wrocman wrocman
24
BLOG

Opowiadanie ( 26 )

wrocman wrocman Polityka Obserwuj notkę 0

                                                                „ BURZA „


Rozdział IV

                                                             „ PORWANIE „


15 stycznia 2029.


Media globalistyczne podają wyniki najnowszego sondażu dotyczącego poparcia kandydatów startujących w wyborach prezydenckich w Rosji : 

… Michaił Michaiłowicz Gorbaczonow ( Otwarta Rosja ) – 48,7 % …

… Oskar Copotowicz ( Uśmiechnięta Rosja ) – 32,4 % …

… Władimir Wisarionowicz Pierzastyj ( Pokojowa Rosja ) - 11,2 % …



Berlin. 17 stycznia 2029.


W gabinecie kanclerza Niemiec pojawił się szef jego kancelarii.

- Zapraszam. – kanclerz Armin Hacken wskazał ręką na krzesło.

Minister Rudolf Gimmler skwapliwie skorzystał z zaproszenia i usadowił się na wygodnym siedzisku.

- No, i co tam słychać na Wschodnim Wybrzeżu ?

- Globaliści trzymają się mocno … mimo przegrania kolejnych wyborów. – odpowiedział minister, czym na chwilę rozbawił kanclerza.

- Za to, u nas, w Niemczech, sytuacja pogarsza się z roku na rok. Produkcja spada, eksport spada, mimo dużego eksportu naszych towarów do Ameryki Południowej, inflacja nie spada, bezrobocie rośnie. Ogólnie rzecz biorąc, kolejny rok z rzędu jesteśmy na minusie, panie ministrze. – zakończył nieco sarkastycznie kanclerz.

- Wiem, panie kanclerzu, ale przywiozłem dobrą nowinę. Najważniejsze korporacje i organizacje globalistyczne podjęły ostateczną decyzję. Do końca 2032 roku ma powstać w Europie superpaństwo ze stolicą w Berlinie.

- No, nareszcie ! – ucieszył się kanclerz. – Ale, rządzą Republikanie, a nie ludzie globalistów. Czy nie warto przeczekać ?

- Zgadza się, ale globaliści już przygotowują się do następnych wyborów … we wszystkich aspektach, że tak się wyrażę. Od nas również oczekują wytężonych działań. Europejskie organizacje globalistyczne, nasze organizacje i służby oraz wszystkie siły lewicowo-liberalne, muszą zbudować europaństwo zanim nadciągnie kryzys na wielu poziomach i siły konserwatywno-narodowe nie zdołają zablokować tego projektu.

- Słusznie, musimy wykorzystać obecną sytuację i stworzyć ramy europaństwa, w które wtłoczymy Unię Europejską.

- Amerykanie na pewno będą chcieli zmontować koalicję państw blokujących powstanie superpaństwa w całej Europie, coś w rodzaju Trójmorza, która stanie w poprzek naszym celom. W rozmowach z przedstawicielami Wschodniego Wybrzeża dowiedziałem się, że CIA, w której oni mają swoich ludzi, nie prowadzi żadnej tego typu akcji. – powiedział minister Gimmler.

- Zawsze istnieje takie niebezpieczeństwo. Dlatego, musimy znowu kontrolować sytuację w Mittel-Europie, a szczególnie w Polsce. – powiedział kanclerz.


                                                                    ***


Pułkownik Oliver Rainer, szef wywiadu BND, zamknął drzwi, szybkim krokiem przemierzył gabinet i stanął przed biurkiem kanclerza Niemiec, Armina Hackena.

- Proszę usiąść, panie pułkowniku.

- Dziękuje, panie kanclerzu.

Pułkownik usiadł wyprężony na dużym krześle.

- Proszę zdać relację z pańskiej misji w Moskwie … oczywiście skrótową.

- Panie kanclerzu, byłem tylko dwa dni. W pierwszym dniu zaliczyłem oficjalne przyjęcie dla korpusu dyplomatycznego. Tam poznałem przyszłego szefa FSB …

- Czy to pewne ? – wtrącił pytanie kanclerz.

- Tak, on nazywa się Wiaczesław Jagodin Andropowicz. Jeszcze nie przejął obowiązków, ale jest w stałym kontakcie z obecnym szefem. To wszystko odbędzie się w … łagodny sposób. Prezydent Kagiebin i jego ekipa odejdzie na emeryturę. Nie będzie żadnych czystek, jak w latach trzydziestych …

- No, myśmy trochę inspirowali te czystki. – skomentował kanclerz uśmiechając się pod nosem.

- Nie rozumiem, panie kanclerzu ? – pułkownik był trochę zdziwiony.

- Nieważne, panie pułkowniku, proszę mówić dalej.

- Tak, więc … ten przyszły szef FSB to sprawdzony funkcjonariusz. Dowiedziałem się, że był, jako młodszy oficer, w grupie, która organizowała operację w Smoleńsku. Także, będzie to kontynuacja na szczycie służb.

- Dobra robota, panie pułkowniku. Co dalej ?

- W drugim dniu spotkaliśmy w cztery oczy. Skoro mamy zielone światło od Wschodniego Wybrzeża, to odbyliśmy wstępną rozmowę na temat … prezydenta Odnowickiego. On zaproponował następującą koncepcję: robotę wykona odpowiednio przygotowany samotny wilk, którego zaraz po zamachu wyeliminuje wynajęty zagraniczny fachowiec, który zniknie jak kamfora. Żadnych wybuchów, strzelanin, samolotów, itp. Potem, natychmiast opublikujemy odpowiednio przygotowany manifest zamachowca, czyli bełkot. Polskie, czy inne natowskie służby będą sprawdzać tego zamachowca i jego powiązania, ale nigdy nie dotrą do nas.

Kanclerz przez chwilę analizował słowa pułkownika.

- Dobrze pomyślane … naprawdę dobrze. Czy wybraliście już termin i miejsce ?

- Właściwie, to mamy dwa takie terminy, a co za tym idzie, dwa miejsca, oczywiście poza Polską. – odpowiedział Rainer.

- Świetnie. – zatarł ręce kanclerz. – To kiedy ten gołąbek pokoju zasiądzie na rosyjskim tronie ?

- Pod koniec marca odbędą się w Rosji wybory i w pierwszej turze wygra Michaił Gorbaczonow, ale z niedużym wynikiem. Uzyska coś pomiędzy 60 a 65 %.

Kanclerz uśmiechnął się, ale szybko spoważniał i zadał pytanie pułkownikowi:

- Teraz, jeszcze jedna ważna sprawa. Czy wykonał pan pierwsze kroki w ramach operacji „Landsknecht” ?

- Oczywiście, mein kanzler, rozpocząłem zbieranie szczegółowych informacji na temat wszystkich znaczących polityków i działaczy konserwatywno-narodowych w Bawarii oraz Kościoła Katolickiego. Następnie, na tej podstawie spreparujemy potężne materiały kompromitujące i kryminalne. Potem, rozpętamy nagonkę medialną, a na końcu przedstawimy im zarzuty i postawimy przed sądem …

- I Bawaria będzie bezbronna, będzie nasza, będzie wolna do zasiedlenia. – wtrącił kanclerz. – Musimy zrobić miejsce dla naszych nowych, muzułmańskich żołnierzy oraz ich rodzin. Oni będą armią IV Rzeszy.  



Konsulat niemiecki. Wrocław. 19 stycznia 2029.

Gabinet konsula.


W drzwiach pojawił się kapitan Bruno von Anhalt, oficer BND, szef tajnej komórki „B – 114”.

Konsul Johannes von Bachman wstał zza biurka i przywitał się z przybyłym.

- Dzień dobry, panie konsulu.

- Witam w Breslau, panie kapitanie.

Gdy usiedli, konsul zadał pytanie:

- Na długo pan wrócił ?

- To zależy, panie konsulu. – odparł wymijająco von Anhalt.

- Rozumiem, przepraszam. Dostałem wytyczne z Berlina, że wróci pan pod starą przykrywką i będzie pan nadzorował tę wydzieloną komórkę, a ja mam udzielić wszelkiej pomocy i nie przeszkadzać. – konsul tłumaczył się z niezręczności.

- Czy będę urzędował w starym gabinecie ?

- Oczywiście, jest do pana dyspozycji. Nikt tam niczego nie ruszał.

- Dziękuję. Czy porucznik Hans Brunner jest teraz w konsulacie ? – spytał kapitan.

- Nie, jest na mieście. On ma przykrywkę szefa ogrodników, więc często wychodzi na zakupy. – odpowiedział konsul.

- Pójdę się rozpakować. Jak tylko wróci, to proszę mu przekazać, żeby przyszedł do mojego gabinetu.

- Oczywiście.


                                                                   ***


Kapitan von Anhalt kończył układanie garderoby w szafie, gdy do pokoju wszedł mężczyzna.

- Porucznik Brunner, melduje się na rozkaz.

Przywitali się mocnym uściskiem dłoni.

- Siadaj, Hans.

Kapitan zamknął szafę i usiadł za biurkiem, naprzeciw porucznika.

- Czy przygotowałeś te dwa raporty, o których napisałem w szyfrogramie ?

- Raport na temat wywiadu cywilnego jest gotowy. Ten drugi sporządzę do końca tygodnia, bo czekam na informacje od wszystkich naszych agentów.

- W takim razie, jak ukończysz ten drugi, to usiądziemy razem i będziemy analizować zdanie po zdaniu. Musimy ich dorwać … i to jak najszybciej.

- Tak jest, kapitanie.   



Paryż. 22 stycznia 2029.


Samochód zatrzymał się metr przed tyłem następnego.

Pułkownik Clement Bodmer podkręcił ogrzewanie, a potem przechylił się w lewo, przytulając głowę do szyby, usiłując zobaczyć co dzieje się z przodu.

Niestety, nic nie zobaczył. Spojrzał na zegar w samochodzie. Miał pewien zapas czasu, ale jako człowiek odpowiedzialny i zdyscyplinowany wolał pojawić się w sądzie odpowiednio wcześniej.

Mijały sekundy, które zamieniały się w minuty, a samochody przed nim ani drgnęły. W końcu nie wytrzymał i chwycił za klamkę.

Wysiadł z auta i zobaczył wysiadającego kierowcę z samochodu stojącego przed jego wozem.

Od razu do jego uszu dotarło głośne zawodzenie arabskiej modlitwy.

Przyspieszył kroku i dogonił mężczyznę, który wysiadł równo z nim. Obaj podeszli jeszcze ze dwadzieścia metrów i zobaczyli co stanęło na przeszkodzie ruchowi samochodowemu w centrum miasta będącego stolicą laickiej republiki.

W poprzek ulicy było rozłożonych na dywanikach trzydziestu paru mężczyzn i na kolanach oddawało pokłony oraz powtarzało słowa modlitwy za prowadzącym.


                                                                    ***


Mecenas Turpin czekał cierpliwie na swojego klienta, który mało co nie spóźnił się na rozprawę.

- Witam panie Bodmer.

- Witam, panie mecenasie.

- Jakie rokowania przed rozprawą ? – spytał Bodmer.

Mecenas zrobił poważną i zafrasowaną minę.

- Niestety, nie mam dobrych wieści, panie pułkowniku. Rozmawiałem dzisiaj z prokuratorem. Powiedział mi wprost, żebym nie powoływał świadków obrony, bo sąd i tak wszystkich odrzuci.

- Co !?

- Niestety, on może mieć rację. Oczywiście zgłosimy tych świadków, ale przewodniczący rozprawie sędzia może to zrobić i będziemy bezradni wobec takiej decyzji.

- Dlaczego ?

- Niestety, przewodniczącym składu jest sędzia Bubois.

- No i ? …

Mecenas wahał się jak odpowiedzieć swojemu klientowi, żeby zachować równowagę między prawdą a lojalnością środowiskową.

- On jest członkiem najważniejszej loży we Francji, czyli w Europie Zachodniej. Oni są wrogami narodowców, konserwatystów, katolików … a pan był stryjem Andre Vignala …

- Rozumiem. Pan, też należy do loży ?

- Oczywiście, panie pułkowniku. Generalnie, wszyscy sędziowie, adwokaci i notariusze należą do różnych niejawnych stowarzyszeń. To jest specyficzna branża, tutaj obowiązuje solidarność rodzinna, klanowa … a ja zapisałem się do mniej znaczącej loży, żeby mieć święty spokój.

- Rozumiem. Czy w innych krajach są takie same uwarunkowania ? 

- Oczywiście.


                                                                      ***


- Czy poszkodowany rozpoznaje napastnika, który w dniu 13 grudnia, na cmentarzu Pere Lachais, kopnął w nogę, powodując upadek na ziemię, pana, funkcjonariusza wykonującego czynności zabezpieczenia miejsca, w którym doszło do poważnego zakłócenia porządku publicznego. – prokurator Jaqui skierował to pytanie do Basama Alsura.

Basam bez wahania wskazał na pułkownika Clementa Bodmera.

- To on.

- Dziękuję. – powiedział z satysfakcją w głosie prokurator.

- Prokuratura wzywa świadka, Galiba Khaleda.

Po minucie, na sali pojawił się następny funkcjonariusz paryskiej policji, który po niezbędnych formalnościach mógł odpowiadać na pytania stron.

Prokurator rozpoczął pytaniem, czy świadek rozpoznaje oskarżonego. 

Galib potwierdził, że Bodmer przebywał na paryskim cmentarzu podczas interwencji policyjnej jednostki.

Świadek opisał również agresywne zachowanie oskarżonego i atak na policjanta, który dokonywał interwencji.

Obrona zgłosiła kilku świadków, ale niezawisły sędzia, na wniosek prokuratora, praworządnie odrzucił wszystkich po kolei, gdyż, jak się wyraził prokurator: byliby oni nieobiektywni.


                                                                     ***


Mowę końcową wygłosił prokurator, potem obrońca, a na końcu sędzia spytał, czy oskarżony ma coś jeszcze do dodania.

Pułkownik wywiadu wojskowego, Clement Bodmer, który stanął w obronie rodziny i pozostałych bezbronnych uczestników pogrzebu, zabrał głos:

- Wysoki sądzie, moja wina jest bezsporna. Popełniłem błąd działając pod wpływem emocji. Wyrażam pełną skruchę i chciałbym przeprosić funkcjonariusza Basama Alsura oraz całą formację policyjną biorącą udział w przywracaniu porządku.

Sędzia przyjął te słowa dużą satysfakcją i pomyślał:

„ Zrozumiałeś, że nie można występować przeciwko naszemu porządkowi, że z nami nie wygrasz … dlatego, tylko lekko cię przeczołgam, żebyś stale o tym pamiętał. „


                                                                     ***


- Oskarżony Clement Bodmer przyznał się do winy, wyraził skruchę i przyrzekł więcej nie występować przeciwko naszej praworządności … W laickim państwie nie ma miejsca na żadną religię, demonstracje wiary, czy inne zabobony oraz na agresję wobec policjantów zaprowadzających porządek. O tym, szczególnie musi pamiętać żołnierz, czyli funkcjonariusz tego państwa … Ze względu na nienaganny dotychczas przebieg służby … Sąd wymierza oskarżonemu rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Ponadto, sąd nakłada na Clementa Bodmera dwa miesiące prac społecznych na rzecz laickiej republiki …

Pułkownik Bodmer przyjął to z kamienną twarzą, ale w środku się zagotował:

„ Kur… ! Rok więzienia za kopnięcie tego bandyty, obcego pochodzenia, w mundurze policyjnym ! … Jak wszystko dobrze pójdzie, to jeszcze w tym roku przestaniesz być sędzią … „  

  

   

Trzebnica. 23 lutego 2029.

Ul. Bartosza Głowackiego.


Kobieta wyszła z bramy trzymając w ręku dużą, zieloną torbę.

Szła niespiesznie chodnikiem, układając w głowie listę zakupów. Zamyślona, nie zwróciła uwagi na radiowóz policyjny, który przejechał wolno mijając ją i zatrzymał się około piętnastu metrów przed nadchodzącą kobietą.

Kiedy była już kilka kroków od radiowozu, wtedy z samochodu wysiadł policjant i stanął na jej drodze.

- Dzień dobry, czy pani Karolina Pilecka ? – zagadnął funkcjonariusz.

- Tak … a, o co chodzi ?

- Aspirant Zniczewski. Dostałem zadanie od mojego komendanta, żeby panią odszukać.

- Ale co się stało, że policja mnie poszukuje ? – spytała Pilecka z lekkim niepokojem w głosie.

- Komendant dostał telefon od waszej placówki we Wrocławiu. Pani szef pułkownik … Karolczak wzywa panią natychmiast. Pani mąż miał wypadek …

Nogi ugięły się pod Karoliną Pilecką.

- Czy zamknęła pani mieszkanie ? – spytał policjant.

- Tak … tak. – potwierdziła Pilecka.

- Dobrze, w takim razie zapraszam do radiowozu. Pod komendą czeka samochód z kierowcą, który zawiezie panią do Wrocławia.

Karolina Pilecka bez wahania wsiadła do policyjnego auta.


                                                                         ***


Dziesiątki niedobrych myśli kłębiło się w głowie kapitana. Nigdy w życiu nie był w takim stanie rozstrojenia, ale też nigdy nie chodziło o jego żonę.

„ … Strażak z naprzeciwka widział jak Karolina wsiada do radiowozu … Na komendzie nic nie wiedzą o takim fakcie … Cholera ! … Co się stało ?! … Gdzie ona jest ?! … „

Z tych ponurych myśli wyrwał go dzwonek do drzwi. To kurier znanej firmy przywiózł paczkę na ten adres, ale … do rąk własnych Józefa Pileckiego.  

Natychmiast po wyjściu kuriera zabrał się za tajemniczą paczkę. Wyjął z niej telefon komórkowy i kartkę papieru złożoną na cztery. Odłożył telefon i natychmiast rozłożył kartkę próbując opanować drżenie rąk. Serce waliło jak oszalałe.

Szybko przeczytał krótki wpis po polsku:

„Jeżeli chcesz zobaczyć ją żywą, nie kontaktuj się z nikim i zadzwoń pod wskazany numer o godz. 18:00.”

Tętno wciąż było wysokie, ale z tendencją do opadania.

Poszedł do drugiego pokoju i ze schowka na pistolet wyjął telefon komórkowy.

Zadzwonił.

- Słucham, Centrum Medi-Lux.

- Chciałem zamówić wizytę.

- Do jakiego specjalisty ?

- Do ortopedy.

- A … to łączę z ordynatorem.

Po trzydziestu sekundach kapitan Pilecki usłyszał znajomy głos:

- Ordynator przy telefonie, słucham.

- Pułkowniku, tu kapitan Pilecki. Wyszli na nas ! Porwali Karolinę ! …

- Spokojnie, kapitanie, po kolei …


Godz. 18:00

Kapitan Pilecki wybrał numer z kartki i zadzwonił. Po trzecim sygnale odezwał się głos po polsku:

- Kontaktowałeś się z kimkolwiek ?

- Z nikim ! Z nikim nie rozmawiałem ! … Co z moją żoną !!? …

Po chwili głos powiedział:

- Wiem, wiem … Posłuchaj uważnie, jeżeli chcesz uwolnienia żony, to o 22:30 masz przyjść pod bramę konsulatu niemieckiego w … Breslau. Oczywiście sam i bez broni …

- Co z moją żoną !!? …

- Nic jej nie jest i wyjdzie z tego cała, jeżeli wykonasz moje instrukcje …

- Muszę ją zobaczyć !! … 

- Uspokój się panie … kapitanie …

Pilecki złapał głębszy oddech i powiedział siląc się na spokój:

- Jeżeli nie przekonam się, że moja żona żyje, to nie przyjdę do konsulatu.

Głos w słuchawce milczał przez pół minuty, a potem rzucił:

- Posłuchaj !

W tle odezwał się kobiecy głos pełen rozpaczy mieszanej z wściekłością:

- Józek, oni chcą …

Przerwane zdanie dokończył głos:

- Chcemy, żebyś przyszedł panie kapitanie Pilecki.

- Dobrze, przyjdę o umówionej godzinie.

Połączenie zostało zakończone.

„Wiem, Karolino, czego oni chcą … Najważniejsze, że żyjesz.” – powiedział w myślach Pilecki.

Sięgnął szybkim ruchem po awaryjną komórkę i wybrał numer.



Zacisze. Wrocław. Godz. 19:51.


Samochód zatrzymał się na parkingu przed bramą główną Stadionu Olimpijskiego.

Trzech mężczyzn sprawdziło swoją broń, stan magazynków i tłumiki.

- To jest jakieś 300 metrów stąd. Czekaj na sygnał, wtedy podjedziesz.

- Tak jest, poruczniku. – kierowca potwierdził gotowość.

Dwóch pasażerów wysiadło z półciężarówki i poszło w prawą stronę od parkingu.


                                                                     ***


Po krótkiej obserwacji dowodzący powiedział:

- Dobra, nie ma czasu. Zakładam, że nasze informacje są prawdziwe i jest tylko jeden. Ty wyciągniesz go na zewnątrz, a ja zneutralizuję.

- Dobrze.


                                                                    ***


Samochód ruszył. Dowodzący wyciągnął komórkę i wybrał numer.

- Kapitanie, udało się, mamy ich wszystkich i wieziemy do dziupli.

- Dobrze, niedługo się tam zjawię.



Konsulat niemiecki. Wrocław. Godz. 21:42.


Telefon zaczął wydawać dźwięk.

Kapitan von Anhalt wcisnął połączenie. Odezwał się głos po niemiecku:

- Tu Pilecki, niech pan przełączy na obraz.

- Po co pan dzwoni, jesteśmy umówieni na 22:30 …

- Niech pan przełączy na obraz. – nalegał kapitan Pilecki.

Von Anhalt zniecierpliwiony przełączył rozmowę na tryb video. Na ekranie smartfona pokazała się twarz kapitana Pileckiego.

- Niech pan uwolni moją żonę.

- Przecież mamy ustalone. Pan wchodzi do konsulatu, a pana żona wychodzi. Po co pan dzwoni ?

- Niech pan spojrzy, to na pewno będzie interesujące. – powiedział Pilecki.

Kapitan Pilecki odszedł od telefonu i von Anhalt zobaczył prawie cały pokój w którym przebywał rozmówca.

Widok był naprawdę interesujący. Pod ścianą, na którą skierowana była kamera telefonu, siedziały cztery osoby ze związanymi rękami i nogami, a na głowach miały założone czarne worki.

Mężczyzna w kominiarce stał z boku, przy pierwszej skrępowanej postaci od lewej strony.

- Pokaż ich po kolei. – zwrócił się Pilecki do postaci w kominiarce.

Mężczyzna w kominiarce odsłaniał kolejno głowy siedzących na krzesłach. Wszystkie osoby, czyli mężczyzna i kobieta pod pięćdziesiątkę, oraz dwie nastolatki, miały usta zaklejone białą taśmą, a w ich oczach widać było wyraźny strach.

Kapitan von Anhalt przypatrywał się uważnie, jak odsłaniane są na dziesięć sekund głowy uwięzionych, a potem worki wędrują z powrotem na głowy związanych.

Z każdą kolejną odsłanianą głową, tętno kapitana von Anhalta przyspieszało i narastało w nim wielkie wzburzenie.

Okazało się, że cztery związane osoby, to niemiecki konsul Johannes von Bachman, jego żona i dwie nastoletnie córki.

Głowa kapitana Pileckiego znowu wypełniła ekran smartfona.

- Poznajesz, prawda ? – bardziej stwierdził niż spytał Pilecki.

- Natychmiast masz uwolnić konsula i jego rodzinę !! … To jest bezprawie !! … Odpowiesz za to porwanie !! … Dostaniesz wysoki wyrok !! … Będziesz zdegradowany !! …

Kapitan Pilecki kpiącym tonem przerwał głośne okrzyki von Anhalta.

- Bezprawie ? … Porwanie ? … A ty, co zrobiłeś dzisiaj ? … Panie kapitanie, czy tam majorze … Teraz pokażę ci moją determinację. Patrz uważnie …

Pilecki patrzył na wściekłą twarz von Anhalta jeszcze przez dziesięć sekund, a potem przesunął się w bok odsłaniając z powrotem widok na cztery związane osoby.

Padła komenda do mężczyzny w kominiarce:

- Najpierw córka !

Zamaskowany mężczyzna podszedł do dziewczyny siedzącej na skraju, po prawej stronie. Wyciągnął pistolet, przeładował i z bliskiej odległości strzelił w głowę.

Ciało nastolatki osunęło się na podłogę, pozostała trójka związanych podskoczyła z przerażenia, a oglądający tę scenę kapitan von Anhalt zawył z wściekłości:

- Ty sku… !! … Pieprzony Polaczku !! … Odpowiesz głową za zabicie Niemki !! …

Kapitan Pilecki odczekał prawie minutę, aż von Anhalt wyrzuci z siebie wielką wściekłość i podszedł znowu do telefonu.

- Pokazałem ci, jak bardzo zależy mi na uwolnieniu żony. Jeśli będzie trzeba to zabiję kolejnego zakładnika … Dlatego, jeżeli nie chcesz więcej ofiar, to o ustalonej godzinie przyjdę po Karolinę i wymienię ją za tę trójkę … Czy rozumiesz sytuację w jakiej się znalazłeś ?

Kapitan von Anhalt przerwał potok głośnych inwektyw oraz gróźb pod adresem Pileckiego i milczał analizując słowa polskiego oficera.

- Czy zgadzasz się na taką wymianę ? – zadał pytanie kapitan Pilecki i czekał cierpliwie na odpowiedź.

W końcu von Anhalt wycedził przez zęby:

- Tak.

Połączenie zostało zakończone.



Konsulat niemiecki. Wrocław. Godz. 22:30.


Pod bramę konsulatu podjechała półciężarówka. Kierowca nie zgasił silnika. Z szoferki wysiadł mężczyzna i poszedł otworzyć tylne drzwi.

W tym samym czasie, do budki stojącej po drugiej stronie ulicy, w której siedział policjant, który monitorował sytuację przed konsulatem, podszedł inny policjant, który rozpoczął cichą rozmowę.

Z budynku konsulatu wyszło trzech mężczyzn i kobieta, którą mocno trzymał pod pachę jeden z mężczyzn.

Z półciężarówki wyskoczyło dwóch mężczyzn, a potem trójka osób ze związanymi rękami i zaklejonymi taśmą ustami. To był konsul niemiecki, jego żona i córka.

Kapitan Pilecki podszedł do zamkniętej furtki i stanął oko w oko z kapitanem von Anhaltem.

- Masz moją żonę ? – spytał po niemiecku Pilecki.

- Przywiozłeś całą trójkę ? – spytał von Anhalt.

- Oczywiście.

Kapitan von Anhalt ręką dał znać swojemu człowiekowi, a ten podprowadził Karolinę Pilecką do furtki, tak, że Pilecki zobaczył ją jak na dłoni.

Pilecki machnął ręką do mężczyzn przy samochodzie, wtedy przyprowadzili oni całą związaną trójkę pod furtkę konsulatu. Kapitan von Anhalt przyjrzał się uważnie wszystkim i kiwnął głową do Pileckiego.

- Otwieraj furtkę i dokonujemy wymiany. Tylko żadnych sztuczek, bo otworzymy ogień i będziesz miał jeszcze większe problemy. – powiedział Pilecki.

- Zakończmy to szybko. – rzucił von Anhalt.

Wymiana odbyła się szybko i bez problemów.

Pilecki i von Anhalt ponownie stanęli naprzeciw siebie oddzieleni żelazną furtką.

- Jesteś skończony i pójdziesz siedzieć, a my i tak dopadniemy ją i tego oficera z Trydentu …

- Nie strasz. – przerwał Pilecki.

… A w więzieniu dorwiemy ciebie. Zdechniesz jak ten pilot. – dokończył von Anhalt.

„ Błąd, kapitanie von Anhalt. Teraz mam absolutną pewność, że chodzi również o Caen. „ – pomyślał kapitan Pilecki.

- Za ten numer z porwaniem, jako persona non grata, w poniedziałek będziesz musiał opuścić Polskę na zawsze. Na pożegnanie dostaniesz prezent …

Pilecki machnął po raz drugi do mężczyzn stojących przy półciężarówce. Jeden z nich otworzył ponownie tylne drzwi i pomógł wyskoczyć na ulicę młodej dziewczynie.

Kapitan Pilecki podszedł do drugiej córki konsula, powiedział coś do niej i popchnął w kierunku furtki do konsulatu. 

Cała trójka Polaków wsiadła do samochodu, w którym siedziała bezpiecznie Karolina Pilecka, ale zdążyła usłyszeć wrzask kapitana von Anhalta:

- Nie daruję ci tego, gnoju ! …


                                                                         ***


Konsulat niemiecki. Wrocław. Godz. 23:14.


Czarna limuzyna wyjechała powoli z terenu konsulatu, skręciła w prawo, przejeżdżając tuż koło budki policjanta pilnującego konsulatu.

Policjant szybkim ruchem sięgnął po długą broń i wycelował w tył samochodu.

Mały, czarny, okrągły przedmiot wbił się bezgłośnie w karoserię tuż przy tablicy rejestracyjnej …    

  


Granica polsko-niemiecka. 24 lutego 2029. Godz. 2:28.


… Czarne BMW z oznaczeniami korpusu dyplomatycznego wjechało na most od polskiej strony. Kierowca zwolnił, kapitan von Anhalt wyraźnie się rozluźnił i powiedział do kierowcy:

- Hans, jak tylko przejedziemy przez most to zatrzymasz się na parkingu z toaletą. Zrobimy krótki postój.

- Tak jest, kapitanie.


                                                                        ***


Kierowca poszedł do toalety, a kapitan oparł się o samochód, wyciągnął papierosa i odpalił.

„Nareszcie w domu … Cholera ! … Stanę do raportu … może nawet degradacja … Tutaj ciotka Ursula nic nie pomoże … Ja pie… ! … Wszystko szło tak dobrze … Jak to się stało !? …”

Z tych nieciekawych rozmyślań wyrwał go dźwięk cicho wjeżdżającego na parking samochodu. To był policyjny radiowóz.

Kapitan uspokojony znowu patrzył przed siebie, w ciemność.

Samochód policyjny podjechał i stanął obok czarnej limuzyny.

Policjant siedzący na miejscu pasażera opuścił szybkę i spytał:

- Halo, proszę pana, czy wszystko w porządku ? Widzę oznaczenia dyplomatyczne.

Zniecierpliwiony von Anhalt odkleił się od samochodu i papierosem w dłoni postanowił spławić patrol policyjny.

Stanął przed uchyloną szybką, wyciągnął legitymację i powiedział:

- Możecie jechać dalej funkcjonariuszu. Jestem kapitan von Anhalt z BND.

Z radiowozu wychyliła się ręka z pistoletem wymierzonym w pierś kapitana i jednocześnie padły słowa po polsku:

- W imieniu Rzeczpospolitej …

Dwa ciche pociski trafiły w korpus zaskoczonego kapitana von Anhalt, który osunął się na ziemię.

Egzekutor wysunął się przez otwór w samochodzie i oddał jeszcze jeden celny strzał w głowę.

- Jedziemy. – syknął strzelec, a potem dodał w myślach:

„ … I w imieniu chłopaków z BOR-u.”  



Nysa. 3 marca 2029.


Kapitan Józef Pilecki siedząc na kanapie, sięgnął po pilota. Skończyła się powtórka ostatniego odcinka teleturnieju „Milionerzy”, więc postanowił oglądnąć coś innego i zaczął przeglądać kanały historyczne.

Wybór był przeogromny: 

„Hitler i jego generałowie”, 

„Obsesje Hitlera”, 

„Hitler i jego zbrodnie”, 

„Kochanki Hitlera”, 

„Hitler i jego Rzesza”, 

„Zamachy na Hitlera” …

„To jakaś promocja tego zbrodniarza ? … A gdzie dokumenty na temat zbrodni jego kumpla, Stalina. „ – dziwił się Pilecki.

Mimo pewnego zdegustowania nie przełączył na inny kanał, ponieważ zaciekawił go fragment o wydarzeniach w pewnej monachijskiej piwiarni …



Artykuł jest chroniony Ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Tag:  Historia i Teraźniejszość



wrocman
O mnie wrocman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka