168 obserwujących
2163 notki
5087k odsłon
2306 odsłon

PiS zmarnował bezpowrotnie szansę dokończenia rewolucji "nowej narodowej Solidarności"

Warszawa. 8 luty 2020. Manifestacja poparcia dla reformy sądownictwa
Warszawa. 8 luty 2020. Manifestacja poparcia dla reformy sądownictwa
Wykop Skomentuj140

Motto: Szeregowi Polacy, których w PLR-u nie dotknęły bezpośrednio draństwa ówczesnych władz, obecnie ludzie w podeszłym wieku, nie mają bladego pojęcia, czym rzeczywiście była komuna, - i dlatego właśnie tak łatwo dali się zmanipulować Ojcu Dyrektorowi i Jarosławowi Kaczyńskiemu, który obecnie de facto przywraca peerelowskie rządy autorytarne na barkach tych poczciwych i Bogu ducha winnych "użytecznych idiotów". Wszystko znów jak za komuny, tylko inny sojusznik, ludzie przefarbowani i wystrój zmieniony (Krzysztof Pasierbiewicz)

A teraz do rzeczy

Skąd ten tytuł notki? Zaraz postaram się to wyjaśnić, ale najpierw coś Państwu przypomnę.

Otóż w listopadzie 2012, w auli Sanktuarium bł. Jana Pawła II w krakowskich Łagiewnikach dostąpiłem zaszczytu osobistego wysłuchania historycznej mowy śp. kardynała profesora Stanisława Nagy’ego, bliskiego przyjaciela Karola Wojtyły, człowieka wielkiego formatu o pięknym umyśle, intelektualisty, teologa, gorącego patrioty i nieustraszonego głosiciela prawdy. Wystąpienia, które moim zdaniem przejdzie do historii, jako manifest rewolucyjny nowej „Solidarności”, - oto fragmenty tego wystąpienia, które kardynał profesor wygłosił na kilka miesięcy przed śmiercią:

Na manifestację z 29 września 2012r. nie można patrzeć w sposób wyizolowany. To jest zwieńczenie pewnego procesu, który od jakiegoś czasu w Polsce się toczy, ale którego dotychczas nie dostrzegaliśmy w całej jego sile i wielkości. Może nawet niektórzy z nas nie chcieli go zauważać, choć jest procesem zupełnie wyjątkowym (…)

Bo pojawiło się nowe zjawisko. Pojawiło się bardzo niewinnie – pod hasłem poparcia dla katolickiej Telewizji Trwam, a więc pod hasłem jakiejś sprawy społecznej. Manifestacje w obronie katolickiej telewizji przeobraziły się w cały ruch społeczny, będący wyrazem "nowej narodowej solidarności". Mamy prawo to tak nazywać, są ku temu przesłanki. Po pierwsze marsz „Obudź się Polsko” 29 września był pokojowym pochodem już w dużo szerszej sprawie niż sama katolicka telewizja. Po drugie – przybyli ludzie z całej Polski, nie tylko z jednego miasta, przybyła ich olbrzymia rzesza, blisko pół miliona osób. To nie są kwestie przypadkowe. Może ten ruch przeobrazi się z czasem w jeszcze coś innego? Może jest początkiem czegoś wielkiego? (…)

I tak trzeba widzieć ten pochód: jako budzenie narodu. Tam odzywały się też liczne glosy, które głośno podsumował o. Jan Król: „Jak będzie potrzeba, to my tu przyjdziemy jeszcze. I będzie nas jeszcze więcej”. Oto, jaka Polska czeka nas w przyszłości, pytają przede wszystkim ludzie młodzi. Z tego też względu podobny marsz w przyszłości może zgromadzić przede wszystkim ogromną rzeszę młodych ludzi, którzy boją się o Polskę swojej przyszłości…, koniec cytatu.

I co było dalej?

Władza Platformy Obywatelskiej, o której mówił wtedy kardynał Nagy upadła, a jesienią roku 2015 rządy w Polsce przejęło Prawo i Sprawiedliwość, które wygrało wybory prezydenckie oraz wybory parlamentarne, - na nieszczęście z przewagą sejmową.

Dlaczego na nieszczęście?

Bo władza PiS-u z przewagą sejmową do tego stopnia zdemoralizowała polityków partii Jarosława Kaczyńskiego, że przestano się liczyć z ludźmi, zdeptano polityczny obyczaj, w dążeniu do partyjnej hegemonii wyzbyto się poczucia wstydu, nastało prawo dżungli, kto silniejszy, ten lepszy, cham chama chamem pogania. Wszystkie chwyty dozwolone. Byle rządzić! Zagarnąć jak najwięcej stanowisk! Obsadzić przyczółki. Usunąć niewygodnych, choćby byli genialnymi fachowcami!

A przecież w rzeczonym wystąpieniu w krakowskich Łagiewnikach kardynał Nagy, jak się okazuje także wielki wizjoner, na koniec powiedział, cytuję:

Wielu twierdzi, że na ulicę wychodzi się po to, by robić rewolucję. Na razie jeszcze nie było rewolucji. Było tylko pokazywanie palcem, uderzanie w bęben przestrogi. Ale co będzie dalej? Jeśli nic się nie zmieni w kierowaniu krajem, w wyznaczaniu mu priorytetów, dość łatwo przewidzieć, co może się stać. Rodzi się oczywiście pytanie, czy my, ludzie określonego pokroju, związani z Kościołem, nastawieni patriotycznie, odwołujący się ciągle do tradycji, czy my nie mamy czasem skrzywionego widzenia? Może widzimy sprawy tak, jak chcemy widzieć, a nie tak, jak wyglądają w rzeczywistości? Czy na pewno jesteśmy obiektywni? Czy nie dorabiamy do tego Marszu jakichś innych znaczeń, których ten Marsz nie miał? Musimy sobie postawić krytycznie wszystkie te pytania…”, koniec cytatu.

Niestety ani Jarosław Kaczyński, ani jego ludzie tych krytycznych pytań sobie nie postawili, a wręcz przeciwnie, - przewaga sejmowa sprawiła, że ich buta urosła do takich rozmiarów, że wprowadzili iście drakońskie rządy. I tak, pisowscy propagandziści PR wspierani przez zakłamaną telewizję Jacka kurskiego od rana do wieczora, tłukli rodakom do głowy, że wyłącznie PiS może im zapewnić wiekuiste szczęście i dobrobyt. Że tylko oni wiedzą, co dobre dla Polski. A reszta społeczeństwa to hołota, że opozycja to wróg ludu, którego należy rozdeptać wszystkimi możliwymi sposobami. Gorzej. Prawo i Sprawiedliwość na siłę ustalało, co należy mówić, czego i kogo słuchać, kto jest dobry, a kto zły, gdzie należy bywać, a gdzie nie wolno pod żadnym pozorem, co jest mądre, a co głupie, co jest powodem do dumy, a co jest narodową zdradą, kogo popierać, a kogo wykluczać. A jak się temu sprzeciwisz to nie jesteś Polakiem, więc ludzie zaczęli się bać władzy. Jeszcze gorzej. Ludzie Jarosława Kaczyńskiego uznali, że to oni wiedzą wszystko najlepiej i ze wszystkim sobie sami poradzą, a ostatnio zaczęli się stawiać nawet Unii Europejskiej i coraz częściej się słyszy o polexicie. 

Wykop Skomentuj140
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka