125 obserwujących
3755 notek
1731k odsłon
54 odsłony

4 x „P”: „pokora, praca i powściągliwość” czyli jak zostałem prorokiem

Wykop Skomentuj

Miło czasem być prorokiem. Zwłaszcza, jak przewidzi się zawczasu polskie sukcesy. Zapraszam do lektury wywiadu, który jest tego potwierdzeniem: w rozmowie z „Tygodnikiem Żużlowym” zapowiedziałem szereg miesięcy przed tym, jak to się wydarzyło, że Polak – po raz trzeci w historii -zdobędzie tytuł indywidualnego mistrza świata. Wywiad ze mną przeprowadził Bartłomiej Czekański. 

Rozmowa z Ryszardem Czarneckim – europosłem, patronem zawodów żużlowych w Polsce i na świcie, przeprowadzona na półmetku rozgrywek i przed GP w Pradze 

Dwóch Polaków na czele generalnej klasyfikacji GP. To cieszy… Myślisz, że wreszcie doczekamy się trzeciego polskiego IMŚ? Czy to jest akurat ten rok?  

– Zapowiadałem w mediach przed tym sezonem, że to się może stać w Anno Domini 2019. Do czterech razy sztuka, bo przecież pamiętamy medale Zmarzlika  w 2016 i 2018 oraz Dudka w 2017. Tylko złota nie było. Prowadzenie w cyklu przez naszych musi cieszyć, ale na GP w Krsko skrzywdzono Patryka Dudka. Wkurzyło mnie, że sędzia nie wykluczył z finału Madsona za czołganie się pod taśmą, a Duńczyk już miał na koncie ostrzeżenie. No, ale jeśli brytyjski arbiter pozwalał na takie numery swemu rodakowi Lambertowi, to potem chyba nie wypadało mu wykluczyć Madsona. Przez to nasz Patyk Dudek, wcześniej lider cyklu, nie znalazł się na podium. Kolejny raz angielski sędzia wypacza rywalizacje. Wracając do liderowania „Biało-Czerwonych” to do końca mistrzostw jest daleko, więc potrzebne są trzy „P” czyli pokora, praca, powściągliwość. 

Leszno trudno zatrzymać. Jak zatem oceniasz tegoroczną Ekstraligę, która jest już po półmetku?  

 – Dobrze, że KS Toruń się przebudził i generalnie są teraz wyrównane mecze w ekstralidze. Do tego walczą jak lwy Motor Lublin i GKM Grudziądz. To świetna promocja dla czarnego sportu. Nie jest tak, że jest dwóch faworytów do złota na krzyż i jeden do spadku. Trwa ostra, wyrównana rywalizacja. Oby tak dalej. 

Jaką  ty byś wybrał drogę w stosunku do zawodników, którym wyraźnie nie szło na torze w kilku ostatnich spotkaniach?  

– To jest sprawa bardzo indywidualna, zależąca od charakteru zawodnika i od trenera. Jednego jeźdźca można pobudzić dając mu kolejną szansą w meczu, a innego można potrząsnąć pozytywnie wkurzyć odsuwając od składu. Na to ni ma złotej recepty. Można potrzasnąć żużlowcem lub mu zawierzyć. 

W lipcu będzie przerwa w rozgrywkach. Kilka drużyn z polskich lig zakończy sezon już pod Konic sierpnia. Czy w  związku z boomem gospodarczym nie czas na poszerzenie Ekstraligi do 10-12 zespołów i połączenie I z II ligą?  

– Wbrew szeregu działaczy z ekstraligi uważam, że poszerzenie Ekstraligi byłoby dobrym posunięciem, choć nie kosztem likwidacji I ligi. Będzie więcej meczów, większy ruch w naszym żużlowym interesie i wytworzy się mocniejsza zachęta  dla sponsorów. Owszem, koszty się powiększą, ale zyski także . Część drużyn z Nice 1.Ligi zasługuje na awans do Ekstraligi. Argument, że brak terminów jest ważny, ale uważam, że przy lipcowej przerwie da się to ominąć. Angielska piłkarska Premier Ligue ma w swoim składzie więcej drużyn niż inne europejskie ligi i świetnie na tym wychodzi. 

Czy to nie skandal, że w polskim żużlu nie ma fotokomórki na linii start-meta? We Wrocławiu na meczu Sparta-Motor sędzia dwa razy musiał oceniać na szkiełko i oko komu przyznać jakie punkty? A to przecież ponoć najlepsza liga świata!  

– Absolutnie uważam, że dla profesjonalizmu Esktraligi trzeba wprowadzać fotokomórki, Także po to, żeby wiedzieć komu dać ostrzeżenie za czołganie się na starcie. Jedni mówią, że to za duży koszt, inni to dementują , ale ja uważam, że to powinien być wspólny koszt  wszystkich klubów zrzeszonych w Ekstralidze , ale przede wszystkim samej ekstraligi, bo od czego ją mamy? To byłby taki nasz żużlowy system VAR. W tym sezonie tego nie wprowadzimy, ale umówmy się, ze zacznie obowiązywać od przyszłego, dobrze? Może jeszcze nie w Nice1 lidze w drugiej lidze. Powoli do celu. 

Ekstraliga  chce zarządzić , by kluby zakupiły bardzo drogie „plandeki-system” na tor, by go przykrywać, gdy mecz jest zagrożony deszczem. A w Gorzowie i Toruniu okazało się, że wystarczyła zwykła folia ogrodowa, która też dała radę. Czasem najlepsze są te najprostsze i najtańsze rozwiązania. Czy szefowie ekstraligi są oderwani od rzeczywistości?  

– Ekstraliga ma prawo wymagać, by kluby uniezależniły się od złej pogody. Ale, na boga, trzeba to zostawić  w gestii owych klubów, a nie zmuszać je do zakupienia drogiej  plandeki-systemu, gdyż to pachnie pewnymi podejrzeniami. A po co to nam w żużlu? Kluby, jeśli będą kombinowały  z przekładaniem meczów , bo na przykład mają kontuzje swoich zawodników winny być ukarane i tyle. Ale z pogodą niech sobie radzą na swoje tańsze sposoby, które , jak widać, też się sprawdzają. 

Najbliższe twoje plany żużlowe? Na jaki stadion się wybierasz?  

– Byłem na GP w Warszawie. Teraz będę na inauguracyjnym turnieju IMŚJ w Lublinie, które to mistrzostwa odbywają się pod moim patronatem już czwarty raz. No i wspieram ich organizację. 

I na koniec. Gratulacje! Dostałeś się do PE na swoją IV kadencję. Czy nadal będziesz się tak opiekował speedwayem?  

– Przede wszystkim dziękuje tym, którzy na mnie głosowali. Pewnie wśród tych prawie 135 tysięcy, którzy mnie poparli, nie było  zbyt wielu kibiców żużla. Szkoda, bo ja pamiętam, że speedway w Warszawie , choć nie był wiodący, to jednak był obecny. To moje dziewiąte wybory . Pierwszy raz zostałem posłem w wieku 28 lat i byłem jednym z najmłodszych. Jednak nigdy nie osiągnąłem tak dobrego wyniku jak teraz w Warszawie i okolicach. To było mniej więcej o 50 tysięcy głosów więcej  niż uzyskane poprzednio w Wielkopolsce, którą dalej bardzo szanuję i za którą tęsknię. A w stolicy wygrałem o prawie 40 tysięcy głów z Robertem Biedroniem z „Wiosny” i o prawie 50 tysięcy  z Andrzejem Halickim z Koalicji Europejskiej. To pokazuje moją skalę sukcesu. No, ale to już przeszłość, teraz czas zając się teraźniejszością  i przyszłością. Zatem tylko na moment wrócę do historii w 2004 roku w Parlamencie Europejskim zasiadało 54 polskich europarlamentarzystów, w tym ja, po następnych z tego grona została połowa poprzednio wybranych w 2014 roku już tylko 11 z tej pierwszej kadencji , a teraz  jest już tylko pięciu „ostatnich Mohikanów”: Buzek, Liberadzki, Olbrycht, Saryusz-Wolski i ja.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport