175 obserwujących
2282 notki
5283k odsłony
1537 odsłon

Osiecka. Celebrytka, czy ofiara peerelowskiego reżimu?

Rok 2006. Gustaw Holoubek na promocji książki pt. „Epopeja helskiej balangi – GRUPA” na tarasach widokowych Hotelu SPA „DOM ZDROJOWY” w Jastarni na Półwyspie Helskim
Rok 2006. Gustaw Holoubek na promocji książki pt. „Epopeja helskiej balangi – GRUPA” na tarasach widokowych Hotelu SPA „DOM ZDROJOWY” w Jastarni na Półwyspie Helskim
Wykop Skomentuj106

Oprawa muzyczna - https://www.youtube.com/watch?v=fuMHHk27CEw

A teraz do rzeczy. 

Emitowany właśnie w Telewizji Publicznej serial „Osiecka” wzbudził wiele kontrowersyjnych i emocjonalnych dyskusji związanych z postacią pani Agnieszki.

Jedni twierdzą, że jej biografia to obraz pełnowartościowego i spełnionego życia cudownej poetki i pełnokrwistej kobiety, inni zaś uważają, że biogram Agnieszki Osieckiej to zapis niecnego żywota zagubionej femme fatale.

Ja zaś uważam, że Agnieszka Osiecka żyła tak, jak żyła, - gdyż ta niezwyczajnie wrażliwa kobieta nie umiała się wpasować w przaśny czas estetycznie odstręczającej komuny, - i z tej właśnie przyczyny jej życie było niezrozumiałą dla zwykłych ludzi desperacką szamotaniną z kreśloną znakiem czasu tragikomiczną farsą doby PRL-u.

Zainteresowany opinią Państwa o postaci i podejściu do życia Agnieszki Osieckiej, - zacytuję Wam teraz fragment mojej książki pt. „Epopeja helskiej balangi – GRUPA”, w której podjąłem próbę odmalowania piórem i starą fotografią niepowtarzalnego klimatu kurortów helskich, od czasów przedwojennych aż po dzień dzisiejszy, a także ocalenia od zapomnienia tworzących ten klimat postaci, jak pisała Agnieszka Osiecka ówczesnych: „pięknych dwudziestoletnich” i „okularników”.

Opisałem tedy socjologiczny fenomen stworzony przez  przyjeżdżającą do Jastarni, od wielu dekad, legendarną „GRUPĘ” przyjaciół złączonych ponadczasową miłością do Jastarni, morza, słońca, piaszczystych plaż, nade wszystko jednak pragnieniem wolności, spontanicznej zabawy i beztroskiego spędzania czasu na przekór szarzyźnie, sztampie i bylejakości, - ludzi kreujących barwną rewię złotej młodzieży epoki Beatlesów, niebieskich ptaków, wagantów, karciarzy, , lecz także nazywanych dziś brzydko celebrtytami ludzi Sztuki przez wielkie „S”, - patrz zdjęcie tytułowe, - którzy przez kilka dekad kształtowali na Półwyspie Helskim powojenną szkołę wytwornej rozrywki elit ekskluzywnego kurortu.

A teraz zacytuję wybrany „pod postać Agnieszki Osieckiej” fragment rzeczonej książki:

"W Krakowie, Paryżu, Nowym Jorku...
są zawsze otoczeni gromadą „przyjaciół”
znający wszystkich „wybrańcy”
mający za sobą życie piękniejsze od snu.
 
Lecz za tę butną fanaberię ludzie ci musieli zapłacić wysoką cenę
gdyż owa łakomie zachłanna na życie helska bohema
„traciła czas” na tyle szaleńczo, wartko i beztrosko
iż nie zdążyła, a może nie chciała spostrzec,
że lato się kończy, słońce zaczyna powoli zachodzić
a oni, - zostali na plaży sami.

Ale ta „samotność”, była ich własnym, świadomym wyborem
bowiem ci z natury krnąbrnie wolni „piękni dwudziestoletni”
mieli charaktery zbyt harde by się dać oprawić
w za ciasne dla nich ramy zaściankowych konwenansów
którymi buńczucznie gardzili
i niefrasobliwie, nie bacząc na utarte kanony
czerpali z życia samo piękno i radość.
 
I choć zawsze wiedzieli
że za to La Dolce vita
trzeba będzie zapłacić
mieli się za bogaczy,
gdyż w głębi duszy czuli
że skarbu świadomości życia przebytego pięknie
nikomu odebrać nie sposób.
 
Dlatego warto pomyśleć
czy owi „samotnicy”
nie byli de facto mniej samotni
niż ci
których w bogoojczyźnianych, roztropnych i bezpiecznych stadłach
przez całe życie męczyło
skwapliwie skrywane przed samymi sobą, a także przed spowiednikiem
poczucie zazdrości,
że też się tak żyć mogło, ale się nie umiało zerwać ze smyczy…
"

Oczekując odpowiedzi Państwa na pytanie postawione w ostatnim akapicie zacytowanego wyżej tekstu, - niecierpliwie czekam na Wasze komentarze i ożywioną dyskusję o wielobarwnej postaci Agnieszki Osieckiej. Nie ukrywam także, iż mam nadzieję, że tę dyskusję zdominują kobiety.

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)

Post Scriptum

Wielu wrażliwych ludzi poobijało się o rafy peerelowskiej komuny. Pisałem o tym w wydanej przez krakowskie ARCANA innej mojej książce pt. "Magia namiętności" – vide: http://www.portal.arcana.pl/Wielka-milosc-w-powiesci-krzysztofa-pasierbiewicza-magia-namietnosci,1218.html a także - http://www.portal.arcana.pl/Te-niewiarygodna-historie-opisalem-ze-strachu-ze-swiat-moglby-sie-o-niej-nigdy-nie-dowiedziec-rozmowa-z-krzysztofem-pasierbiewiczem-autorem-powiesci-magia-namietnosci,1455.html , którą opublikowałem także w odcinkach na Salonie24 jeszcze w czasie, gdy krytykowałem Tuska i jego Platformę Obywatelską.

I tak sobie myślę, czy teraz, gdy krytykuję PiS, Administracja Salonu24 dałaby mi zgodę na opublikowanie na Ich portalu tej książki.

Dlaczego?

Bo ci sami ludzie, powtarzam CI SAMI LUDZIE, którzy wtedy, gdy krytykowałem PO wychwalali na S24 tę książkę pod niebiosa, teraz nie zostawiają na niej suchej nitki.

Tak. Tak. Takie właśnie jest to nasze społeczeństwo.

UWAGA!

Po pięciu godzinach uprościłem tytuł, - i Admini dodali drugi człon tagu klasyfikacji tematycznej niniejszej notki





Wykop Skomentuj106
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura