Robin Goodfellow Robin Goodfellow
42
BLOG

O przyjaźni ponad ideologią

Robin Goodfellow Robin Goodfellow Rozmaitości Obserwuj notkę 3
„Jest dla mnie obcym, ale jest najbardziej niezwykłym człowiekiem – a ja jestem tym drugim. Razem obejmujemy całą wiedzę; on wie wszystko, co można wiedzieć, a ja wiem resztę”.

Te słowa Marka Twaina o młodym Rudyardzie Kiplingu doskonale oddają charakter ich relacji.

Słów parę o początkach tej niebywałej przyjaźni.

Latem 1889 roku dwudziestotrzyletni Kipling – dziennikarz z Indii i autor kilku tomików wciąż nieznanych szerszej publiczności – odbywał podróż dookoła świata. Trasa (link) wiodła przez Birmę, Singapur, Hongkong, Kanton, Japonię, a dalej przez Pacyfik do Ameryki (link) od San Francisco, przez Chicago, aż po Nowy Jork.

Właśnie tam młody Anglik specjalnie pojechał do miasteczka Elmira w stanie Nowy Jork, by poznać osobiście swojego literackiego idola z lat chłopięcych. Szukał go po omacku – najpierw pojechał nie tam, gdzie trzeba, potem dopytywał policjanta i wreszcie zapukał do właściwego domu. Twain przywitał go swoim charakterystycznym, suchym humorem:

– Myślisz, że jesteś mi coś winien i przyszedłeś to powiedzieć. To nazywam porządnym rozliczeniem długu.

W późniejszej autobiografii Twain przyznawał z rozbawieniem, że początkowo nie miał pojęcia, kim jest jego gość. Spotkanie okazało się jednak niezwykle ciepłe. Rozmawiali ponad dwie godziny. Kipling później entuzjastycznie opisał to wydarzenie w liście i artykule. Palili cygara – młody pisarz wspominał z zachwytem: „wypaliłem z nim cygaro – nie, dwa cygara” – rozmawiali o literaturze, o Tomku Sawyerze i o prawach autorskich. (Twain wspierał go zresztą w 1901 roku jako świadek w amerykańskiej sprawie o piractwo wydawnicze). Młody twórca z Indii poczuł się potraktowany niemal jak równy. „To było jak złowienie dwunastokilogramowego łososia” – napisał potem.

Z czasem Twain docenił talent młodszego kolegi po piórze, pisząc wprost:

„Był dla mnie i dla całego świata nieznajomym i pozostał nim przez dwanaście miesięcy, a potem nagle stał się znany i uniwersalnie znany”

W innym miejscu dodawał:

„To, co ten chłopak stworzył, jest zadziwiające – im więcej czyta się "Księgi dżungli", tym bardziej stają się one wspaniałe. Ale sam Kipling nie docenia ich tak, jak powinien; przeczytał "Tomka Sawyera" parę razy, gdy dochodził do siebie po chorobie, i powiedział, że wolałby być autorem tej książki niż jakiejkolwiek innej, która ukazała się za jego życia”.

Przez następne dwadzieścia lat obaj twórcy utrzymywali ciepłą relację i korespondowali w żartobliwym tonie. Twain regularnie zaczytywał się w "Kimie" (przyznawał, że zna książki Kiplinga lepiej niż własne), a Kipling do końca życia mówił o Twainie z ogromnym podziwem. W liście do amerykańskiego wydawcy nazywał go „największym człowiekiem po waszej stronie oceanu” i porównywał do Cervantesa. W 1935 roku przewodniczył angielskiemu komitetowi obchodów stulecia urodzin Twaina.

W 1907 roku obaj otrzymali doktoraty honoris causa w Oksfordzie – i ponoć ukradkiem palili cygara przed samą ceremonią niczym niesforni uczniowie.

A przecież ich światopoglądy były diametralnie różne.

Kipling, jak wiadomo był przekonanym zwolennikiem Imperium, silnego państwa, dyscypliny i hierarchii. Jego wiersz "Brzemię białego człowieka" (skierowany m.in. do Amerykanów) stał się klasycznym symbolem kolonialnego myślenia. Twain natomiast – choć początkowo wahał się w kwestii amerykańskiej ekspansji terytorialnej – z czasem stał się jednym z najgłośniejszych antyimperialistów w Stanach. W eseju "Do osoby siedzącej w ciemności" ("To the Person Sitting in Darkness") ostro atakował imperialną retorykę i był członkiem Anti-Imperialist League.

I mimo to nigdy nie zamienili wzajemnego szacunku na publiczne ataki. Twain krytykował ideę, a nie osobę Kiplinga. Z kolei młodszy pisarz nie pozwolił, by ideologiczne rozbieżności zniszczyły więź z jego dawnym idolem i mistrzem.

W czasach, gdy różnice polityczne tak łatwo stają się pretekstem do totalnego odrzucenia drugiego człowieka, historia Twaina i Kiplinga przypomina o czymś prostym i coraz rzadszym: że można się diametralnie nie zgadzać – a nadal widzieć w kimś wielkość.

Opracował

K. Rafalski (korzystałem z tłumaczeń fragmentów AI)

Ilustracja link

"An Interview with Mark Twain" link








Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj3 Obserwuj notkę

Chodzi własnymi ścieżkami (w ogrodzie Pana Kiplinga)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Rozmaitości