169 obserwujących
2188 notek
5142k odsłony
2398 odsłon

Dwie strony mocy sofizmatu 500 Plus. Rzecz o ściemie stulecia

Zdawało się, jasna strona mocy sofizmatu 500 Plus
Zdawało się, jasna strona mocy sofizmatu 500 Plus
Wykop Skomentuj63

Motto: Są teksty, które należy wielokrotnie przypominać, bo zależnie od kontekstu dynamicznie zmieniającej się sytuacji politycznej nabierają coraz to innych znaczeń (Krzysztof Pasierbiewicz)

I jeszcze ilustracja muzyczna dedykowana panom Jarosławowi Kaczyńskiemu i Mateuszowi Morawieckiemu - https://www.youtube.com/watch?v=YD75Ov5IAkg&fbclid=IwAR03crstM20FkB37H6RRwIEspOsa-F5yeoKURMNiW-F3hXdPiI5FznwpoVY

Najpierw coś Państwu przypomnę, a na końcu będzie szokująca puenta.

Pierwszą połowę sierpnia roku 2016 spędziłem zwyczajowo w mojej ukochanej Jastarni na Półwyspie Helskim, gdzie od ponad półwiecza każdego lata ciągnę skądkolwiek bym był i cokolwiek ważnego miał do zrobienia, a także tam przez cztery przeszłe dekady bawiłem w towarzystwie wziętych artystów jeżdżących latem do Chałup, balujących w Jastarni wagantów i rezydujących w Juracie biznesmenów, którym towarzyszyły przyssane do nich pasożyty z kręgów naukowych.  Więc mam prawo powiedzieć chełpliwie, że o wakacyjnym życiu towarzyskim Półwyspu Helskiego wiem, jeśli nie wszystko to prawie.

Jak się już się nacieszyłem mięciuchnym jak puch z gęsiej szyi plażowym piaskiem Jastarni, postanowiłem zobaczyć, co słychać w Juracie, gdzie wraz z nastaniem Trzeciej RP zagnieździły się jej „elity”, które Półwysep Helski upodobały sobie za miejsce swych letnich wakacji.

Pierwszym zaskoczeniem było podejrzanie łatwe znalezienie miejsca do zaparkowania tuż przy wejściu na jurackie molo, co zwykle graniczyło z cudem. Zaś drugą niespodzianką był widok prawie pustego deptaku, gdzie zwykle o tej porze roku niezależnie od pogody kłębiły się nieprzebrane tłumy „biznesowych” aspirantów do kariery spozierających zazdrośnie w stronę już ustawionych beneficjentów Okrągłego Stołu rozpartych w fotelach przycupniętych wzdłuż corso modnych kawiarenek.

Zawróciłem tedy i ruszyłem w stronę otwartego morza, gdzie na północnym krańcu jurackiego corso, dosłownie na plaży, gdzie restrykcyjne przepisy ochrony środowiska nawet źdźbła trawy zerwać zabraniają puszy się „polskie Saint Tropez”, czyli hotel „Bryza” będący własnością czarodzieja interesu niejakiego Zbigniewa Niemczyckiego, serdecznego przyjaciela prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Ten szpanerski kompleks hotelowy, gdzie jak słusznie kiedyś zauważył Jerzy Iwaszkiewicz „goście kłaniają się właścicielowi, a nie odwrotnie ”, - od czasu nastania III RP stał się obiektem kultu „salonu III RP”, dokąd, jak muzułmanie do Mekki każdego lata pielgrzymowali najwięksi baronowie polskiego biznesu i ich popłuczyny. Zaś rezydujące w Bryzie „elitarne towarzystwo” oprócz frykasów ze szwedzkiego stołu żywiło się przeświadczeniem o własnej doskonałości, polityką miłości i tańcami na lodzie spędzając czas podług niezmiennego od lat biorytmu: „ranny spacer obowiązkowo z tenisową rakietą lub kilem golfowym pod pachą – plażowa rewia mód – biznesowy lunch na deku, popołudniowy przemarsz wahadłowy po molo – szkiełko – lulu”. Ulubionym zajęciem rezydujących w Bryzie rekinów finansjery było chełpienie się ilością hotelowych gwiazdek na wyspach skąd właśnie wrócili, przeplatane przechwalaniem się mocą silników świeżo zakupionych audic i beemek, oraz przebijanie się pań ilością kafelków Versace w domowej łazience. Zaś atrakcją każdego nowego sezonu były coroczne wysypy świeżych prawdziwków. Zapomniałem jeszcze dodać, że wielce symptomatyczne było obwieszanie się pań brylantami i złotem w najtęższe upały. Najzabawniejszym zaś było to, że niczym niezrażeni rezydenci hotelu Bryza tkwili w świętym przekonaniu, iż są rzeczywiście krajową„elitą”.

Blogerska rzetelność nakazuje mi w tym miejscu uszczknąć rąbka tajemnicy prawdziwej historii owej helskiej Mekki polskiego biznesu zwłaszcza, że w Internecie skrupulatnie wyczyszczono wszelkie informacje na ten temat. Otóż bajerancki hotel Bryza – patrz galeria obrazów:  http://www.booking.com/hotel/pl/bryzasparesortjurata.pl.html to w rzeczywistości podrasowana rekonstrukcja wybudowanego w tym miejscu jeszcze za komuny Domu Wczasowego Komitetu Wojewódzkiego PZPR - młodszym internautom wyjaśniam, że ten skrót oznacza grupę przestępczą o nazwie „Polska Zjednoczona Partia Robotnicza ”. W tym czerwonym eldorado, gdzie wpuszczano tylko za przepustką, wypoczywali niegdyś najwięksi baronowie ludowej władzy. A Potem było już modelowo, czyli ów „Dom Wczasowy” doprowadzono do ruiny, którą wzięła w zarząd jakaś Fundacja Zdrowia, którą konsekwentnie doprowadzono do upadłości i bliski kumpel Olka mógł okazyjnie nabyć złotodajną działkę. 

Ale wróćmy do tematu, bowiem czekała mnie w Juracie kolejna siurpryza. Bo wchodzę ci ja do Bryzy i znów oczy ze zdumienia przecieram, bowiem na dziedzińcu z okrzyczaną fontanną, nad basenem i na deku ani żywego ducha. Może się wystraszyli pogody? – pomyślałem udając się do kawiarni, gdzie zwykle o tej porze, przy vipowskich stolikach, w trosce o kosztowne efekty chirurgii plastycznej tkwiły w żółwim bezruchu, że tak powiem modelowe eksponaty salonowe przebogatej palety pań prezesowych, ministrowych, dyrektorowych, profesorowych, mecenasowych et consortes, zaś ich partnerzy przebijali się na wyścigi ilością właśnie nabytych działek na Majorce, bądź Ibizie. I znowu musiałem oczy przecierać, bo w szczycie sezonu, w najbardziej prestiżowej kawiarni w Polsce nie było nikogo.

Wykop Skomentuj63
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo