169 obserwujących
2188 notek
5142k odsłony
1012 odsłon

Czy wszystko, co robi Jarosław Kaczyński jest dobre dla Polski?

Zbawca narodu? Czy opętany żądzą władzy cynik grający z Polakami w ciuciubabkę?
Zbawca narodu? Czy opętany żądzą władzy cynik grający z Polakami w ciuciubabkę?
Wykop Skomentuj58

Ilustracja muzyczna - https://www.youtube.com/watch?v=o9LzNtpjhV0 

Przestroga filmowa: https://www.youtube.com/watch?v=6-wI4C2erOU (polecam dźwięk na full i wersję pełnoekranową)

Po katastrofie Zjednoczonej Prawicy, która pod koniec tygodnia wstrząsnęła całą Polską wszyscy zadają sobie pytanie, co teraz będzie z koalicją rządzącą. Ja natomiast uważam, iż tym razem nadszedł już czas, żeby Polacy poważnie zastanowili się nie tyle nad tym, co się teraz stanie z koalicją rządzącą, lecz pomyśleli o tym, co będzie dalej z Polską, gdyż sytuacja jest moim zdaniem znacznie poważniejsza, niż może się zdawać. Bo rząd zajmuje się wyłącznie zbliżającą się rekonstrukcją, czyli de facto nie rządzi, Jarosław Kaczyński jest pochłonięty walkami wewnętrznymi w swojej partii, a co najgorsze zbliża się nawrót koronawirusa. A relacje osób, które zetknęły się z tą chorobą osobiście to zatrważające świadectwo, że nasza służba zdrowia kompletnie nie panuje nad epidemią, chorzy, lub podejrzani o zarażenie nie mogą się godzinami skontaktować z Sanepidem, są problemy z wykonaniem testów, z transportem, nie ma jednolitych procedur, a system informatyczny nie działa wcale, bądź prawie i potencjalni pacjenci są odsyłani od Annasza do Kajfasza. Dziś padł rekord zakażeń przekraczający tysiąc osób. Jesteśmy jedynym krajem na świecie, gdzie są zamknięte wszystkie przychodnie lekarskie. Słowem czeski film, jak nie gorzej.

W mediach mnożą się rozmaite przypuszczenia i teorie spiskowe, co będzie dalej z koalicją. Ale te wszystkie domysły sprowadzają się finalnie do niezrozumiałej dla mnie konkluzji, że i tak o wszystkim zadecyduje Jarosław Kaczyński. Tak, jakby to była jakaś oczywista oczywistość, że przytoczę słowa klasyka. Dla mnie zaś to wcale nie jest oczywiste.

A teraz uzasadnię, dlaczego tak myślę.

Przyszły tydzień może zdecydować o dalszych losach Polski na całe dekady, a rozpoczynający się weekend to ostatni moment na dziejowo ważną refleksję zarówno dla rządzących, jak szeregowych Polek i Polaków, - więc postanowiłem Państwu przypomnieć, co kiedyś napisałem o Jarosławie Kaczyńskim zastanawiając się, czy pan Prezes jest dla Polski błogosławieństwem, czy przekleństwem.

Podobnie, jak wszyscy Polacy wstrząśnięty tragedią smoleńską, zwyczajnie i po ludzku przejąłem się wtedy osobistym dramatem Jarosława Kaczyńskiego, który w tej koszmarnej katastrofie stracił bliźniaczego brata, a na domiar złego musiał potem znieść szereg paskudnych upokorzeń ze strony ówcześnie rządzącej partii.

Zniesmaczony bezdusznością zauszników  Donalda Tuska, w krytycznej wobec Platformy Obywatelskiej notce pt. „Niezniszczalny ” – vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/444762,niezniszczalny , w najlepszej wierze tak wtedy pisałem o Jarosławie Kaczyńskim, cytuję:

Co by nie mówić o Jarosławie Kaczyńskim, to od dawna na polskiej scenie politycznej nie było tak wytrwałego i odpornego na ciosy fightera walczącego o sprawy polskie. Bo ileż to razy cynicy z Gazety Wyborczej bili Jarosława Kaczyńskiego niżej pasa, a sędziowie udawali, że tego nie widzą. Zaś sprzedajni fotoreporterzy zrobili mu tysiące szpetnych fotek.

Ileż nieczystych ciosów musiał przyjąć Prezes. Na korpus - od brutalnie faulujących dziennikarskich hien: Olejnik, Kolendy-Zaleskiej, Lisa, Żakowskiego, Wołka, Szostkiewicza, Kuczyńskiego i nieustannie go punktujących jadowitą kpiną satyryków Szkła Kontaktowego. Ileż bolesnych ciosów dostał na wątrobę - od sprzedajnych lizusów z tytułami profesora: Kuźniara, Markowskiego, Krzemińskiego, Czapińskiego, Śpiewaka, Nałęcza et consortes, którzy go przedstawiali ludziom, jako ludojada pożerającego na śniadanie niemowlęta. Ileż trafień na szczękę zaliczył - od politycznych rzezimieszków: Palikota, Nowaka, Sikorskiego, Grupińskiego, Olszewskiego. No i ta straszliwa seria brudnych ciosów, jaką dostał w splot słoneczny od tandemu do mokrej roboty Miller – Anodina. Bili bezlitośnie. A gdy się tylko zachwiał, z loży różowego salonu rozlegało się zdziczałe wycie: Złam mu szczenę!!! Wal go w potylicę!!! Wybij zęby!!! No bij!!! Zabij!!! Dorżnij!!! A że ludzi nietrudno podpuścić, rozpalona widownia wyła razem z nimi. A, gdy prezes schodził po walce do szatni, pluli na niego w przejściu obłąkany z nienawiści nawiedzony Niesiołowski i toksyczna Paradowska.

Nazajutrz Gazeta Wyborcza wybijała tłustą czcionką nagłówki: „Już nigdy nie wróci na deski ”. „Kaczyński na zawsze skończony ”.  A ten znienawidzony przez post-komunistów „kurdupel z wiecznie rozwiązaną sznurówką” odradzał się za każdym razem jak Feniks z popiołów. Odnowiony, rześki, gotowy do walki o Polskę. Jak to możliwe??? Głowią się ci, co go zdawało się mieli na widelcu, którzy już tyle razy witali się z gąską, a gdy na Polskę spadła tragedia smoleńska zacierali ręce, że tym razem już się nie podniesie. Otóż odpowiedź jest prosta. Choć rozumiem, że można Kaczyńskiego nie lubić, to nie sposób zaprzeczyć, że pan Prezes, przy wszystkich jego wadach, posiada nadprzyrodzony polityczny instynkt, który go czyni niezniszczalnym mężem stanu urodzonym do roli przywódczej…”, koniec cytatu.

Wykop Skomentuj58
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka