O co chodzi? Ordynariusz częstochowski skrytykował bpa sosnowieckiego Artura Ważnego, który przewodniczył mszy św. podczas tzw. „pielgrzymki ludzi z obrzeży Kościoła”, nie zapytawszy o zgodę ekscelencji - ordynariusza archidiecezji częstochowskiej, na jakiej terenie znajduje się Jasna Góra. I zdaniem abpa Depo, bp Ważny powinien go przeprosić. „Po uszach” dostał też przeor klasztoru, skoro zgodził się na taką inicjatywę, jak „pielgrzymka ludzi z obrzeży Kościoła”. Tyle że na Jasną Górę prawie codziennie przybywają pielgrzymki przeróżnych środowisk zawodowych i społecznych. I wątpię, aby wszyscy księża oraz biskupi każdorazowo pytali abpa Depo o zgodę. Cóż, widocznie szef archidiecezji częstochowskiej nie lubił papieża Franciszka, jeśli hasło „ludzie z obrzeży Kościoła” tak zaniepokoiło. Abp Depo nazwał uczestników pielgrzymki „wyłączonymi, oddalonymi, pozbawionymi więzi z Kościołem”. Natomiast nie miał do tego rozsądnych podstaw.
W ramach tej pielgrzymki pojawili się na Jasnej Górze ludzie doświadczeni bolesnymi wydarzeniami w życiu. Fakt, że współorganizatorka inicjatywy red. Monika Białkowska wspominała, iż znajdzie się tam miejsce również dla ćwiczących jogę i wspierających WOŚP (ja nie praktykuję ani jednego ani drugiego i do tego nie namawiam), nie uprawnia biskupa do generalizacji. Te dwa aspekty nie stanowiły sedna sprawy ani nie stanowią kryteriów przynależności do Kościoła. Dlatego wypowiedź arcybiskupa Depo jest gorsząca, ponieważ wyklucza ludzi, spośród których wielu do niego właśnie wróciło, a część jest nawet w pełnej łączności sakramentalnej z Kościołem – mimo uprzedzeń, a nierzadko zmagań z samym sobą. Podczas mszy św. z udziałem bpa Artura Ważnego i przeora Samuela Pacholskiego nie było osób epatujących własnymi grzechami, haseł domagających się zmian w nauczaniu Kościoła czy prób wywołania skandalu. Była modlitwa tych, którzy przez struktury Kościoła - a może po prostu konkretnych duchownych - zostali skrzywdzeni w różnych okolicznościach.
Arcybiskupie Wacławie! przy najbliższej spowiedzi trzeba się rozliczyć ze szkodliwej gadaniny. A w ramach zadośćuczynienia - jako warunku dobrej spowiedzi - należą się przeprosiny: zarówno biskupowi Arturowi, jak też przeorowi Samuelowi, który jako chyba pierwszy przełożony paulinów na Jasnej Górze potrafił wyjść z zabetonowanego myślenia.
Pozytywem sytuacji upublicznienie, że także w Polsce nie wszyscy biskupi myślą tak samo i na podstawie poglądów czy wypowiedzi pojedynczych duchownych nie warto odchodzić od Kościoła jako całości ani porzucać katolicyzmu.
Rafał Osiński
foto: Silar (Wikipedia)


Komentarze
Pokaż komentarze (5)