178 obserwujących
2320 notek
5331k odsłon
  941   0

To Wy ukształtowaliście charakter ministra Ziobro. Słowo do jagiellońskich jajogłowych

Minister sprawiedliwości w rządzie PiS Zbigniew Ziobro (Fot. Agata Grzybowska
Minister sprawiedliwości w rządzie PiS Zbigniew Ziobro (Fot. Agata Grzybowska

Lustracja filmowa: https://www.youtube.com/watch?v=28vjeo1VukI  (polecam dźwięk na full i wersję pełnoekranową, - a zapewniam, że nie pożałujecie!)

A teraz do rzeczy.

Od dłuższego czasu nie ustaje, i słusznie, - coraz ostrzejsza krytyka sposobu pełnienia urzędu przez absolwenta Wydziału Prawa I Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, - ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro, któremu zarzuca się: ubezwłasnowolnienie i zwasalizowanie niezależnej prokuratury; represjonowanie i szykanowanie niezależnych prokuratorów; niszczenie niezależnych sądów oraz instytucji z nimi związanych; obsadzanie wymiaru sprawiedliwości zaufanymi ludźmi; represje wobec niezależnych sędziów…, itd., itp. itd. 

Jako idol doktryny znanego myśliciela z Podhajec, Jeremiasza Apollona Hytza, zakładającej, że: „każda rzecz i każdy fakt, zaistniały, w jakim bądź czasie, musi posiadać jakąś przyczynę: nic bowiem nie dzieje się bez przyczyny ” uznałem, że - należy się zastanowić, co może być przyczyną takiego, a nie innego postępowania obecnego ministra sprawiedliwości.

Powiem tedy nieskromnie, że chyba znam przyczynę tego stanu rzeczy, co teraz poprę pewną autentyczną i wielce pouczającą opowieścią.

Otóż, w dniu 19 maja 2016 miałem zaszczyt bycia świadkiem dorocznej edycji Święta Prawników, imprezy już po raz 13. odbywającej się w Krakowie, której uczestnicy wzięli udział w seminarium nt. „Jaki Trybunał?”, odbywającym się w Auli Jagiellońskiej Collegium Maius Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jak wszedłem na obrosły mchem sławy dziedziniec Collegium Maius zoczyłem gromadkę, jak się okazało stosownie odsianych i starannie wyselekcjonowanych seminarzystów kornie oczekujących, aż dostaną od starszyzny zgodę na przekroczenie progu prastarej Mekki wszech nauk.

Kiedy w końcu zaczęto wpuszczać, na bramce skrupulatnie sprawdzano zaproszenia, a ja za krytykowanie na swoim blogu na Salonie 24 Donalda Tuska i jego Platformy dostałem wtedy od Salonu III RP wyrok śmierci towarzyskiej i platformersi obłożyli mnie klątwą ostracyzmu i zmowy milczenia, plus zakaz wstępu na wszystkie imprezy mazowieckiej Warszawki i podwawelskiego Krakówka. Ale wszedłem bez większego problemu, gdyż mam swoje sposoby, których jednak nie zdradzę, bo to moja tajemnica „śledczego blogera”. 

Aula Jagiellońska może rzeczywiście powalić na kolana. To uświęcone w polskiej tradycji uniwersyteckiej miejsce, gdzie obecnie nadaje się tytuły doktora honoris causa oraz inauguruje, co ważniejsze międzynarodowe konferencje naukowe muszę przyznać robi powalające wrażenie. Przy ścianie od wejścia są stalle (ławy) dla publiczności, naprzeciw, na podwyższeniu są stalle członków Senatu, w środku bogato zdobiona złotem Katedra Rektora i Prorektorów. Na ścianach zaś puszy się galeria niezwyczajnie ciasno upakowanych portretów królów polskich, biskupów krakowskich, a pośród nich byłych rektorów i profesorów Uniwersytetu. 

Jeszcze przed rozpoczęciem sympozjum przystąpił do pracy rój kamerzystów, których nota bene przez moment było więcej niż zebranych w Auli. A wszystko po to, by ludzie sobie nie myśleli, że na Uniwersytecie Jagiellońskim nic się nie dzieje. Z rozbawieniem patrzyłem jak odpowiednio wytresowani operatorzy filmowali naukowych tuzów Wszechnicy Jagiellońskiej we wszystkich możliwych profesorskich pozach i profilach bacząc jednak pilnie by w tle obowiązkowo się znalazły wiszące na ścianach portrety prastarych luminarzy nauk.

Jakbym miał jednym zdaniem określić atmosferę panującą w Auli Jagiellońskiej powiem, że przypominała jakieś dziejowe nabożeństwo żałobne. Bowiem wszyscy byli śmiertelnie poważni, skupieni, uduchowieni i próżno było szukać choćby śladu uśmiechu na twarzach, - słowem emfatyczny majestat aż do granic bólu, i choć mamy już XXI wiek, wszyscy nadęci jeszcze bardziej niż Ci spoglądający na nich z portretów wiszących na ścianach. Tylko zapachu kadzidła brakowało.

I choć w stallach dla uniwersyteckiej elity przeświecały pustki, młody uczelniany narybek legalistyczny usadzono na niewygodnych dostawkach, żeby poznali swoje miejsce w szeregu. Czuło się średniowieczną ascezę i galicyjski porządek w myśl maksymy Franca Jozefa „ordnung muss sein ”.

Po auli z wyraźnym lękiem w oczach krzątali się młodzi pracownicy naukowi Wydziału Prawa i Administracji usadzający przybyłych na debatę gości na miejscach stosownych do rangi naukowej.  Ci aspirujący do ewentualnej kariery „wolontariusze ”, jak ich nazywał moderator prowadzący seminarium, jako żywo przypominali mi zastraszonych przez proboszcza służących do mszy ministrantów, bo za każdym razem przemykając chyłkiem przed katedrą Rektora, gdzie zasiedli dostojni paneliści, z nabożną atencją pochylali głowy, jakby chcieli przyklęknąć przed ołtarzem.

Lubię to! Skomentuj24 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo