122 obserwujących
3606 notek
1697k odsłon
663 odsłony

Debata w PE. I co? Nic

Wykop Skomentuj10

W Parlamencie w Strasburgu odbyła się debata, jak policzyłem „nr 10”na temat Polski. Pierwsza miała miejsce w styczniu 2016 roku z udziałem premier Beaty Szydło, a ta ostatnia równo po czterech latach. Miałem poczucie „deja vu”. Nie tylko ja. Średnio daje to 2,5 debaty na rok, licząc także te w komisjach PE. A jednak pierwszy raz w historii europarlamentu tego samego dnia i popołudnia „grillowano” aż trzy kraje: obok naszego, także Węgry i Czechy. Widać wyraźnie, że nie chodzi tu tylko o Polskę, ale o cały region, który wymknął się spod politycznej i gospodarczej kontroli. Ci sami europosłowie: socjaliści, komuniści, liberałowie, zieloni i „ludowcy” tam, gdzie PO i PSL), którzy zadali debaty o Polsce odrzucili w poniedziałek wniosek, aby prowadzić debatę na temat pobicia przez żandarmerię w Paryżu sędziów Sadu Apelacyjnego - i to w gmachu tegoż. Widać, że w Strasburgu królują podwójne standardy, a rządzi hipokryzja. A co wynika z „naszej” debaty? To samo, co z poprzednich czyli jak śpiewała Edith Piaf „rien”- „nic”. Rezolucja PE przyjęta następnego dna nie jest wiążąca dla kogokolwiek, nie ma żadnych formalno-prawnych skutków. Na sali podczas debaty było może 6-7 %wszystkich europosłów(!). Pogadali, zagłosowali i poszli. Nie powiedzieli tylko tego, co najważniejsze: że tak naprawdę chodzi o ograniczenie konkurencyjności Polski. 

*komentarz ukazał się w  „Gazecie Polskiej Codziennie” (18.01.2020) 

 


Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka