Maciej  Łoś Maciej Łoś
146
BLOG

Czy pozwolimy odebrać sobie niepodległość?

Maciej  Łoś Maciej Łoś Polityka Obserwuj notkę 10

Jestem pesymistą! Będzie tak jak przy odzyskiwaniu niepodległości w 1918 roku, tylko w drugą stronę. Naród się nie ruszy. Jeśli nie będzie konkretnych działań prawdziwych patriotów, nie malowanych, prawdziwych, polskich nacjonalistów, pozwolimy wydrzeć sobie niepodległość, zabrać dobrobyt, zaimplementować  tysiące ciemnoskórych bandytów rabujących sklepy, gwałcących nasze kobiety i czyniących z Polski europejski odpowiednik Jemenu albo Syrii. Nawet wtedy, kiedy zacznie się sypać dobrobyt zadławiony bajońskimi pożyczkami zaciągniętymi przez Tuska; kiedy skończy się jakikolwiek socjal, ceny wystrzelą jak fajerwerki z okazji otwarcia napędzanego tuskowym KPO, klubu swingersów, naród się nie ruszy!

To smutna konstatacja, ale wystarczy spojrzeć na ulicę, zamienić kilka zdań z sąsiadem, a nawet własną żoną. Ci ludzie nie mają w sercu Polski. Żyją codziennością, najczęściej banalną, swoimi obowiązkami i przyjemnościami, traktując państwo i ojczyznę, jakby obie były na Marsie, a oni zgubili kluczyki do rakiety. Są rozmiękli i dupowaci, nastawieni na "ja, mnie, dla mnie, ale nie dla niego", widzący jedynie na długość swojego nosa. Opętani piwskiem i galeriami z własnymi chochołami w postaci telefonów komórkowych. Dotknął ich jakiś abominacyjny proces deewolucji, w którym faceci stali się pedałkowatymi hipsterami, albo troglodytami wyciskającymi żelazo w siłowni, do których uciekają aby chronić się przed swoimi roszczeniowymi żonami. Kobiety zaś pozamieniały się w jakieś lewackie księżniczki, niechcąnce rodzić dzieci, wspierać swoich mężczyzn i być przyzwoitymi żonami. Całe to towarzystwo pławi się w koszmarnym sosie przyrządzonym z egipskich wspomnień, korporacyjnego prania mózgów, tatuowanych na zadach różyczek, zakupowego szaleństwa, Porno Habu  i weekendowego  ubzdrengolenia się. Taki jest świat Polaków, w wielkim skrócie oczywiście!

Polskie społeczeństwo to jedna, wielka, cuchnąca bryła obłomowskiego rozprzężenia. To właściwie struktura post społeczna, w której całkowicie zanikły instynkty obywatelskie, nie mówiąc o patriotycznych. Jedynym, co spaja Polaków to przestrzeń, terytorium, na którym mieszkają i dwa "te święta" - Boże Narodzenie i Wielkanoc, choć i one, całkowicie skomercjalizowane i odarte z sakrum, stając się jedynie kolejną okazją do obżarstwa i ochlaju nie wnoszą nic do świadomego obywatelstwa. Proszę więc sobie wyobrazić owe  jednostki pseudo społeczne postawione wobec konieczności obrony niepoległości. W takich okolicznościach dziewięć dziesiąty Polaków zrobi jedną z dwóch rzeczy, albo machną ręką i pozostawią sprawy swojemu biegowi, albo, jeśli wybuchła by wojna, spróbują uciec z kraju. Uczynią to zresztą wzorując się na obecnych władzach.

Jesteśmy więc zdani na tych niewielu, którym jeszcze się chce. Cała reszta to spasiona i zdegenerowana widownia, ciesząca się z tego, że jeszcze nie jest źle. Jednak także tu rodzi się problem. Czy za tych niewielu powinniśmy uznawać prawicowe partie polityczne, mówiące o konsolidacji przez wyborami, które, jest na to spora szansa, wcale mogą się nie odbyć? Jaka jest szansa, że w tej prawicowej masie są ludzie potrafiący naprawdę działać na rzecz ojczyzny, a nie tylko barwnie opowiadać o tym, co trzeba w niej zmienić. Czy znajdą się wśród nich tacy, którzy zaryzykują swoje kariery, a może wolność i życie, aby twardo rozprawić się z krzywdzicielami ojczyzny i czy gotowi będą podnieść rękę na satrapę łamiącego prawo i konstytucję?

Jestem obywatelem, staram się być patriotą

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka