125 obserwujących
3758 notek
1732k odsłony
66 odsłon

Decyzje co do polskich władz zapadają w Polsce...

zdj. KPRP
zdj. KPRP
Wykop Skomentuj

Zapraszam do lektury zapisu mojego wywiadu ,udzielonego dla „Radia dla Ciebie”. Rozmowę ze mną przeprowadził „na żywo” red. Michał Kolanko. Stanowiła ona audycje „Polityka w południe” .

 

Audycja „Polityka w południe” , Państwa i moim gościem jest dzisiaj Ryszard Czarnecki europoseł PiS z Warszawy, dzień dobry. 

–Witam Pana, witam Państwa bardzo serdecznie z Brukseli.

Panie Pośle chciałbym zapytać na początek ,zacząć od tematu międzynarodowego, zaczęła się dyskusja o tym, czy Polska skorzystałaby, jeśli amerykański prezydent Donald Trump przesunąłby część wojsk amerykańskich, które od kilku dekad stacjonują w Niemczech w inne miejsca i być może właśnie do Polski. Czy to jest coś czym powinniśmy się , taką perspektywą cieszyć, czy też nie?

– To jest suwerena decyzja władz Stanów Zjednoczonych Ameryki co uczynią ze swoimi żołnierzami, czy będzie relokacja, my się powinniśmy cieszyć się z faktu, że będzie więcej żołnierzy U. S. Army w Polsce, bo to bezpośrednio i pośrednio zwiększa bezpieczeństwo Rzeczpospolitej, natomiast wiadomo, że w tej sprawie trwa dyskusja wewnątrz amerykańskich elit politycznych, wiadomo o liście 22 kongresmenów republikańskich, a więc jest to dyskusja wręcz w obozie władzy w USA, liście, który został podpisany zresztą przez bardzo wpływowego wiceprzewodniczącego Komisji Obrony w Izbie Reprezentantów Maca Thornberry’ego. W tym liście zawarto sugestie do prezydenta Trumpa, aby tych żołnierzy z Niemiec nie wycofywać, bo to zmniejszy amerykańska obecnośc w Europie i sugeruje obniżenie tego górnego limitu żołnierzy, o którym mówił prezydent Trump, 27 tysięcy, a to może spowodować zmniejszenie bezpieczeństwa w Europie. Ja bym powiedział w ten sposób : to nie jest nasza sprawa, z naszego punktu widzenia zwiększenie liczby żołnierzy amerykańskich w Polsce i zachowanie, powtarzam, zachowanie liczby żołnierzy amerykańskich w Niemczech jest optymalne, bo to tez nie generuje konfliktu między nami a Niemcami. Natomiast, będziemy oczywiście szanować decyzje ostateczne Białego Domu w tej kwestii.

Czy myśli Pan, że te decyzje ostateczne, o jakich Pan mówi, zapadną w ogóle przed planowanymi na listopad, na początek listopada wyborami w Stanach Zjednoczonych?

– Myślę, że to jest możliwe, jest tak, że w tej chwili każdy kraj, ale także kraj tak bogaty, a jednak tak bardzo objęty pandemią, jak Stany Zjednoczone szuka oszczędności i być może jest to jedna z przyczyn takich realnych, prawdziwych decyzji prezydenta Trumpa. Choć oczywiście na pewno fakt, że Niemcy od lat nie przestrzegaja przeznaczania tych ustawowych 2% PKB na obronność, co prezydenta Trumpa, a wcześniej jeszcze prezydenta-elekta, a jeszcze wcześniej kandydata Trumpa rozjuszało- to się nie zmieniło. Oczywiście Niemcy w ostatnich latach trochę zwiększyły procent budżetu przeznaczony na obronność, z nieco ponad 1,2 teraz jest 1,3%, ale w najbliższych latach raczej nie można się spodziewać, na pewno nie można się spodziewać zwiększenia -te informacje były ogłoszone przez rząd w Berlinie jeszcze przed pandemią - zwiększenia wydatków Republiki Federalnej Niemiec na obronność. W związku z tym może to być pretekst albo powód, aby władze amerykańskie ograniczyły liczbę żołnierzy amerykańskich w Niemczech, tak jak powiedziałem z dotychczasowych 25 tysięcy.

Tyle, co do samych wyborów w Ameryce to pamiętam , jak wiele lat temu i chyba też kilkukrotnie rozmawialiśmy o tym, wiele lat temu jeszcze , po zmianie władzy w Stanach Zjednoczonych, kiedy prezydentem został Barack Obama, sekretarz stanu Hillary Clinton zapoczątkowała i sama administracja amerykańska, zapoczątkowała tak zwaną politykę resetu z Rosją, to było blisko 12 lat temu, bardzo wiele, na wiele lat jeszcze przed wybuchem kryzysu ukraińskiego i przed innymi wydarzeniami. Gdy zbliżają się wybory w Stanach Zjednoczonych, to na pewno nasi słuchacze się zastanawiają, czy jeżeli zmieni się władza w Stanach Zjednoczonych, to zmieni się polityka amerykańska wobec NATO i Rosji?

–To jest bardzo ciekawe pytanie -i kluczowe, także dla polskiej polityki zagranicznej. Może Pana zaskoczę, ale powiem coś, co może nie jest podzielane przez mój obóz polityczny w całości, ja będąc, nie ukrywam, sympatykiem prezydenta Trumpa, będąc mu jako Polak wdzięczny za to, co nie tylko czynił w kontekście polsko-amerykańskim zarówno mówię o zwiększeniu u nas liczby żołnierzy amerykańskich, a także dywersyfikacji dostaw energii do Polski, to też jest zwiększanie polskiej suwerenności i jednocześnie jestem mu bardzo wdzięcznym za to, co mówił o polskiej historii, polskiej wielkości, polskiej chwale w przeszłości, o polskim bohaterstwie, o dzielności Polaków w przeszłości i życzę mu zwycięstwa wyborach, bo pamiętam, że Barack Obama mówił o „polskich obozach śmierci”, rzecz haniebna i za to nie przeprosił... Ale może pana zaskoczę, ja nie uważam, że potencjalne zwycięstwo Joe Bidena, czyli kandydata Demokratów, w sposób jakiś rewolucyjny zmieniłoby kierunki polityki zagranicznej Waszyngtonu. To znaczy uważam, że nie ma raczej obaw co do tego resetu numer 2, powtórzenia tego ,co zrobił tandem Barack Obama-Hilary Rodham Clinton, gdzie rzeczywiście w pewnym sensie Polskę i kraje naszego regionu poświęcono na ołtarzu dobrych relacji z Rosją. Oczywiście, wiadomo ,ze USA usiłowało kupić neutralność Rosji w takich sprawach jak Palestyna, Iran. Taka była kalkulacja. Na pewno było to skierowane przeciwko polskim interesom, ale tez trzeba przyznać, że przy drugiej kadencji Obamy, on bardzo mocno odszedł od tej polityki i sprawach Ukrainy zachowywał się z punktu widzenia Polski bardzo racjonalnie i rozsądnie. Uważam, że Demokraci nie zmienią polityki zagranicznej USA, że nawet ich atakowanie Trumpa za rzekomą prorosyjskość, podkreślam : rzekomą w moim przekonaniu, że właśnie te ich deklaracje utrudniają im zmianę polityki. Reasumując : oni będą, Demokraci będą zakładnikami swoich deklaracji, takich bardzo rosyjskosceptycznych, a więc polityka zagraniczna USA nie uważam, żeby się zmieniła po ich zwycięstwie w sposób istotny, tak jak to się stało po zwycięstwie Baracka Obamy w listopadzie 2008 roku.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka