Has Failed Democracy and Impoverished the Souls of Today's Students” (1987) - Allan Bloom zauważył, że społeczeństwo, które otwiera się na relatywizm moralny, jednocześnie zaprzeczając naturze człowieka paradoksalnie zamyka się na krytyczne myślenie.

Krytyka Blooma obejmuje jego obawę, że studenci sztuk wyzwolonych przybywają do kampusów uniwersyteckich jako rozpieszczone dzieci, kruche, pozbawione przywiązania do rozsądku i źle przygotowane do słuchania ambitnych pomysłów lub prawdziwej konfrontacji myśli.

W kampusie studenci nie są też konsekwentnie uczeni, jak szukać piękna w sztuce. Dobrze udokumentowano, że wiele wydziałów sztuk wyzwolonych jest niezrównoważonych ideologicznie, zwłaszcza w naukach społecznych. W związku z tym obecny klimat intelektualny kampusów uniwersyteckich zasadniczo odrzuca niezgodność, głosi „relatywizm wartości” i dekonstruuje wartość „wolnej myśli” i tradycyjnie obserwowanych poglądów na to, co jest dobre.

 Nawet studenci nauk matematycznych otrzymują teraz politycznie poprawne stypendia. Podczas gdy uprzedzenia i błędy wskazują nam drogę do doskonalenia i odkrywania prawdy, trzewna ideologia polityczna i emocjonalizm zaczynają zastępować merytoryczną wiedzę i mądrość.

image


Bloom ma godnego następcę w osobie Grega Lukianoffa, który jest prezesem Fundacji Indywidualnych Praw w Edukacji (FIRE) i współ- autor „Guide to Free Speech on Campus”. Jest także autorem książek „Unlearning Liberty: Campus Censorship and the End of American Debate”, „Freedom from Speech” oraz, wraz z Jonathanem Haidtem, „The Coddling of the American Mind: How Good Intentions and Bad Ideas are Setting a Pokolenie na wypadek porażki ”.

 Lukianoff argumentuje, że obywatele nie mogą ulegać idei poszukiwania intelektualnej komunikacji fort, porównując to do uzależnienia od dążenia do wygód fizycznych. Jego praca ukazuje narodziny kultury anulowania kampusu, z jej polityczną poprawnością, intersekcjonalną polityką tożsamości, mikroagresjami i kodami mowy nienawiści.

Wszystko to ośmieliło radykałów na amerykańskich uniwersytetach do zdominowania debaty, a w wielu przypadkach stawiło studentów w pozycji albo do pisania esejów na kursach, które odzwierciedlają dominujący dyskurs na temat polityki tożsamości, albo do powstrzymania się od zabierania głosu na zajęciach z obawy przed ideologicznymi dezaprobatami. Wolność akademicka została zastąpiona częstą selekcją i odradzaniem w oparciu o ich poglądy polityczne.

 Zarówno dosłowne, jak i przenośne „hecklers veto” wymusza czystość mowy i myśli poprzez samą siłę.

 Wiele wydziałów nauk społecznych ma podobne poglądy polityczne, z rzadkimi konserwatystami, postępowcy mają ogromną przewagę liczebną. Studenci zauważają, że „różnorodność” ma wskazywać na wszystko z wyjątkiem różnorodności perspektyw, często doświadczającej indoktrynacji zamiast edukacji, z nieproporcjonalnie stronniczymi kursami studiów etnicznych i treningiem wrażliwości na płeć, wymuszającym radykalne poglądy polityczne, które obecnie można znaleźć nawet na poziomie szkół średnich, a nawet szkół podstawowych.

 Kultura anulowania w edukacji, rozrywce i jej egzekwowanie przez przywódców rządowych jest niczym innym jak zastraszaniem, a nie fair play w konkursie pomysłów. Chodzi raczej o władzę niż o debatę. A jej konsekwencjami są obniżona jakość edukacyjna, utrata poczucia humoru i uciszenie głosów oraz porzucenie dyskursu politycznego poprzez czystą kontrolę ideologiczną. 


image

...

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo