167 obserwujących
2087 notek
4952k odsłony
1571 odsłon

Niezmożona nuta swojska, czyli Polska przedwyborcza

Znalezione w Internecie
Znalezione w Internecie
Wykop Skomentuj107

Ilustracja muzyczna: https://www.youtube.com/watch?v=HO46vMAUALc (polecam dźwięk na full i wersję pełnoekranową)

Po śniadaniu przejrzałem, co nowego na Salonie24. Notek coraz więcej, bo zbliża się wyborcza „bitwa o wszystko”, więc blogerzy setki najróżniejszych wątków poruszają.

Ale jest jedna wspólna cecha tych wszystkich notek, - a mianowicie komentarze będące lustrem dzisiejszego społeczeństwa.

Komentarze zawsze takie same, czyli ociekające takim hejtem, że ciarki po plecach chodzą, gdyż ich autorzy wzajemnie na siebie plują, wylewają sobie na głowy hektolitry pomyj i fekaliów oraz obrażają się wzajemnie odżegnując od czci i wiary. W znakomitej większości przypadków aż się roi od wstrętnych insynuacji i pomówień, spiskowych teorii, wzajemnego knucia przeciw sobie, - o zawstydzającym poziomie tych wypowiedzi oraz ich chamskiej formule nie piszę, bo się zwyczajnie po ludzku wstydzę. Powiem tylko, że czytając te agresywne bluzgi można częstokroć odnieść wrażenie, że gdyby ich autorom ktoś dał brzytwę do ręki, to ci obłąkani nienawiścią „fundamentaliści” bez zmrużenia oka cięliby po oczach każdego, kto myśli bodaj odrobinę inaczej  niż oni.

Słowem jedno wielkie cuchnące piekielną siarką żmijowisko różnej maści nienawistników nasuwające nieodparte pytania: - Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego my tacy jesteśmy? Dlaczego w polemikach bazujemy na najniższych instynktach i taniej podniecie? Dlaczego zacierają się granice między kulturą wyższą i niższą na rzecz subkultury bazarowo podwórkowej? Dlaczego odrealniamy rzeczywistość? Dlaczego staramy się tak manipulować świadomością, by manipulowany chciał tego, co my chcemy?

I chyba znam odpowiedź, co jednak zdradzę na końcu, - a najpierw coś Państwu przypomnę.

Był rok 2012. Swoim zwyczajem wpadłem do kultowego baru kawowego „RIO” w Królewskim Mieście Krakowie, gdzie codziennie o tej samej porze zbiera się ta sama od lat „podwawelska śmietanka”, aktualnie w wieku, by się nie narazić paniom powiem 60 Plus ze wskazaniem na..., - nie ciągnę dalej wątku, bo znowu coś chlapnę.

Kawę pija się tam przy barowych kontuarach z wysokimi stołkami, na których nie sposób usiedzieć, więc wszyscy rozmawiają na stojąco. Niegdyś stali bywalcy baru kawowego RIO pili kawę razem, jak w rodzinie. Jednakże trwająca od kilku dekad "wojna polsko polska" zniweczyła tę harmonię i towarzystwo podzieliło się na frakcje: „platformerską”, „pisowską” oraz "frakcję środka" grupującą cynicznych beneficjentów „okrągłego stołu”, - a odwróceni do siebie tyłem orędownicy tych trzech frakcji piją kawę przy oddzielnych ladach.

Jak zwykle o 13-tej zaczęli się schodzić odwieczni bywalcy, a obok mnie przystanął pewien krakowski artysta, z którym pogadałem chwilę o tym, co nowego w teatrach i jakie wernisaże się szykują?

Kątem oka spostrzegłem, że przy ladzie pisowskiej, w charakterystycznych pilotkach bojowych rozkładają się dwie moje wieloletnie przyjaciółki - nad wyraz zapalczywe, bogoojczyźniane bojowniczki walecznych szwadronów Ojca Dyrektora. Pokiwałem im radośnie, bo je znam od dziecka i krzyknąłem przez ramię, że zaraz do nich podejdę.

W międzyczasie została obsadzona lada platformerska, gdzie w towarzystwie kilka wyfiokowanych w drogie ciuchy i szpanujących najnowszymi zdobyczami chirurgii plastycznej pań doktorowych, mecenasowych, dyrygentowych, biznesmanowych i innych owych, - zoczyłem mojego kumpla z liceum, szanowanego lekarza, któremu również pokiwałem przyjaźnie.

Artysta się gdzieś śpieszył, więc podszedłem do moich przyjaciółek z frakcji pisowsko-narodowej. Zmroziły mnie jednak ich lodowato wzgardliwe spojrzenia, a gdy zapytałem, co się stało, po chwili źle wróżącej ciszy jedna z nich spurpurowiała jak indor i prychnęła z furią: Człowieku! Jak ty, chłopak z dobrego domu, szanowany naukowiec, możesz pić kawę razem z tym wrednym peowcem, pożal się Boże artystą, który dałby się porąbać za Tuska!!! A druga mnie ofuknęła, że mój ojciec akowiec z pewnością teraz się przewraca w grobie. Wyczułem, że nie żartują, więc wykręciłem się, że muszę iść do samochodu, bo mi wlepią mandat.

Kiedy wyszedłem z kawiarni dobiegło mnie wołanie kolegi lekarza, a gdy się wreszcie dotoczył, zadyszany, z rozzłoszczoną miną walnął z grubej rury: Krzysiek! Miałem cię za inteligentnego faceta! Z kim ty się człowieku zadajesz! Przecież te babska to niebezpiecznie nawiedzone pisówy, które za Kaczora utopiłyby cię w łyżce wody! Czy ty chłopie nie rozumiesz, że jak oni wrócą do władzy to mamy wszyscy do imentu przerąbane?! Wstydź się stary! Ty! Pracownik naukowy gadasz z radiomaryjnymi babonami! Nie dał mi dojść do słowa, aż mu żyły wylazły na skroniach. I znowu wyczułem, że kolega nie żartuje i wykręciłem umówionym spotkaniem.

Wykop Skomentuj107
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka